W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Anity, Elizy, Mirona , 17 sierpnia 2018

Cuda przed Poznaniem odkryte przez gorzowian

2018-02-15

Jeśli będziecie jechać z Gorzowa do Poznania starą drogą (obecnie droga 92), w miejscowości Gaj Wielki z daleka zobaczycie po prawej stronie dużą szkołę, a nieco bliżej oryginalny kościół w formie płaskiego pudełka z dachem na wysokości jezdni.

medium_news_header_20961.jpg
Maria Gonta wśród konstrukcji artystycznych w Ceradzu Kościelnym.

Od podobnych budynków wyróżnia go wielki krzyż na ścianie od strony drogi i na dachu napis „Ave Maryja”, który niegdyś był neonem. Warto na chwilę zjechać z trasy, aby zobaczyć nie tylko kościół, ale także związane z nim muzeum księdza Zygmunta Humerczyka i sąsiednią łąkę z zaskakującymi konstrukcjami z kamienia i metalu, właściwie dziełami sztuki.

Ksiądz Zygmunt Humerczyk

Gaj Wielki należy do parafii Ceradz Kościelny, a tam przez 29 lat (1968 – 1997) proboszczem był ksiądz Zygmunt Humerczyk. Po przejściu na emeryturę wrócił do rodzinnego Grodziska Wielkopolskiego i w 2003 roku zmarł. Choć od odejścia księdza ze swojej parafii minęło 20 lat, pozostało po nim wiele pamiątek. Bo ksiądz oprócz posług religijnych zajmował się także sztuką. W wielu wsiach ceradzkiej parafii pozostały konstrukcje postawione z inspiracji księdza. On wszystko umiał zmienić w sztukę. Porównywany był do Władysława Hasiora, który też tworzył swoje niezwykle sugestywne konstrukcje z rzeczy niepotrzebnych, wyrzuconych. Z tym ze Hasior najbardziej lubił drewno i tkaniny, a ksiądz Humerczyk kamień i metal. W nomenklaturze naukowej są to asamblaże, czyli trójwymiarowe kompozycje z przedmiotów codziennego użytku.

Kaplica biblio-disco w Gaju Wielkim i łąka ze sztuką

Na ścianie kościoła tablica informuje: „Kaplica religio-biblio-disco pw. Matki Bożej z Lourdes wzniesiona za Pontyfikatu Papieża Jana Pawła II. Inspirator: Ks. Prob. Z. Humerczyk; wykonawca: W. Matuszak; Fundatorzy i pracownicy: Parafianie Gaju Wielkiego, płk. W. Szymaniak i inni 1979 r.”.

Był koniec lat 70. Najtrudniejszy okres dla Kościoła, a szczególnie dla wznoszenia nowych obiektów. Czy ksiądz chciał w jednym budynku pomieścił kościół, centrum biblijne i dyskotekę? Pani Zosia Pedo, która nas oprowadza po kościele i okolicy nie może sobie przypomnieć. 

Sama kaplica jest nieciekawa, raczej przytłaczająca, ale uwagę przyciągają wąskie, wysokie okna wypełnione nie płaskimi szybami, a wielkimi szklanymi bryłami. Podobno  na wysypisku śmieci z huty szkła w Sierakowie ksiądz Humerczyk wyszperał te odpady i przywiózł je do Gaju. W żadnym innym kościele nie ma tak oryginalnych witraży w oknach. Przyciągają wzrok i zachwycają.

Nad kaplicą (wejście z boku) znajduje się muzeum W byłej salce katechetycznej urządzono – jak podaje Wikipedia – Muzeum Pamiątek Maryjnych. Mnóstwo tam wielkich świętych oleodruków, które nie pasują do współczesnych bogatych domów, książek i innych rozlicznych przedmiotów związanych z wiarą. Najważniejsze są pamiątki po księdzu Zygmuncie Humeryczyku. Niewiele tu przedmiotów autentycznych, ale dużo wycinków i zdjęć. W muzeum są też pamiątki po wizytach kardynała Józefa Glempa: filiżanka, z której pił kawę przebywając w kaplicy MB w Gaju Wielkim i zastawa stołowa, z której kosztował podczas jubileuszu 700-lecia parafii w Ceradzu Kościelnym i 35-lecia kapłaństwa swojego i księdza Humerczyka, bo byli kolegami z lat studiów. Jeśli więc zainteresuje Was ten niezwykły ksiądz, salki katechetycznej ani muzeum pominąć nie można. Pani Zosia Pedo chętnie o księdzu opowiada.   

