W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2019

Strzelce Krajeńskie - cóż to za nieznajome miasto!

2019-05-08

Strzelce Krajeńskie leżą zaledwie 25 kilometrów od Gorzowa, przejeżdża się przez nie jadąc do Gdańska lub bliżej, na Długie.

medium_news_header_24762.jpg

Warto zatrzymać się tam, by poznać ciekawą historię i świetnie przygotowaną ofertę dla turystów.

Punkt Informacji Turystycznej

Wizytę w Strzelcach Krajeńskich trzeba rozpocząć od Punktu Informacji Turystycznej, który znajduje się na rynku, na przeciw kościoła (ul. Katedralna 15, tel. 95 763 21 00, majl: punktit@strzelce.pl). Tam wszystko, co potrzebne turyście: pełna informacja, co zobaczyć, gdzie zjeść, gdzie przenocować, jak dojść lub dojechać, co przeczytać, a nawet jak zwiedzić miasto ze słuchawkami na uszach. Do tego bardzo dużo książek, a także bezpłatnych folderów o poszczególnych ciekawych obiektach miasta i gminy. Folderów tylko o mieście doliczyłam się aż 15, a o gminie pewnie jeszcze więcej. To ciekawa forma przekazywania pełnej wiedzy, przede wszystkim historycznej. Obok każdego ciekawego obiektu stoją tablice z pełną o nim informacją historyczną w dwóch językach.

Najlepiej zachowane mury obronne

Średniowieczną historię Strzelec najlepiej dokumentują potężne mury obronne, bo tędy przebiegał historyczny trakt z Akwizgranu do Królewca (dziś droga nr 22), a askańscy właściciele założonego tu po 1272 a przed 1286 rokiem (brak aktu lokacyjnego) miasta umacniali swoje miejsce na wschodzie. Miasto otoczono kamiennymi murami obronnymi liczącymi 1700 metrów. Wzniesiono także Bramę Młyńską, Bramę Gorzowską i 37 czworobocznych baszt łupinowych, a po wewnętrznej stronie wytyczono ulicę przymurną, która była potrzebna do celów obronnych. Później zbudowano jeszcze Basztę Więzienną, obok której z czasem wybito furtę niezbędną w przypadku pożaru, a dwie baszty główne powiększono o tzw. szyję i nakryto dachami. Na sztychu Meriana z 1652 r. mury prezentują się niezwykle okazale. Natomiast na sztychu Petzolda z lat 1711-1715 widać zniszczenia, jakie przyniosła wojna 30-letnia.

Od XVIII wieku mury i baszty przestają spełniać funkcje obronne, dlatego rozebrano Basztę Gorzowską, niektóre baszty łupinowe przebudowano na mieszkania, a fragmenty muru rozebrano ze względów komunikacyjnych. Do dziś zachowały się średniowieczne mury o długości 1640 metrów i wysokości od 3 do 8,5 metra. Pozostały dwie bramy i 36 baszt łupinowych. Miasto dba o ten zabytek. W ostatnich latach oczyszczono mury i udrożniono ulicę przymurną, która jest ładnym traktem spacerowym. W 2018 r. w sąsiedztwie dawnej Bramy Gorzowskiej ustawiono wykonaną z brązu makietę ukazującą miasto w XVII wieku. Makieta prezentuje układ planistyczny Strzelec w formie koła, siatkę ulic, najważniejsze budowle, a nawet system odprowadzania wody deszczowej. 

Brama Młyńska

Zbudowano ją na początku XIV wieku. Strzegła traktu biegnącego groblą między dwoma jeziorami w kierunku Dobiegniewa i Drezdenka. U podstawy zbudowana jest z nieobrobionego kamienia, wyżej z cegły, ma cztery kondygnacje. Przejazd był możliwy po podniesieniu kraty osadzonej na potężnej prowadnicy i otwarciu drewnianych wierzei, które były zabezpieczone ogromnymi kamieniami. Oprócz funkcji obronnych brama ta swoją urodą podnosiła prestiż miasta, Do dziś zachwyca strzelistością i regularnym rozłożeniem pionów.

Przed wojną w bramie mieściło się muzeum, obecnie jest tam szkoła muzyczna. W 2012 r. odtworzono historyczną kratownicę. Zbudowana jest według wzorów historycznych z drewna świerkowego, ale impregnowanego w kolorze starego dębu. Zdobią ją specjalne okucia i gwoździe kowalskiej roboty. Osadzona została na historycznych prowadnicach, ale ze względu na bezpieczeństwo nie jest opuszczana. Na pewno podnosi turystyczną atrakcyjność wieży. Obok schodów przysiadła niewielka czarownica, skutecznie odstraszająca od przejścia bez odpowiedniej opłaty.

