W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Biny, Damazego, Waldemara , 11 grudnia 2018

Azjatycka stolica rozpusty

2018-11-29

Tysiące postarzałych białych mężczyzn przyjeżdżają do Pattai w Tajlandii dla usług seksualnych, świadczonych przez miejscowe prostytutki.

medium_news_header_23414.jpg
Deptak Walking Street w Pattai z dziesiątkami lokali rozrywkowych jest wyraźnie oznaczony

Najstarsze i najbrzydsze, a zatem i najtańsze, na bulwar Beach Road (Plażowy) wychodzą tuż po południu. Wyzywająco ubrane i wymalowane, by nikt nie miał wątpliwości, z kim ma do czynienia. Jedne tylko zachęcająco się uśmiechają, inne szepczą ,,hallo’’ lub po rosyjsku ,,ja tiebia lublu’’, inne, bardziej nachalne, chwytają białych spacerujących mężczyzn za ręce, a nawet za odzież.

Gdy się ściemni – wychodzą młodsze, atrakcyjniejsze, ale i droższe. Stoją pojedynczo lub w grupach, z nudów przeglądają telefony  komórkowe. Tajlandzkie prostytutki. Często są to kobiety po tzw. przejściach, z małymi dziećmi, porzucone przez mężów. Chcą sobie dorobić do niskich pensji.

Wieczorem ożywia się główny deptak Pattai – Walking Street (ulica Spacerowa). A przy nim dziesiątki barów, klubów go go, salonów masażu. No i setki prostytutek. Swój sektor mają panienki z Rosji i Ukrainy. Blondynki, egzotyczne w tym azjatyckim kraju, a przez to i droższe. Głowa boli od hałasu, bo każdy bar lub klub chce być głośniejszy od sąsiedniego. I przyciągnąć klientów, głównie białych podstarzałych facetów z wypchanymi portfelami.

W internecie aż się roi od przechwałek naszych rodaków, ile to zaliczyli tajskich dziwek i ile za nie zapłacili, jakie mieli z nimi przygody.

Jeśli wierzyć tym informacjom, to prostytutki w Pattai nie są tanie. O ile w naszym kraju za godzinę ,,pracy’’ miejscowych panien płaci się 150 – 200 zł, to Tajki żądają od stu dolarów wzwyż (ok. 340 zł). A blond piękności zza Buga nawet dwa razy więcej.

Na uzgodnieniu należności za seksualną usługę nie kończy się. Trzeba jeszcze przekonać lub przekupić recepcjonistki, by takie panny  wpuściły do hotelowych pokoi białych facetów.

Na you tube jeden z naszych młodych rodaków chwali się – nie wiedzieć czemu z otwartą twarzą– jak to usiłował oszukać tajską panienkę i nie zapłacić jej za usługę. Ta zdenerwowała się mocno i w odwecie zdemolowała jego pokój w hotelu. 

Inny nasz rodak też miał niecodzienną przygodę. Kiedy już rozebrał bardzo ponętną, zgrabną i biuściastą pannę okazało się, że to …transwestyta z męskim przyrodzeniem.

Naukowcy tajlandzcy nie mogą dojść do porozumienia, dlaczego w tym kraju ujawnia się zdecydowanie więcej transwestytów niż gdzie indziej. To młodzi mężczyźni, którzy odkrywają w sobie kobiecą naturę i na siłę chcą zostać kobietami. Garściami przyjmują hormony, dzięki którym zyskują kobiece kształty. Wyrastają im krągłe biodra oraz duże piersi, pozbywają się zarostu na twarzy i nogach. Od zwykłych Tajek różnią się przeważnie wyższym wzrostem i grubym głosem.

Usuwanie męskich genitaliów w Tajlandii jest bardzo drogie, zatem większość transwestytów je zachowuje.

W Pattai za równowartość niecałych 200 zł można się wybrać na bardzo kolorową i rozśpiewaną rewię transwestytów. A po niej porozmawiać sobie z osobami, które nie chciały już być mężczyznami, za niewielką opłatą zrobić sobie z nimi fotkę.

Transwestyci żyją krótko, nadmiar tabletek hormonalnych wykańcza ich organizmy.

W barach Pattai normą jest, że gdy biały mężczyzna zamawia sobie piwo – zresztą wyjątkowo smaczne w tym kraju – od razu przysiada się doń młodsza lub starsza pani. Po krótkiej wymianie zdań prosi o postawienie drinka. I biały facet przeważnie okazuje hojność. Rzadko który wie jednak, że zadaniem miłej pani jest, by klient wypił jak najwięcej drinków. Tajka nie upija się jak biały pan, bo obsługa leje jej bezalkoholowy sok, za to znacznie droższy od drinka z procentami.

Niejeden biały mężczyzna był podobno bardzo zdziwiony wysokością rachunku za drinki, jakie wypił z przygodnie poznaną Tajką. A te dostają od właścicieli barów i klubów procent od drinków zapłaconych przez białego klienta. Z tego się utrzymują.

By taką wyciągnąć z baru do pokoju hotelowego, trzeba wcześniej odpalić właścicielowi przybytku za oderwanie pani od normalnej pracy. Seks w Pattai nie jest zatem tani.

A pomyśleć, że 80. tysięczna  dziś Pattaya na początku lat 70. minionego wieku była małą nadmorską osadą. Upatrzyli sobie ją amerykańscy żołnierze, walczący wówczas w Wietnamie. Za żołnierzami, wydającymi swój żołd w barach, przyjechały z całego kraju panie uprawiające najstarszy zawód świata. Potem pojawiły się dziesiątki nowoczesnych hoteli, barów i klubów. Seks to wszak na całym świecie dobry biznes, a w Pattai kręci się on jak nigdzie indziej w Azji.

Formalnie prostytucja jest w Tajlandii zakazana. Państwo ją jednak toleruje w myśl starej zasady, że ,,pieniądz nie śmierdzi’’.      

Andrzej Włodarczak

Deptak ożywia się dopiero po zmroku, za dnia jest pustawy

 Komu szkoda pieniędzy na napoje w barze, może je sobie kupić przy Walking Street w bardzo popularnych w Tajlandii sklepach sieci Seven Eleven
Jeden z wielu klubów go go
Ten klub na Walking Street kusi klientów jakąś sensacją
A ten klub szczyci się rosyjskimi dziewczynami
Do tego klubu klienci przyjdą dopiero wieczorem
Nocny bazar w Pattai – wyjątkowo dobrze zaopatrzony – czynny jest także w dzień
Ta urocza recepcjonistka z mojego hotelu nie pozwala sprowadzać do pokoi tajskich prostytutek