Obok kaplicy znajduje się grota Matki Boskiej z Lourdes otoczona postaciami zbudowanymi z kilku kamieni, do których doklejono medaliony, płaskorzeźby lub coś innego, co akurat księdzu pasowało. Trochę tu śmieci, ale są także artystycznie zaskakujące obiekty stworzone z bezużytecznych fragmentów czegoś tam, z form naturalnych, z wszelkich możliwych obiektów.

Na sąsiedniej łące świątki zrobione z elementów maszyn rolniczych, wykrzywionych pni drzew, gałęzi, głazów przewiezionych tu z okolicznych pól. Artystyczne konstrukcje mają nazwy związane z historią Polski, miejscami kaźni, zwycięstw i klęsk. Katyń upamiętnia krzyż stworzony z pochylonego w łuk kawałka  drewna. Na tle pustej przestrzeni, pod niebem zaciągniętym niskimi chmurami robi niezwykłe wrażenie. Oglądaliśmy te prace przy kiepskiej pogodzie, ale pewnie dlatego tak bardzo zapadły nam w pamięć. Surowe ze swojej natury, jakby wtopione w smutną przyrodę, same w sobie dotknięte zębem czasu są jednocześnie świadectwami poczucia misji księdza i zapomnienia o nich przez następne pokolenie.

Ceradz Kościelny z asamblażami w centrum      

Siedziba parafii i miejsce zamieszkania księdza Humerczyka przez blisko 30 lat.

Teraz proboszczem jest ksiądz Krzysztof Borowicz. Wnikliwie przedstawia nam dzieje miejscowości (pierwsza wzmianka z 1298 roku) oraz kościoła gotyckiego z I poł. XVI w. i kaplicy grobowej rodziny Engeströmów (poł. XIX w.). Księdza Humerczyka nie znał, jest znacznie młodszy, ale ma dla swojego poprzednika wiele uznania. Przede wszystkim dba o to, co pozostawił ksiądz Humerczyk. Właśnie doprowadził do odnowienia oryginalnego ogrodzenia probostwa. Przestrzeń między murowanym słupkami w dość typowy sposób wypełniają metalowe ramy. Ale tu niespodzianka: wewnątrz ram stworzono zaskakujące kompozycje z rozlicznych metalowych przedmiotów, części maszyn, różnych odpadów. Bawimy się odnajdując nożyczki, grabie, pokrywki, widełki od roweru itp. Ich układ to wyraz czystego przypadku lub świadomej kompozycji, a może nawet zabawy. W jednej ramie wyraźnie widać kontury Polski z orłem w koronie. W innej – dobrze czytelny napis „Solidarność”. Ogrodzenie robione było na przełomie lat 70. i 80., gdy takie symbole nie mogły być dobrze widziane.

W Ceradzu Kościelnym jest jeszcze kilka innych miejsc z asamblażami stworzonym z inspiracji księdza Humerczyka:

Grzebienisko i zaskakująca kolekcja

Na Placu Mieszka I, gdzie usytuowano zatokę autobusową, obok remizy stoi kilka drewnianych konstrukcji, niestety, najbardziej nadgryzionych zębem czasu. Jest tu pomnik Mieszka i Dobrawy, ponieważ miejscowa legenda podaje, że Mieszko I zmarł pod bukowym drzewem podczas polowania w lasach Grzebieniska. Jest też kamienny tron-fotel z wmontowanymi weń narzędziami rolniczymi. Trudne do nazwania potężne konstrukcje są duże, wykonane z grubych pni. Na pewno były trudne w budowie i trzeba było autorytetu księdza, żeby je przywieźć i ustawić. Niestety, gdy zabrakło księdza, wyraźnie widać, że nikt się nimi nie zajmuje.