Bardzo podobną konstrukcję miała Brama Gorzowska, ostatecznie rozebrana w 1866 r. 

Brama Więzienna

Bywa także nazywana Basztą Czarownic lub Basztą Prochową. Początkowo była tu baszta łupinowa, którą w II poł. XIV wieku przebudowano. Na dole jest prostokątna, powyżej ma formę spłaszczonego walca, na szczycie znajduje się niewielka platforma widokowa. Całość wieńczy stożkowy, ceramiczny hełm. Taka urozmaicona konstrukcje dodaje urody tej z założenia ponurej budowli. W XVII wieku w przyziemiu znajdowało się więzienie, później magazyn prochu. Od remontu w 2013 r. można wejść na płaszczyznę widokową, choć układ pionowych schodów nie jest łatwy do pokonania. Ale widok z góry wspaniały!

Na murze zatrzymana się w locie na miotle pierwsza spośród innych strzeleckich czarownic. Trzeba na nią zwrócić uwagę. Wewnątrz, na kilku kondygnacjach, siedzą figury okropnych czarownic podobne do tych, jakie niegdyś tutaj więziono. Bardzo chcą złapać za nogę jakiegoś turystę. Uważajcie. 

Rynek i ratusz

Założone w II poł. XIII wieku miasto "Strzelci" (taki był pierwszy zapis) miało kształt regularnego koła o średnicy 500 m i powierzchni 24 ha. Środek zajmował rynek, na którym stanął pierwszy ratusz. Ale 7 czerwca 1433 r. husyci zdobyli miasto i spalili ratusz. Rozpoczęła się tułaczka władz miasta, która trwa do dziś. Nigdy już nie zbudowano w Strzelcach ratusza na środku rynku, a najwyżej w pierzei rynkowej. Zawsze były to budowle kiepskie technicznie, które niebawem trzeba było rozbierać. W 1727 roku we wszystkich miastach Brandenburgii ogłoszono publiczną zbiórkę na strzelecki ratusz, ale zebrano tylko 11 talarów, co mogło wystarczyć na... miejski zegar.

W latach 1872-73 ówczesny burmistrz zdecydował o budowie nowego ratusza w stylu neorenesansu niemieckiego. Budowla stanęła na miejscu poprzedniego ratusza w zachodniej pierzei rynku. Jest to budynek piętrowy, pięcioosiowy z owalnie zamkniętymi otworami okiennymi, z dwuskrzydłową bramą, nad którą znajduje się niewielki balkon, miejsce przemówień burmistrza. Ten stoi do dziś, tyle że służy nie Urzędowi Miasta, a Sądowi Rejonowemu. Po remoncie w latach niedawnych wygląda elegancko i reprezentacyjnie. Lokalizacja tu sądu była w 1998 r. warunkiem ustanowienia w Strzelcach siedziby powiatu strzelecko-drezdeneckiego. Ówczesne władze miasta wyraziły zgodę. Aktualny burmistrz i radni chcieliby doprowadzić do zamiany, bo teraz władze miasta zajmują właśnie dawny gmach sądu, ale na razie pozostaje tylko nadzieja.

Maszt flagowy

Ważnym elementem budynku ratusza był kuty masz flagowy wmurowany w fasadę 19 listopada 1908 r. Widnieje jeszcze na zdjęciu z 1957 roku, potem został zdemontowany. Dlaczego? Na czyje polecenie? Nie sposób dziś ustalić. Fantastyczne stworzenie, które poprzednio było elementem masztu, znalazło się później na fontannie stojącej w sąsiedztwie kościoła. Nie jest to ani smok ani bazyliszek, ani żadna z figur wyrastających ze średniowiecznych legend. Ma ono natomiast długi, jaszczurczy tułów z wyraźną piersią kobiecą, ale także z orlimi skrzydłami i orlim dziobem. Elementami masztu są także fantazyjne wstęgi, roślinne wici z kwiatami róży. Po prostu ładna kowalska kompozycja z metalu.

Strzelecka legenda głosiła, że póki ten masz tkwi na budynku ratusza, w mieście będzie panował dobrobyt.

