W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Eleonory, Lenki, Kiejstuta , 21 lutego 2018

Chreszczatik, ulica na nieludzką miarę

2018-01-21

Najważniejsza ulica ukraińskiej stolicy może zachwycić lub przerazić. Ale na pewno nie pozostawi nikogo obojętnym. A jak się zagłębić w odnogi, to odkryje się piękne zakątki.

medium_news_header_20726.jpg

Chrzesczatik – jak jechałam do Kijowa, to obok Ławry Peczereskiej był to mój drugi punkt na mapie: koniecznie zobaczyć trzeba. Jak się potem okazało, Chreszczatiku nie sposób pominąć.

Z Majdanem i Kozakiem

Cheszczatik zabudowany jest olbrzymimi domiszczami, takim w stylu Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Socrealizm w czystej postaci i to jeszcze maksymalnie wyolbrzymiony. No zwyczajne człowiek na tej ulicy czuje się taki malutki. Ale to główna oś historycznego Kijowa, tego miasta leżącego na prawym brzegu Dniepru. Bo lewobrzeżny Kijów to już naprawdę paskudne blokowisko, do którego nic nie przyciąga.

To na Kreszczatiku jest Majdan Niezależności – dziś upamiętnia to miejsce wysoka kolumna ze słowiańską boginią Bereginią na szczycie.

Majdan, miejsce, gdzie Ukraińcy w na przełomie 2013 i 2014 pokazali ówczesnym władzom i szturmującemu Berkutowi, że potrafią walczyć o wolność i niepodległość. To właśnie tu toczyły się najbardziej zacięte walki. I właśnie tu stale się upamiętnia członków Niebiańskiej Sotni. Zresztą takich miejsc pamięci jest w Kijowie sporo, a nieopodal, przy jednym z wyjść z metra powstaje Muzeum Majdanu.

Tuż obok pomnika stoi fajna rzeźbka Kozaka grającego na ludowym instrumencie. To legendarny Mamaj. Tam też posadowiony jest pomnik legendarnych założycieli Kijowa i w końcu placyk z kolumną św. Michała Archanioła, patrona miasta.

Całość jest przedziwną kompozycją, która pozornie do siebie nie pasuje, ale jak się przyjrzeć, to jednak wszystko jest na miejscu.

Do placu z ciekawymi rzeźbami

Jak odrobineczkę odbić od Majdanu, podejść ulicą do góry, minąć wejście do metra i skręcić w ostro opadającą w dół uliczkę, to odnajdzie się prześliczny zakątek. To plac Iwana Franki z Teatrem imienia poety, ale i z rzeźbkami. Ale zanim o rzeźbkach. Jak tam dotarłam, to poczułam się jakbym nagle się znalazła w samym sercu secesyjnej Pragi. Przepiękne miejsce otoczone ślicznie wyremontowanymi kamienicami – blisko centrum, ale na tyle oddalone, że ciche i spokojne. No i jeden z najlepszych adresów Kijowa.

A na placyku stoją sobie dwie rzeźby. Jedna po prawdzie siedzi, bo to jest ławeczka z postacią kultowego ukraińskiego aktora Mykołę Jakowenkę. Obok niego siedzi jego wierny piesek, którego zwyczajnie trzeba pogłaskać. To ulubione miejsce kijowskich dzieciaków. I trudno się dziwić. Mnie też zachwyciło.

Na drugim końcu placyku stoi kolejna rzeźba, to Wojak Szwejk, a tak naprawdę aktora Jury Gnata, który zasłynął tą rolą.

No i z placyku można popatrzeć na słynny Dom z Chimerami, czyli dom architekta Władysława Chorodeckiego, który był swego czasu głównym architektem Kijowa. Dom jest niezwykły, ozdobiony różnymi rzeźbami. Zachwyca. Podejść do niego jednak nie można, ponieważ to dziś jedna z rezydencji prezydenta Ukrainy i jako taka jest pilnie strzeżona. Ale pooglądać ją można.

