W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Jarosława, Marka, Wiki , 25 kwietnia 2018

Lubuszanie też pokazali co nieco na targach

2018-02-11

Po raz kolejny województwo lubuskie pokazało się na targach Tour Salon w Poznaniu.

medium_news_header_20915.jpg

Poza lubuskimi gminami można było poznać ofertę turystyczną z całego kraju, ale i sąsiadów także.

- My wzbogacamy cały czas naszą ofertę reklamową, także między innymi i na targi turystyczne, jak te – mówi Katarzyna Milcarek z Barlinka. Niegdyś gorzowska gmina od lat wystawia się w ramach świetnie z reguły zorganizowanych stoisk województwa zachodniopomorskiego. W tym roku na poznańskie targi przyjechały nawet dwie Królowe Puszczy Barlineckiej. No i były jednymi z najczęściej fotografowanych na targach.

Śląsk, Indianie i inne atrakcje

W poznańskich targach udział biorą zarówno wielkie podmioty, jak i mniejsze, ale ciekawe. W tym roku niezwykle bogatą ofertę przygotowało województwo śląskie. Znów można było posłuchać chóru Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk. I co ciekawe, właśnie na tym stoisku można było poznać ofertę Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Opis MRU znalazł się bowiem w ciekawym wydawnictwie prezentującym architekturę militaris niemal z całego kraju. Mało tego – MRU znalazło się w tak dostojnym i godnym sąsiedztwie, jak opactwa cysterskie czy kościół – pomnik historii w Krzeszowie. Bo jednak MRU osobnego stanowiska nie miało.

Tuz obok województwa śląskiego swoje tipi rozbili polscy Indianie z całego kraju. No i byli jednym z przebojów targów. Prezentowali kulturę Indian Ameryki Północnej między innymi przez tańce obrzędowe. Przyciągali zarówno dzieci, dorosłych, jak i dziennikarzy. Okazuje się, że właśnie taki sposób spędzania urlopu – w tipi i na szkoleniu się z technik życia w stylu Siuksów czy Czarnych Stóp jest w Polsce coraz bardziej popularny.

Innymi atrakcjami były wspominane już Królowe Puszczy Barlineckiej, stoisko łowickie, gdzie można było kupić słynne hafty w koguty oraz poznać szczegóły strojów ludowych, które ważą – bagatela – 20 kg. Zresztą co kawałek Polski, to atrakcje. Wielkopolanie akcentowali 100-lecie powstania wielkopolskiego, jedynego wygranego przez Polaków. Bielsko-Biała stawia na Reksia i innych bohaterów dziecięcych dobranocek kręconych w tamtejszym studiu.

Warto zerknąć za granicę

Tradycyjnie świetnie zaprezentowali się najbliżsi sąsiedzi. Przebogatą ofertę przygotowały Saksonia i Brandenburgia. Saksończycy przywieźli porcelanę, zresztą można było pooglądać, jak powstają tradycyjne miśnieńskie wzory. Ale także rozszerzyli ofertę o propozycje kulturalne – w drezdeńskiej Operze Sempera. Podobnie na stoicku Brandenburgii można było poznać różne możliwe sposoby spędzania czasu w samym Poczdamie, ale i w innych miejscach, jak choćby we Frankfurcie i Słubicach, bo tradycyjnie już te dwa miasta pokazywały się razem. Po raz pierwszy jednak promowano polsko-niemieckie rejsy Białej Floty po Odrze. Po raz pierwszy reklamowała się Ukraina, Litwa i były to sprofilowane oferty kierowane do polskiego turysty. – Zależy nam na tym, żeby Polacy do nas przyjeżdżali, nie tylko z historycznego sentymentu, ale dlatego, że mamy dobrą ofertę – mówiła szefowa ukraińskiego stanowiska.

Wzorem poprzednich lat nie zabrakło też i ofert egzotycznych, typu Indie, Azerbejdżan. Pokazał się także Albania i Gruzja. Ofertę uzupełniały biura podróży i stoiska organizacji turystycznych. Ale osobnym hitem obcojęzycznych stanowisk był Jicin z Rumcajsem, Cypiskiem i Hanką. No i trzeba przyznać, oblegany był przez dzieci.

No i lubuskie w końcu

Hitem stoiska lubuskiego był Browar w Witnicy. Nie dość, że serwował piwo na miejscu, to jeszcze każdy mógł sobie kupić pojedyncze butelki lub elegancko zapakowany pakiecik. No i dodać trzeba, chętni byli cały czas. Ponadto można było poznać szlak wina i miodu oraz spróbować obu przysmaków. Prezentowano nowe wydawnictwa o atrakcjach regionu. Próżno było jednak szukać Gorzowa. Można było go natomiast znaleźć w arcyciekawej książce „Pomorski szlak cystersów”, którą sprzedawało wydawnictwo Regon z Gdyni. Szkoda tylko, że opis zawierał podstawowe błędy.

Osobne stanowiska miały za to Lubrza, Słońsk i prawie lubuski Międzychód. Wszyscy przyznają, że obecność na targach w Poznaniu to wydatek, bo koszty choćby wynajęcia powierzchni są spore, ale są to sensownie wydane pieniądze. – Turyści przyjeżdżają – mówią uczestnicy.

roch

targi-1.JPG
targi-10.JPG
targi-11.JPG
targi-12.JPG
targi-13.JPG
targi-14.JPG
targi-2.JPG
targi-3.JPG
targi-4.JPG
targi-5.JPG
targi-6.JPG
targi-7.JPG
targi-8.JPG