Przed rocznicą stulecia zainstalowania tego masztu, ówczesny burmistrz Tadeusz Feder zdecydował o odtworzeniu masztu. Była to dla historyków, plastyków i kowali niełatwa robota. Jednak najtrudniejsze okazało się przekonanie ówczesnego proboszcza, aby oddał fantazyjne zwierzę z fontanny. W końcu oddał. Równo w stulecie posadowienia masztu, czyli 19 listopada 2009 roku nowy maszt wrócił na swoje miejsce. Utrzymuje on drzewce flagi miejskiej. Czerwona flaga ma na środku figurą herbową, którą jest biały blankowany mur miejski z otwartą bramą. W czarnym prześwicie bramy widnieje biała lilia z trzema kwiatami na zielonej łodydze. Ponad mur wystają trzy baszty, nakryte stożkowatymi, błękitnymi daszkami, każda o dwóch otworach strzelniczych. Ponad i pod murem biała belka. 

Podobno od kiedy flaga wróciła na swoje miejsce, w Strzelcach zaczął się dobrobyt.

Kościół kolegiacki i jego otoczenie

Kościół pw. Matki Boskiej Różańcowej nie jest katedrą, ale kolegiatą, bo tu ma swoją siedzibę zgromadzenie kanoników. Ten bardzo stary kościół został zbudowany w latach 80. XIII wieku w stylu wczesnego gotyku. Niestety, kilka razy dotknęły go znaczące zniszczenia. Po raz pierwszy dokonali tego husyci w 1433 r. Po II wojnie był w środku wypalony, bez dachu, a prace renowacyjne trwały do 1973 roku, a więc blisko 30 lat. Nie zachowało się wyposażenie kościoła. Obecnie w prezbiterium znajduje się późnogotycki ołtarz przeniesiony tu z południa diecezji (decyzja biskupa Wilhelma Pluty), pochodzący prawdopodobnie z kręgu cenionego mistrza z Gościszowic. Ma on formę tryptyku z figurą uśmiechniętej Madonny z Dzieciątkiem w środku.

Obok kościoła obecnie znajduje się skwer, ale dawniej był tu cmentarz przykościelny. W latach 2014-2015 przeprowadzono badania archeologiczne, podczas których znaleziono szczątki ok. 200 pochowanych osób. Najstarszy grób pochodzi z lat między 1277 a 1290. Wiek zmarłych - od 26 do 30 lat. Tyle wtedy żyli ludzie. Cmentarz zamknięto w 1723 roku.

Pierwsza stacja benzynowa

Nie tylko odległą historię można poznawać spacerując ulicami Strzelec, ale także nowszą, XX-wieczną. Obok ronda, przy skrzyżowaniu ulic Chrobrego i Wyzwolenia, na ścianie budynku znajduje się ogromna fotografia przedstawiająca to miejsce w latach 20., z elegancką stacją benzynową marki ARAL. Rozpoczynała się era motoryzacji.

Niedawno postawiono tu makietę dystrybutora z paliwem, szafę ekspozycyjną i maszt reklamowy. W makiecie szafy na oleje wmontowane są dwie pary okularów stereoskopowych. Dzięki nim jak w fotoplastikonie można obejrzeć trójwymiarowe stare fotografie tego miejsca

Dziś przejeżdżają obok zabytkowej stacji tysiące samochodów, bo ruch tu duży, ale mało kto zatrzymuje się, by popatrzeć na zdjęcia i niebieskie dystrybutory jako na ważny element historii miasta i motoryzacji w ogóle.   

Ludzie i ich pomniki

W Strzelcach pamięta się o tych, których losy w różny sposób związały z miastem.

Czasów średniowiecza sięga postać Jana Merkelina, mnicha z zakonu augustianów, autora kilku traktatów teologicznych znanych w całej Europie. Urodził się w Krakowie, studiował w Paryżu i we Włoszech. Od 1380 roku w strzeleckim konwencie zakonu pełnił funkcję lektora teologii. Był także wizytatorem generalnym w zakonie na Nową Marchię, Pomorze i Prusy. Zmarł i pochowany został w Strzelcach. Jemu poświęcona jest tablica na głazie ustawionym obok galerii "Rycerskiej". Nad tablicą umieszczono okrągły herb konwentu augustianów. 

