W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Elżbiety, Katarzyny, Klemensa , 25 listopada 2017

All inclusive po egipsku

2017-11-10

Jedzenie i picie do woli – na tym polega formuła all inclusive, obowiązująca coraz powszechniej na zagranicznych wczasach i wycieczkach.

medium_news_header_20124.jpg
Nasz bar był obficie zaopatrzony w różne alkohole.

Oczywiście nic nie ma za darmo. Nieograniczone spożywanie potraw i napojów jest naturalnie wliczone w cenę, jaką zapłacił klient. I musi się to – co zrozumiałe – opłacać organizatorowi imprezy.

Już w recepcji luksusowego hotelu w Hurghadzie na rękach przypięto nam niebieskie plastikowe opaski. To znak dla kelnerów o naszych prawach. Do tego obszerna pisemna instrukcja w języku polskim.

,,Formuła all inclusive obowiązuje całą dobę. Opaski są tylko do użytku osobistego. Za zagubienie opaski pobierana będzie opłata w wysokości 100 funtów egipskich (pięć euro)’’ – brzmi fragment instrukcji. A potem już o tym, co przysługuje nam w ramach all inclusive.

A więc: lokalne alkohole – wódka, whisky, rum, gin, brandy, tequilla, bacardi, wino, piwo, ouzo. Napoje bezalkoholowe – cola, sprite, fanta, woda, tonic, napoje z dystrybutora. Napoje gorące – herbata i kawa. W przerwie na kawę – przekąski. Istotna uwaga: alkohole w opcji all inclusive podawane są w szklankach.  

Teraz o tym, czego all inclusive nie zawiera. Wyłączona są z niej otóż wizyty w chińskiej restauracji, dyskoteka, namiot orientalny z pokazami tańca brzucha, pokazami folklorystycznymi, korzystanie z kortu tenisowego, squasha i bilarda powyżej 2 godzin, sauna, jaccuzi, masaże i wi fi. A ponadto – świeże soki oraz importowane alkohole.

Podobne zasady obowiązywały w moim marokańskim hotelu rok temu.

Z racji wieku przestałem już być entuzjastą większych ilości alkoholu. Z formuły all inclusive korzystałem więc skromnie. Na początek wieczorem dwie szklaneczki soku z lemonki z wódką i lodem. Sama przyjemność.

Następnego dnia odstawiłem wódkę z napojem miętowym. Zabrakło lodu, a picie ciepłego alkoholu w upale to nie dla mnie. Pozostawało zimne, smaczne piwo. Chyba z małą zawartością alkoholu, bo ledwie mnie ,,brało’’.

W naszym barze coś szwankowało, bo często brakowało lodu do drinków. Co zniechęcało wielu normalnych klientów. Oprócz Rosjan i Ukraińców. Ci bez oporu mieszali ciepłą wódkę z zimnym piwem i jakoś im nie szkodziło. Widać zaprawieni w tym rodzaju boju.

Nigdy nie zauważyłem w barze – w hotelu i na plaży – kogokolwiek  pod  wpływem alkoholu. Turyści za granicą znają chyba umiar, pilnują się.

Restauracja serwująca posiłki w systemie bufetu szwedzkiego to istna rozpusta. Miałem swoje ulubione potrawy – wołowina z ryżem, sałatki owocowe i warzywne, pyszne spaghetti i coś tam jeszcze, do tego wyjątkowo smaczne kruche ciastka na miodzie. Większości potraw nawet nie spróbowałem, choć wyglądały zachęcająco. Zwyczajnie mi się nie chciało.

No bo ileż można jeść i pić?

Andrzej Włodarczak

Alkohole w barze serwowano w szklankach.

 Zwykle przy barze nie było tłoku.

Opaska uprawniająca do korzystania z formuły all inclusive.

 Kelnerzy starali się, by zachęcić do spożywania potraw.

 W naszym ośrodku było jak w Europie – segregacja odpadów, czego nie można powiedzieć o reszcie Egiptu.

W barze na plaży alkohole wlewano do plastikowych kubków, bo szklane po rozbiciu mogły być niebezpieczne.