W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Leoncjusza, Michała, Renaty , 23 maja 2018

Pańska budowla w cały czas malutkiej wsi

2018-03-03

Choć pałac w Stanowicach nie straszy tak, jak choćby jedyny ostaniec w Lubnie, ale i z nim czas się nie obszedł łaskawie. Ale jest szansa, że to się zmieni.

medium_news_header_21094.jpg

Kiedy patrzy się na spory, wybudowany w kształcie litery L pałac, smutno się robi, bo widać, że była to kiedyś magnacka, zamożna siedziba, która ujmowała urodą. Pałac i tak ma szczęście, bo stoi w całości, ma dach, jest szansa, że powróci do życia, tak jak budynki gospodarcze, w których mieści się laboratorium Inneko. I tak, jak powraca do życia otaczający go park.

Z rąk do rąk, aż w końcu do von Treichel

Pierwsze wzmianki o Stanowicach pochodzą z połowy XIII wieku, kiedy to margrabiowie brandenburscy z dynastii Askańskiej zaczynają ekspansję na tym terenie. Pół wieku później wieś Stanowice wchodzi w składu uposażenia klasztoru cysterskiego w Mironicach założonego jako filia klasztoru w Kołbaczu. Ale tak naprawdę intersujące jest to, że w Księdze Ziemskiej margrabiego Ludwika Starszego z 1337 roku pojawia się wzmianka o wsi i jej właścicielach – rodzinie von Winingen. No i do tego czasu Stanowice zmieniają właścicieli, tak aby w XV wieku stać się własnością potężnego rodu von der Marwitz. To właśnie ta rodzina buduje dwór, który jednak ma się nijak do obecnego pałacu. Ale jest to pierwsza pańska budowla w cały czas jednak malutkiej wsi. W XVIII wieku Stanowice przechodzą w ręce Hansa Ehrenreicha von Glöden i to z jego inicjatywy dwór zostaje gruntownie przebudowany. Pojawia się pałac taki, jakim my go znamy. Potem jest jeszcze kolejny właściciel aż w 1838 roku wieś i pałac wchodzą w skład majątku rodziny von Treichel i stan ten trwa do 1945 roku, czyli do zajęcia Nowej Marchii przez Armię Czerwoną.

Huta, kopalnia i coś jeszcze

Mało kto pamięta, ale w Stanowicach działała huta szkła butelkowego i była na tyle prężna, że dość długo trwała produkcja. A w drugiej połowie XIX wieku we wsi działała kopalnia węgla brunatnego. Nazywała się „Szczęście” i też dziś po niej ślad nie pozostał. Zresztą w okolicznych wsiach w tamtych czasach węgiel brunatny wydobywano niemal wszędzie. W tamtym czasie działała też cegielnia.

Z inicjatywy Karla Wilhelma Treichela pałac uzyskuje obecny kształt, reprezentujący cechy eklektyzmu z przewagą form neorenesansowych; wzniesiono wówczas dwa nowe skrzydła oraz dominantę w formie wieży. I potem wieś oraz pałac pozostają w ręku rodzin von Treichel. Aż nadchodzi zima 1945 roku. 31.01.1945 wieś zajmują Rosjanie. Urządzają sobie w majątku kwaterę; właściciel Friedrich Karl von Treichel zostaje zamordowany, a jego żona wywieziona do Rosji. Nowa historia pałacu to dzieje takie, jakie spotkały większość tego typu budowli. Majątek zostaje przeznaczony na Zakład Rolny w Stanowicach, należący do PGR w Baczynie. Zaczyna się powolna degradacja pięknej i praktycznie niezniszczonej podczas wojny budowli. Po przełomie demokratycznym w 1989 roku pałac trafia do ZUO, dziś Inneko, obok w budynkach gospodarczych zaczyna działać nowoczesne laboratorium. Może historia się jeszcze odwróci i interesująca budowla znów odzyska blask.

Ciekawe związki

W 1889 roku Karl Wilhelm Emil Rudolph Treichel kupuje pobliskie Lubno, w którym straszy tylko ostaniec po pałacu. I właśnie Treichlowie będą właścicielami pałacu w Lubnie niemal aż do wybuchu II wojny.

Nadchodzą nowe czasy. W Niemczech do władzy dochodzą naziści. A sąsiadem Treichlów w pobliskim Bogdańcu był przyszły kat Warszawy i pogromca powstańców wielkopolskich generał Erich von dem Bach-Zelewski, wielki zwolennik nazizmu. I to właśnie osławiony generał sprawił, że ostatni Treichel w Lubnie, czyli Hans Carl Victor oraz jego żona baronowa Celina Sara Kamila z domu Freiin von Mirbach stali się także zagorzałymi faszystami.

To właśnie w Lubnie między innymi za sprawą poglądów właścicieli oraz pod wpływem von dem Bacha-Zelewskiego 2 marca 1932 roku na noc i kilkugodzinną wizytę zatrzymuje się Adolf Hitler. Krótko potem właściciel Lubna zostaje oficerem SS o dość niskim numerze, bo 1 043 459.

Jednak nie dane mu było czynnie służyć III Rzeszy. 7 marca 1937 roku umiera w wyniku komplikacji po usunięciu wyrostka robaczkowego. Jego śmierci nie wytrzymuje żona Celina Sara Kamila, która następnego dnia popełnia samobójstwo.

Tragiczna para pozostawia po sobie troje dzieci: Gizelę Carmen (ur. 5.07. 1925 w Lubnie), Marinę Celinę (ur. 5.09.1928 w Lubnie) oraz Hansa Adolfa Ericha (ur. 5.06.1932 w Lubnie). I choć ich prawnym opiekunem zostaje oczywiście von dem Bach-Zelewski, jednak faktyczną opiekunką staje się ich ciotka Mimi von Mirbach.

I to jest prawdziwa wolta historii. Bo Mimi von Mirbach jest utalentowaną wiolonczelistką. Poza tym jest członkinią Kościoła Wyznającego, czyli tego, który otwarcie przeciwstawiał się nazizmowi. Ale to mało, bo Mimi von Mirbach wraz z potomkami oficera SS pomagała podczas II wojny Żydom, za co w 1981 uhonorowana została tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” i ma swoją oliwkę w Instytucie Yad Vaszem w Jerozolimie

Renata Ochwat

Warto wiedzieć:

Do Stanowic można dojechać autobusem MZK nr 131, który wyjeżdża z przystanku AWF przy ul. Estkowskiego. Autobusy jeżdżą rzadko, ale jednak. PKS przez wieś nie przejeżdża.

Zaprawieni piechurzy mogą połączyć w jedną wycieczkę wyjazd do Stanowic, obfotografowanie pałacu i pięknego parku, a potem przejście pieszo do Bogdańca – 4 km lub Łupowa – 7 km. Wycieczka na cały dzień, ale jakże przyjemna, bo trasa piesza wiedzie przez Bogdanieckie Bieszczady, czyli wzniesienia uformowane przez III zlodowacenie.

Trzeba pomyśleć o kanapkach i czymś do picia, bo na tej trasie raczej nie ma ciekawych punktów gastronomicznych, w których można kupić coś do przegryzienia.

Fot. Zbiory autorki