Rynek Besarabski i droga do synagogi

Kiedy już się pozachwycałam placykiem Iwana Franki, poszłam w drugą stronę, w kierunku Rynku Besarabskiego, czyli dziś wielkiej hali targowej, gdzie wszystko można kupić. To historyczna hala, ale jakoś nie bardzo mnie do niej ciągnęło. Poszłam kawałeczek dalej, do dzielnicy żydowskiej. Tu trafiłam do czynnej synagogi, zresztą jednej z dwóch w Kijowie. Wejść może każdy. To może być ciekawe doświadczenie dla kogoś, kto nigdy nie był w bożnicy żydowskiej. Bo można zobaczyć, jak wygląda takie wnętrze, jak Żydzi się modlą ubrani w konieczne rekwizyty.

No i po drodze mija się pomnik Szolema Alejchema, tego, co to „Dzieje Tewije Mleczarza” napisał. To jest też taki kawałek miasta,  w którym urodziła się Golda Meir, premier Izraela.

No i to jest ten kawałek miasta, gdzie w końcu pojawiają się kawiarenki. Wart przysiąść na kawę.

Do Filharmonii i parku z Łukiem

Drugi koniec Chreszczatiku wyznacza gmach Filharmonii Ukraińskiej, za którą rozpościera się jeden z parków. Tam można zobaczyć Łuk Triumfalny, zaskakującą rzeźbę. Ale tam też jest punkt widokowy na nowy Kijów, jak i część starego. Z tego miejsca też dobrze widać postać św. Włodzimierza, patrona Ukrainy, a właściwie całej Rusi. Latem tu działa wesołe miasteczko i można się napić dobrej kawy. Zimą, albo późną jesienią, kiedy ja tam byłam, stoją puste wozy. Ale że miejsce czarowne, to zwykle jednak kręci się tam sporo turystów.

Mnie zachwyciło.

Renata Ochwat

kijowIII14.JPG
kijowIIII-1.JPG
kijowIIII-10.JPG
kijowIIII-11.JPG
kijowIIII-12.JPG
kijowIIII-13.JPG
kijowIIII-2.JPG
kijowIIII-3.JPG
kijowIIII-4.JPG
kijowIIII-5.JPG
kijowIIII-6.JPG
kijowIIII-7.JPG
kijowIIII-8.JPG

Warto wiedzieć:

Wygląd Chreszczatiku, ulicy na nieludzką miarę, Kijów zawdzięcza komunistom, którzy w 1943 roku wysadzili historyczne centrum w powietrze. Chodziło o to, żeby ostatecznie upokorzyć dumnych kijowian, pozbawić ich serca miasta. I zamiast stylowych XIX-wiecznych i wcześniejszych kamienic, na Chreszczatiku straszą socrealistyczne budowle z najdroższymi sklepami w mieście oraz z bankami.

W Kijowie bardzo rzadko można spotkać kawiarenki lub restauracje. Oczywiście poza najdroższymi hotelami, bo tam są obligatoryjnie. Kawę pije się z budek, tak samo w budkach kupuje się przekąski, kanapki czy pirożki. Ale jak ktoś się uprze, to w samym centrum kawiarenkę znajdzie. Mieści się ona w podziemiach stacji metra Chreszczatik właśnie.

Metro i stacja Chreszczatik – to największa stacja i trzeba uważać, żeby wyjść tam, gdzie się rzeczywiście chce. Bo można nagle znaleźć się na tyłach Majdanu, albo gdzieś w połowie drogi między Majdanem a Rynkiem Besarabskim. Metro jest świetnie oznaczone, trzeba tylko zwracać uwagę na wskaźniki.

Upamiętnienie Niebiańskiej Sotni można zobaczyć w kilku miejscach na Chreszczatiku, przy Soborze św. Michała ze Złotymi Kopułami oraz przy Stadionie Dunama Kijów, też zresztą może ze 200 metrów odsuniętego od Chreszczatiku.

Pomnik Lenina – stał na Chreszczatiku do 2013 roku. Na fali euforii Majdanu został zburzony. Ale w starszych przewodnikach można znaleźć informację, że stoi. No i ja – z takim nieco starszym przewodnikiem – dość mocno się Włodzimierza Illicza naszukałam.