W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Arety, Marty, Marcina , 24 października 2017

Miasto Pięknej Fontanny, Durera i ponurej historii

2017-08-03

Kilka majestatycznych kościołów, nieco dziwny zamek oraz zabytki nazistowskiej przeszłości to główne wyznaczniki Norymbergi – drugiego, co do wielkości miasta Bawarii.

medium_news_header_19197.jpg

Choć Bawaria to przede wszystkim piękne, jak z pudełka miasta i miasteczka, zachowane niemal w całości lub pieczołowicie odtworzone, to jednak zdarzają się tam takie, w których dominuje młoda, powojenna architektura. Do takich należy właśnie Norymberga, co nie znaczy, że nie warto tam zaglądać.

Stare przemieszane z nowym

Najwięcej starych i ciekawych zabytków zachowało się na Starówce. Zwiedzanie warto zacząć od Rynku Starego Miasta, bo tu zlokalizowana jest średniowieczna fontanna, dziś jeden ze znaków turystycznych miasta. Została wybudowana w latach 1385-1396 przez Heinricha Beheima w postaci wysokiej na 19 m, późnogotyckiej ażurowej wieżycy z kamienia, z licznymi figurami (m.in. Najświętszej Marii Panny, apostołów i proroków), a następnie otoczona kutym ogrodzeniem w formie kraty. Od 1912 r. jej miejsce zajmuje wierna kopia, wykonana z wapienia muszlowego i pomalowana w celu zabezpieczenia przed korozją i podkreślenia rozmaitości drobnych detali rzeźbiarskich. Ciekawostką jest to, że na czas bombardowań alianckich pod koniec II wojny konstrukcja była okryta betonowym płaszczem.

Za studnią rozciąga się właśnie rynek, na którym bardzo często odbywają się różne jarmarki. A za nim stoi majestatyczny, przepiękny Marienkirche, czyli Kościół Mariacki. Pyszna trójdzielna fasada robi wrażenie nawet na tych, którzy za zabytkami nie przepadają.

W lewo od Pięknej Fontanny ulica wyprowadza natychmiast do drugiego zabytku, gotyckiego kościoła św. Sebalda z dwiema spiczastymi wieżami i nagrobkiem z relikwiami świętego.

Zresztą takich zachowanych w dobrym stanie i majestatycznych kościołów w mieście zachowało się kilka. Na przeciw świątyni stoi pochodzący z połowy XVI wieku Ratusz Miejski, niestety, przebudowany po II wojnie, ponieważ ucierpiał dość mocno podczas alianckich nalotów.

I do domu Durera

Stroma uliczka wychodząca na północ od kościoła św. Sebalda wyprowadza natychmiast do pomnika Albrechta Durera. Ten najwybitniejszy artysta niemieckiego renesansu urodził się, mieszkał i tworzył oraz umarł właśnie w Norymberdze. Artysta był jednym z osiemnaściorga dzieci norymberskiego złotnika, także Albrechta i od wczesnych dziecięcych lat był przez ojca wprowadzany w tajniki zawodu złotnika właśnie. Istnieje zresztą cała wielka literatura poświęcona temu geniuszowi malarstwa, grawiury, tak że nie ma sensu tu jej przytaczać. Warto wspomnieć, że to właśnie z rąk Albrechta Durera wyszła słynna grafika z zającem, a którego reprodukcje zobaczyć można wszędzie. Zwykle pod pomnikiem kłębią się tłumy zwiedzających.

Ta sama wąska uliczka wyprowadza nas dalej, na podzamcze i do Domu Durera. To kwadratowy dom z szachulcu, albo jak chcą historycy sztuki – ryglowy. Mieści się tam muzeum artysty, ale nie ma tam żadnych oryginalnych przedmiotów z nim związanych.

Samo miejsce jest urokliwe - bo to nieduży placyk z wejściem na zamek, który z pierwotnym ma naprawdę niewiele wspólnego. Przebudowywany wielokrotnie, najbardziej za ciemnej nocy nazizmu.