Po drugiej stronie drogi, u stóp cmentarnego wzgórza m.in. kapliczka Matki Boskiej Różańcowej, rzeźba bpa Jordana, pomnik papieża Jana Pawła II z 1997 roku, grupa figuralna z Najświętszą Marią Panną w centrum, miniatura pomnika Poznańskiego Czerwca i cała masa głazów  połączonych z metaloplastyką.

Pomiędzy dwoma drzewami wisi metalowa płyta z podobizną średniowiecznego rycerza i zatartym niemieckim napisem. Całkiem odmienna stylistycznie od otaczających je prac. Na płycie płaskorzeźba portretowa Götza von Berlichingena zwanego Żelaznorękim, rycerza, którego spopularyzował Goethe w swoim pierwszym dramacie. Podobno przypadkowo została znaleziona na starym cmentarzu, ale ocalała dzięki wrażliwemu na sztukę proboszczowi z Ceradza Kościelnego.  

Jedyne takie Kurkowe Bractwo

W Grzebienisku pozostała najważniejsza, bo żywa pamiątka po księdzu Zygmuncie Humerczyku.

Przed wojną w tej wsi funkcjonowało Towarzystwo Strzeleckie „Strzelec”, W 1938 roku członkowie „Strzelca” zbudowali strzelnicę o długości 150 metrów na dwa stanowiska strzeleckie. Była to wówczas nowoczesna strzelnica, tyle że korzystano z niej krótko. Po wojnie nie była używana, ale stała, nikt jej nie zniszczył.   

Gdy zmienił się ustrój, ksiądz Humerczyk uznał, że w oparciu o strzelnicę trzeba w Grzebienisku powołać Kurkowe Bractwo Strzeleckie. Ksiądz pochodził z Grodziska Wielkopolskiego, gdzie były żywe tradycje kurkowe. W średniowieczu do takich bractw powoływano mieszczan, aby pomagali w obronie miasta przed wrogami. Uczono ich posługiwania się bronią, a najlepszą formą były konkursy strzeleckie. W Polsce tradycja bractw była żywa do lat wojny, w Europie bractwa funkcjonują do dziś. Po 1989 roku w niektórych miastach reaktywowano bractwa. Zawsze jednak w miastach. Ksiądz Humerczyk – jak już udowodniłam – wyróżniał się niebywałą fantazją, postanowił więc powołać bractwo kurkowe… na wsi.

Tak to od 1992 roku w Grzebienisku istnieje jedyne w Polsce i pewnie na świecie Kurkowe Bractwo Strzeleckie na wsi. Początkowo należeli do niego tylko mężczyźni, od 2009 roku – również panie. Zdjęcie księdza Humerczyka w stroju strzelca wisi na ścianie głównej w siedzibie bractwa.

Po dwudziestu pięciu latach Kurkowe Bractwo z Grzebieniska dysponuje dużą świetlicą z salą na zabawy, muzeum maszyn rolniczych i – co najważniejsze – profesjonalną strzelnicą na sześć stanowisk. Na placu między siedzibą bractwa a strzelnicą ustawiono wielki kamień oraz kompozycję kamienno-metalową dla upamiętnienia księdza Humerczyka. Na pewno by mu się podobała.

Bractwo jest liczącą się organizacją społeczną reprezentującą wieś na strzeleckich zawodach nie tylko w Polsce, ale również w Niemczech, Holandii i Belgii. Co roku organizuje pięć-sześć zawodów, przede wszystkim z okazji świąt państwowych – 11 listopada i 3 maja.

Najważniejszymi zawodami jest strzelanie o godność Króla Zielonoświątkowego. Galeria królów wisi na głównej ścianie w siedzibie bractwa. Najwięcej tytułów zdobył brat (zawsze z takim dodatkiem) Wojciech Pempera, ale ostatnio najlepsza w strzelaniu była siostra Krystyna Pampera.

Bardzo elegancko prezentuje się w zielonym mundurze z wieloma naszywkami świadczącymi o jej zasługach. Najważniejszy jest bardzom ciężki łańcuch z medalami, na których widnieją nazwiska kolejnych królów. Następne strzelanie o tytuł króla zielonoświątkowego odbędzie się 27 maja. Wtedy pani Krystyna dołoży swój medal i przekaże łańcuch następnemu zwycięzcy.

