W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Arety, Marty, Marcina , 24 października 2017

W kraju piramid i faraonów

2017-09-23

Fantastyczne zabytki starożytności, przyjemny upalny klimat, znakomite jedzenie, niskie ceny – to tylko niektóre zalety współczesnego Egiptu.

medium_news_header_19666.jpg
Symbolami starożytnego Egiptu są piramida Cheopsa i Sfinks 

Mimo ostrzeżeń naszego MSZ, Egipt nadal odwiedzają tysiące polskich – i nie tylko – turystów. Przekonałem się o tym podczas 15. dniowego pobytu na wycieczce po tym bardzo ciekawym kraju.

Nie znam nikogo z cudzoziemców, kto poczułby się zagrożony przez tamtejszych tubylców. Jeśli już – to przez nachalnych czasami sprzedawców pamiątek, zwłaszcza pod piramidami. Od razu nazywali nas swoimi przyjaciółmi. Gdy dowiedzieli się, że my z Polski, to co drugi niby miał brata lekarza w Warszawie. To takie chwyty, by właśnie u nich kupić pamiątki. Targowanie się o ceny w krajach arabskich to oczywiście obowiązek, obniżyć można znaczne kwoty, bo niektórzy sprzedawcy bywają zwyczajnie bezczelni w ustalaniu pierwotnych cen.

W Egipcie płacić można ichnimi funtami, choć chętnie przyjmowane są również dolary i euro. Trudno pojąć, dlaczego egipscy sprzedawcy tak samo wyceniają dolara i euro, bo ich kursy są przecież różne.

Najbardziej znane zabytki – piramidy, świątynie i Sfinks – wybudowano z pięć tysięcy lat temu. Potem Egipcjanie stracili zainteresowanie swym bogactwem. Rabowali ze złota wyposażone bogato grobowce faraonów, ich mumiami palili nawet w piecach albo mielili je na proszek używany jako lekarstwo.

Dopiero na początku XIX wieku Napoleon – po podboju Egiptu – ściągnął tam aż 200 francuskich naukowców. Zaczęło się odkrywanie zabytków, a zarazem ich rabowanie przez archeologów wszelkich nacji. O tym, ile i czego wywieźli z Egiptu można przekonać się chociażby w paryskim Luwrze, londyńskim British Museum czy w berlińskim Pergamonie.

Jednak Egipcjanie ,,zawdzięczają’’ Europejczykom nie tylko rabunek ich zabytków. Francuscy naukowcy odczytali pismo hieroglifowe, co umożliwiło po kilku tysiącach lat dokładne poznanie historii starożytnego Egiptu. Europejczycy odkopali jedyny zachowany w całości grobowiec Tutenchamona i pozostawili go na miejscu. O jego fantastycznym bogactwie, także artystycznym, z setkami kilogramów złota w ozdobach, można przekonać się w muzeum w Kairze. Sama mumia Tutenchamona spoczywa w jego piramidzie w Dolinie Królów. Wstęp do niej jest dodatkowo płatny, a aby chyba było śmieszniej ,,pilnuje’’ jej jakiś staruszek żądający dodatkowych pieniędzy za oświetlenie latarenką wysuszonej, czarno brązowej głowy i stóp faraona.

Zresztą w Egipcie dość powszechne jest żądanie od turystów jakichś pieniędzy nie wiadomo za co przez miejscowych. Kilka razy podchodzili do mnie jakiś chłopcy z prośbą po angielsku ,,daj mi pieniądze’’. Ręce po datki wyciągały też kobiety okryte całe na czarno albo opłaceni wcześniej dorożkarze. Przy odmowie nie są agresywni.

W Egipcie można się dobrze i tanio obkupić. Na przykład w bawełniane koszulki, papirusowe obrazy, figurki, magnesy do lodówek, chałwę, perfumy, przyprawy i co tam jeszcze. Problemem staje się to, by nie przekroczyć dopuszczalnej wagi bagażu przed wejściem do samolotu. Opłaty za nadbagaż na lotnisku są wszak wysokie.

Turyści wiedzą, by w Egipcie pić wodę tylko z butelek. W mojej grupie zdarzyła się jednak kilku paniom ,,zemsta faraona’’ czyli biegunka. Zwalczały ją skutecznie miejscowymi tabletkami antinal.

Niemal wszystkie polskie biura podróży mają w programie kilkudniowy rejs statkiem po Nilu. Podróż trwa nocą, statkiem nie kołysze. Nasz luksusowym wyposażeniem wnętrza przypominał …filmowy Titanic. Zawsze w pokojach dwuosobowych – także na lądzie – była klimatyzacja, lodówka, łazienka, telewizor z polską ,,Polonią’’i codzienna zmiana ręczników. Do tego bardzo smaczne i urozmaicone jedzenie, z ogromną ilością wszelkiego rodzaju sałatek owocowych i warzywnych. Kto miał opcję all in clusive - mógł pić ichni alkohol do woli. Problem pojawiał się, gdy do znakomitych drinków zaczynało brakować lodu. Ciepłe drinki w upalnym klimacie to nie jest największa przyjemność. Choć liczni turyści z Rosji i Ukrainy mocno mieszali ciepłą wódkę z piwem, ale zachowywali się przyjaźnie. Kelnerzy zmuszali ich tylko do tego, by w barach mieli założone koszulki, czego niektórzy po kilku kielichach nie mogli pojąć.

Największe rozczarowanie? Istne stosy śmieci z plastiku, papieru i butelek na niektórych ulicach Kairu. Systematycznie sprzątane są tylko miejsca z najbardziej znanymi zabytkami.

Tak właśnie zapamiętałem Egipt.     

Andrzej Włodarczak

Kobiety sprzedające pieczywo na ulicy

Władzom Egiptu zależy na zagranicznych turystach, więc niemal wszędzie są uzbrojeni policjanci

Stolica kraju Kair zasypana jest śmieciami

 Rzadko spotykany widok – usuwanie śmieci

 W takich strojach na plażach opalają się starsze Egipcjanki

Egipscy mężczyźni chętnie przesiadują w kawiarniach

 Meczet Muhamada Alego, największy w Kairze

W Hurghadzie często można się natknąć na sklepy z napisami po rosyjsku

Gdy cudzoziemca dopadnie biegunka – musi się udać do licznych tutaj aptek