W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Filipa, Halki, Melanii , 22 października 2017

Jedno z ostatnich dzikich miejsc w Europie

2017-09-18

Park Narodowy „Thethit” powstał dopiero w 1996 r. Zajmuje 2600 ha dzikich terenów.

medium_news_header_19615.jpg
Osada Theth leży nad biorącą tu początek rzeką Thethit

Znajduje się w Górach Północnoalbańskich nazywanych także Przeklętymi lub Alpami Albańskimi. To najwyższe pasmo Gór Dynarskich.

Bez dwóch zdań jest to jedno z ostatnich dzikich miejsc nie tylko na Bałkanach, ale i w Europie. Znawcy twierdzą, że są tereny w Górach Przeklętych, gdzie stopa ludzka jeszcze nie stanęła. Komercji tu tyle, co kot napłakał. I chwała Bogu. Na razie. Za kilka lat i tu wszystko będzie czekało na wygodnego turystę. Pecunia non olet, jak mówiono w Rzymie.

Góry Północnoalbańskie łączą Albanię z Czarnogórą i Kosowem. Najwyższe szczyty sięgają 2700 m. Pieszo można tam się dostać z pewnym wysiłkiem i raczej tylko z przewodnikiem. To dla tych, którzy lubią się wspinać. Tacy jak ja, którzy nie mają zielonego pojęcia o wspinaczce, ale kochają góry, przyrodę i miejsca dziewicze muszą znaleźć inną, cywilizowaną drogę. O nas pomyśleli niezwykle przedsiębiorczy Albańczycy. Dokąd się da, wożą chętnych samochodami z napędem na wszystkie koła. Tym końcowym miejscem najczęściej jest dolina, w której leży osada Theth. Tam diabeł mówi dobranoc.

Do Theth autem można się dostać od później wiosny do jesieni. Potem drogi są zasypane śniegiem. To jakieś 65 km za Szkodrą, blisko 90-tysięcznym miastem w północno-zachodniej Albanii. Najpierw przez mniej więcej 40 km jest nawet niezbyt zniszczona asfaltówka, potem tak gdzieś 20 km kręta szutrówka, a na końcu tak wąska drożyna, że ledwie mieści się na niej jeden samochód. Podróż ze Szkodry do doliny, gdzie na wysokości 700 m n.p.m. leży Theth zajmuje co najmniej cztery godziny. To osada z domami wciśniętymi w wąwozy, między wzniesienia, z kościołem, cmentarzem, muzeum, felczerem i szkółką. Mieszka w niej nie więcej niż setka ludzi. Kiedyś żyli tu wyłącznie górale. Z pokolenia na pokolenie. Teraz coraz więcej takich, którzy albo uciekli od cywilizacji, artystów, myślicieli, dziwaków, albo tych, którzy postanowili tu prowadzić gospodarstwa agroturystyczne. Skoro przyjeżdżają turyści, jest okazja zarobić. Miejscowi zapewniają, że wszystko, co podają do jedzenia i picia, pochodzi z miejscowych poletek, obórek i kurników. Na dowód tego pokazują na owce i krowy pasące się za domami, prowadzą do ogródków, wskazują studnie. Niech tak będzie, ale im nie wierzę. Jak i nie wierzę, że zachowali miejscowe obyczaje, chociaż noszą wełniane spodnie, serdaki, ludowe czapki. To jest coraz bardziej pod turystów.

Nawet kula, czyli kamienna wieża. To budowla specjalnego przeznaczenia. Zachowała się chyba dlatego, żeby przyjezdni zobaczyli dowód prawa zwyczajowego. W dawnej Albanii obowiązywała gjakmarrja. To mniej więcej to samo co włoska wendeta. Krwawa rodowa zemsta krwi, kiedy godność rodu była ważniejsza niż nakazy religijne, prawo państwowe, rozsądek. Jedynie kamienna kula chroniła przed zemstą. Było to w czasach, kiedy w Albanii obowiązywało niepisane prawo Kanun. W przypadku zabójstwa, zranienia czy znieważenia członka rodziny prawo nakazywało wskazać sprawcę, co nie było trudne, i dokonać na nim zemsty, czyli zabić. Jeżeli nie było można zemścić się na bezpośrednim sprawcy, można było zemścić się na członku rodziny lub rodu. To oznaczało odpowiedzialność zbiorową. I oznaczało, że nie można było się nie zemścić. Członek pokrzywdzonej rodziny musiał to zrobić. Chodziło o honor. Ta zemsta rodziła kolejną zemstę. Kolejna następną. I następną. W ten sposób powstawał wielowiekowy łańcuch zemsty. Teoretycznie tak było do lat dwudziestych poprzedniego wieku. Teoretycznie, bo w praktyce dziś nic się nie zmieniło. Przewodnicy podają, że w ciągu ostatniego ćwierćwiecza w ten sposób zginęło 10 tys. Albańczyków. To informacja nieoficjalna. Według oficjalnej, pochodzącej z Tirany, gjakmarrja objęła najwyżej kilkaset osób.

Krwawa zemsta rodowa dotyczy całej Albanii, ale najczęściej jest obecna w małych miejscowościach, odciętych od świata. Osoby, z którymi rozmawiałem w Theth nie są w stanie podać, kiedy coś takiego miało miejsce w ich osadzie.

Tekst i zdjęcia

Alfred Siatecki

 

Rozrzucone po dolinie domy w Theth
Z myślą o turystach zarządcy parku narodowego przerzucili mostek nad rzeką Thethit mającą źródła w Górach Przeklętych
Takich wodospadów jest wiele w Górach Przeklętych
Gospodarstwo w Theth
Zachowana Kulla e Ngujimit w Theth jest uważana za jedną z najsłynniejszych budowli, w których żyli mężczyźni ukrywający się przed zemstą krwi