Bardzo sympatycznie przyjęli nas członkowie bractwa z prezesem Bogdanem Budą. Wszyscy dobrze pamiętają księdza Humerczyka i jak z rękawa sypali anegdotami i wspomnieniami o tym niezwykłym księdzu. Dziękujmy!

Zostaliśmy zaproszeni na strzelanie w maju. Impreza jest dostępna dla wszystkich. Obiecujemy przyjechać.

Dodatkową atrakcją wizyty u sióstr i braci z Bractwa Kurkowego była możliwość strzelania. Teraz strzelnica składa się z sześciu stanowisk z pełną automatyzacją. Pod okiem doświadczonych strzelców mamy okazję oddać po kilka strzałów z karabinu i z pistoletu. Strasznie daleko odjeżdżają tarcze, a przecież trzeba trafić w sam środek. Prawdziwa sztuka.

Podczas naszego amatorskiego strzelania zdarzyła się niebywała sytuacja. Na sąsiednich stanowiskach strzelały dwie panie. Po zbliżeniu tarcz okazało się, że na jednej były dwa otwory, a na drugiej cztery. Po prostu jedna z pań strzeliła do tarczy koleżanki, oczywiście nieumyślnie. Regulamin strzelecki dopuszcza taką ewentualność, ale wtedy z tarczy, na której są cztery otwory, wyklucza się ten o najwyższej wartości. A to była DZIESIĄTKA! Jedyna wystrzelona przez nas dziesiątka!

Gorzowianie wytyczają poznaniakom nowy szlak turystyczny

Pojedyncze pamiątki po księdzu Humerczyku znajdują się także w innych wsiach, a nawet w polu. Tyle że nikt ich nie spisał ani nie zliczył. Jak się okazuje, jesteśmy pierwszą grupą turystów, których zainteresowały dziwne konstrukcje rozsiane po całej parafii.

Parafia Ceradz Kościelny ma to nieszczęście, że leży w trzech gminach i w dwóch powiatach. Gaj Wielki należy do gminy Kaźmierz i powiatu szamotulskiego, Ceradz Kościelny do gminy Tarnowo Podgórne i powiatu poznańskiego, a Grzebienisko do gminy Duszniki i powiatu szamotulskiego. Chyba właśnie w tym położeniu na skraju powiatów i gmin leży przyczyna, że dzieła stworzone przez księdza Humerczyka popadają w zapomnienie. A wielka szkoda. Powinny zainteresować decydentów z najbogatszej gminy, czyli Tarnowa Podgórnego, właścicieli atrakcyjnego kompleksu wypoczynkowego między Gajem Wielkim a Grzebieniskiem, czyli Counry Parku pod Gajem, na pewno organizatorów turystyki z Wielkopolski.

Tymczasem zespół ten odkryli Maria i Bogdan Gontowie z Gorzowa, niestrudzeni poszukiwacze turystycznych atrakcji. Tu trafili w dziesiątkę. Na wycieczkę zaprosili Klub Regionalistów z Gorzowa.

Więc jeśli będziecie jechać do Poznania starą drogą i w miejscowości Gaj Wielki z daleka zobaczycie po prawej stronie dużą szkołę, a nieco bliżej oryginalny kościół, zjeźdźcie nieco w dół, by zobaczyć dziwne asamblaże, tu przede wszystkim z kamieni, drewna i metalu.

Krystyna Kamińska 

Fot. Maria Gonta i Krystyna Kamińska 

1-Koscol-w-Gaju.jpg
2-ksiadz-Humerczyk.jpg
Ceradz-Ogrodzenie-plebanii.jpg
Ceradz-cmentarz.jpg
Ceradzj-figura.jpg
Gaj-Kosciol-Witraze.jpg
Gaj-Rzezba-w-drewnie.jpg
Gaj-figura.jpg
Gaj_humerkowszczyzna.jpg
Grzebienisko-krolowa-kurkowa.jpg
Grzebienisko-rycerz-00005.jpg
Grzebienisko-tablica-ks.-Humerczyka.jpg
Grzebienisko_Bractwo-00007.jpg
gaj-humerkowszczyzna-0310.jpg