Warto jednak pamiętać, że zamek w Norymberdze jest jednym z najważniejszych zamków cesarskich począwszy od średniowiecza: od 1050 do 1571 roku wszyscy cesarze Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego przebywali w nim w różnych okresach swojego panowania. Cesarz Fryderyk Barbarossa i jego następcy zmienili go w imponującą rezydencję cesarską z dwupiętrową kapelą, która zachowała się w całości. Pomieszczenia rezydencyjne i państwowe w zamku ozdobione są obrazami, arrasami i meblami z XVI i XVII wieku.

Dziś to muzeum z prezentacją sztuki gotyckiej. Z zamku krętą uliczką wiodącą przy murach miejskich schodzimy na południe, aby dojść do Weissgerbergase – uliczki, która zachowała urok starej, mieszczańskiej, zamożnej Norymbergi. Ale to króciutki odcinek i po chwili znów jesteśmy przy kościele św. Sebalda. Krótka pętla po Starym Mieście właśnie się zamknęła.

Czas na ponure lata

Ale Norymberga to też kolebka nazizmu. Tu Adolf Hitler rozpoczynał swój marsz do podpalenia świata, tu powstały monumentalne i budzące grozę, przynajmniej u mnie budowle. No i tu warto też przypomnieć, odbyły się Procesy Norymberskie skazujące nazistowskich dygnitarzy na śmierć.

Norymberga była najbardziej oddanym Hitlerowi miastem. Za to też spotkała ja kara w postaci alianckich nalotów, które zniszczyły niemal całkowicie miasto. Jednak przerażający kompleks nazistowski ocalał.

Od pierwszego wejrzenia grozę budzi duży ogromna Hala Kongresowa, która zresztą nigdy nie została ukończona. Dziś to parking na potrzeby funkcjonującego tuż obok Wesołego Miasteczka lub też dla widzów Filharmonii Norymberskiej, która się mieści w części tej budowli zaadaptowanej na potrzeby kultury. Zresztą w innej części pomieszczono Centrum Dokumentacji poświęcone właśnie dziejom straszliwej partii narodowo-socjalistycznej. Zderzenie tego obiektu z rzeczywistością dnia codziennego potęguje grozę. Od Hali Kongresowej, brzegiem jeziora Wohrder przez które przepływa rzeka Pegnitz idziemy do tego miejsca, w którym stoi słynna trybuna, z której przemawiał Hitler do wiernych akolitów. Za Zeppelinfeld widać stadion Hitlejugend, na którym naziści rozgrywali zawody, a dziś służy on FC Nurmberg.

Obejście nazistowskich zabytków zajmuje około godzinę. I choć są to znaki przerażającego czasu, jednak przyciągają turystów. Mają zresztą status zabytku, a ostatnio rząd Bawarii zdecydował się na restaurację tego kompleksu i przeznaczył na ten cel kwotę 70 mln euro.

I w taki oto sposób w jeden dzień można z lekka posmakować klimatu Norymbergi.

Renata Ochwat

Warto wiedzieć

Norymberga liczy dziś pół miliona mieszkańców i jest drugim co do wielkości miastem Bawarii.

Najsłynniejszym przysmakiem, którego obowiązkowo trzeba spróbować, są kiełbaski norymberskie. Białe i cienkie kiełbaski dostaje się w bułce razem z smażoną kapustą. Wydać na nie trzeba około 3 euro.

Jak turysta znajdzie czas, to zwyczajnie warto pojechać jeszcze do Niemieckiego Muzeum Narodowego, którego częścią składową są pylony z wypisanymi na nich Podstawowymi Prawami Człowieka, w tym także i po polsku.

Warto wiedzieć, że w Norymberdze są tzw. inteligentne parkingi, zwłaszcza w centrum miasta. Oznacza to, że system nie wpuści na parking samochodu, aż nie zwolni się miejsce. I próżno prosić pana parkingowego o zmiłowanie, bo go tam zwyczajnie nie ma.

P1012044.JPG
P1012045.JPG
P1012055.JPG
P1012058.JPG
P1012061.JPG
P1012063.JPG
P1012086.JPG
P1012087.JPG
P1012089.JPG
P1012096.JPG
P1012126.JPG
P1012133.JPG
P1012139.JPG