W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Alfreny, Rufina, Wincentego , 19 lipca 2018

Największy kompleks basenowy w Europie

2018-06-26

Żyję w czasie, kiedy właściciele kawiarni, restauracji, hoteli itd. informują mnie jako gościa/klienta, że należący do nich obiekt jest największy, najlepszy i wymieniają jeszcze kilka naj.

medium_news_header_22139.jpg

Wydawcy książek to nawet cytują zdania recenzentów, oczywiście tylko te, z których wynika, że od dzieła nie można się oderwać, dlatego trzeba je natychmiast kupić. Czy zajmujący coś 30 hektarów kompleks basenów termalnych i pływackich w węgierskim Hajdúszoboszló (czyt. Hajdusoboslo) naprawdę jest największy w Europie, tego nie jestem pewien. Stwierdzenie powtarzam po właścicielu kompleksu, który przed wejściem wywiesił taką informację. Na mój nos nie ma w tym tylko reklamy. I jeszcze jedno naj: przewodnicy podają, że 24-tysięczne Hajdúszoboszló jest drugim węgierskim miastem po Budapeszcie, najchętniej odwiedzanym przez turystów zagranicznych.

Z Gorzowa do Hajdúszoboszló przez Słowację jest mniej więcej tysiąc kilometrów. Na dobrą sprawę dzień podróży samochodem osobowym lub autokarem. Miasteczko leży w północno-wschodniej części Węgier na Wielkiej Nizinie Węgierskiej. Słynie z kompleksu basenów i tego, że niemal wszyscy mieszkańcy mają pracę w tym kompleksie. W firmie Hungarospa nie pracują jedynie ci, którzy mają zajęcie w hotelach, restauracjach, sklepach, gospodarce komunalnej, administracji, oświacie. Gdyby ode mnie zależało, przyznałbym Hajdúszoboszló tytuł najlepiej utrzymanego miasteczka wśród uzdrowisk. (Włodarze Lubniewic, Łagowa i Sławy powinni tam się wybrać i popytać, jak hajdúszoboszlanie sobie radzą z utrzymaniem porządku. Pewnie by się dowiedzieli, że to sporo kosztuje, ale i się opłaca, co widać na twarzach i w rozmowach zadowolonych turystów i kuracjuszy.)

Sława Hajdúszoboszló rozpoczęła się w 1927 roku, kiedy Ferenc Vajna szukając gazu, odkrył wody geotermiczne. Niedługo później powstały pierwsze kąpieliska. Teraz na powierzchni 30 hektarów znajdują się kąpieliska lecznicze, baseny z bąbelkami, ze sztuczną falą, pływackie, brodziki, do nauki pływania, pod dachem i na powietrzu itd. Są ocienione plaże i takie na południowym słońcu. W aquaparku − tunel wolnego spadania, superfala, tsunami, fajka wodna. Zjeżdżalnie że w głowie się kręci. Dla dzieci nawet płynąca rzeka. Ponadto jest tam zespół obiektów rehabilitacyjnych, ale to dla kuracjuszy. Kto nie ma skierowania od lbalneologa, może się wybrać do miejscowego specjalisty, który za opłatą przypisze zabiegi. Ci, którzy lubią naturalne kąpieliska, mogą się wybrać do portu, skąd blisko na staw z łódkami. Właściciel kompleksu nawet wyznaczył miejsce do opalania się dla kobiet i plaże nudystów.

Hungarospa zapewnia, że woda w Hajdúszoboszló ma właściwości lecznicze. Wydobywana z ziemi woda zawiera jod, brom, chlorek sodu i węglan wapnia. Jej brązowawy kolor wiąże się z wysoką zawartości jodu. Kto choruje z powodu chronicznego zapalenia stawów, zwyrodnienia stawów, zapalnego schorzenia kręgosłupa, chronicznej neuropatii, paraliżu związanego z chorobą Heinego-Mediny, ten powinien odbyć kurację w Hajdúszoboszló. Jest to także miejsce dla osób po udarze i operacjach mózgu. Tamtejsza woda pomaga w przypadku chronicznych schorzeń ginekologicznych, leczy bezpłodność i choroby skóry. Krótko mówiąc: ponad 40 terapii medycznych. Mnie żadna z tych chorób jeszcze nie dotyczy, a czułem się tam znakomicie jako turysta. Szczególnie w tych basenach, gdzie woda miała 32-34 stopni. Na chwilę je opuszczałem po to, żeby wygrzać się tam, gdzie temperatura wody sięgała 38 stopni. Najlepiej jednak się czułem w chłodniejszych basenach, tym bardziej że po kąpieli mogłem się wygrzać na słońcu. Wypożyczenie leżaka na cały dzień to 700 forintów (około 10 zł).

Za bilet wstępu płaciłem 1700 forintów (ok. 23 zł). Za te pieniądze mogłem przebywać w kompleksie basenowym od godz. 7.00 do 19.00. Zresztą nie ma potrzeby wychodzenia, bo na miejscu można napić się piwa (0,5 l kosztuje 350-500 forintów). Zupa gulaszowa to wydatek 1600 forintów. Woda 1,5 l kosztuje w sklepie 160 forintów, ale kupują ją jedynie ci, którzy nie wiedzą, że jest to taka sama woda jak ta w kranach.

W Hajdúszoboszló byłem tydzień. Nie znam węgierskiego, co nie znaczy, że w restauracji porozumiewałem się przy pomocy obu rąk. Na moje oko język polski, mimo że obcy, jest tam tak samo obecny jak w kraju między Bugiem i Odrą. Ale to pewnie dlatego, że Polacy należą do największej grupy turystów odwiedzających to miasto.

Tekst i zdjęcia

Alfred Siatecki

Hajduszo-1.JPG
Hajduszo-2.JPG
Hajduszo-3.JPG
Hajduszo-4.JPG
Hajduszo-5.JPG