*

Ludwik Noster był nadwornym malarzem cesarskim, profesorem berlińskiej Akademii Sztuki.  Urodził się w Strzelcach Krajeńskich w 1859 r. i choć przez całe życie mieszkał w dużych miastach, do rodzinnej miejscowości często wracał i tu kazał się pochować po śmierci w 1910 r. Na strzeleckim cmentarzu znajduje się piękny pomnik ustawiony na grobie artysty, wykonany w marmurze karraryjskim w stylu secesyjnym. Później pochowana tu została również jego żona. Pomnik składa się z dwóch części: jeden to postument z medalionem malarza i podpisem, a drugi - znacznie większa postać kobieca, alegoria bólu i żalu po śmierci. Cały grób otoczono kutym ogrodzeniem z motywami wici roślinnych.

W okresie wojny Strzelce zostały bardzo zniszczone, ale ten pomnik się ostał. Latem 2010 r., w stulecie śmierci artysty, go odnowiono. Dziś zachwyca secesyjną urodą.

*

Wprawdzie Gebhard Blücher nie był bezpośrednio związany ze Strzelcami, ale w 1819 roku właściciel restauracji "Złoty Jeleń" postanowił ufundować mu pomnik. Generał Blücher był jednym z najważniejszych pruskich dowódców w okresie wojen napoleońskich, człowiekiem wielkiej odwagi. Za zwycięstwo nad Napoleonem Bonaparte otrzymał gwiazdę do Wielkiego Krzyża Żelaznego, co było najwyższym odznaczeniem wojskowym Prus. Wystawiając pomnik, strzelecki restaurator podziękował generałowi za pokonanie Napoleona. Pomnik stał w rynku przed domem fundatora, ale po 1945 r. zaginął. Odnaleziono go w 2011 r. podczas prac ziemnych przy Alei Wolności. Wprawdzie brakuje granitowej kuli wieńczącej monument, ale ogólnie jest on w dobrym stanie. Obecnie stoi w Punkcie Informacji Turystycznej i budzi duże zainteresowanie.

Czarownice dawniej i teraz

Ponurą kartę mają Strzelce jeśli chodzi o procesy czarownic. Między 1550 a 1609 rokiem w Strzelcach odbyło się kilkanaście procesów o czary, a kilka kobiet stracono na stosie. Pewnej mieszczance zarzucono otrucie burmistrza wywarem z ziół, potem burmistrz zarzut czynienia czarów postawił pastorowi, o czary zostali oskarżeni jeszcze inny burmistrz i jego żona, nawet jednocześnie aż 50 osób posądzono o opętanie przez diabła. Oskarżenia wiązały się z przesłuchiwaniami, czasami tak skutecznymi, że oskarżeni wskazywali kolejne ofiary. Szczegółowy wykaz domniemanych czarownic zawiera folder "Procesy o czary w Strzelcach (XVI-XVII)".

Do dziś na pamiątkę tamtych zdarzeń pozostała popularna nazwa Baszta Czarownic, którą nosi Baszta Więzienna, bo w niej więzione były oskarżone. Jeszcze tam siedzą. Jak głosi legenda w ściany tej baszty wmurowano spopielone szczątki czarownicy i dlatego do dziś w okolicy zbierają się upiory, które hałasują, straszą i prześladują przechodniów. Podobno władze miasta poszukują prześladowanych, aby zweryfikować legendę.

Pomimo że czarownice to ponury rozdział historii miasta, jednak w ostatnich latach pozwolono im się zadomowić w Strzelcach. Nie są duże, mają ok. 30 cm każda, różne rysy, różne pozy, a wszystkie wykonał krakowski artysta-rzeźbiarz Marek Stankiewicz. Opiekują się nie tylko historycznymi miejscami, ale jedna z nich... odbiera telefony do taksówkarzy. Jeszcze nie tak dawno przy postoju taksówek obok hotelu była budka z aparatem telefonicznym. Wystarczyło zadzwonić, aby taksówkarz odebrał wiadomość i pojechał pod wskazany adres. Teraz po budce pozostał tylko słupek, zdecydowano więc, że na pamiątkę usiądzie na nim zalotna czarownica, która będzie odbierać telefony, a turyści mogą ją pogładzić, aby mieć więcej szczęścia.   

Dzięki nim

Czarownica od telefonów, makieta miasta z brązu i z czekolady (już zjedzona) oraz mnóstwo innych pomysłów związanych z historią miasta wniósł Marek Bidol odpowiedzialny w Urzędzie Miasta za jego promocję i pozyskanie turystów. Swoją wiedza bardzo go w tym wspiera historyk sztuki Błażej Skaziński, autor książek np. "Zabytki Gminy Strzelce Krajeńskie", "Lubuskie Carcassonne" oraz ok. 30 tematycznych folderów. W powyższym opisie strzeleckich atrakcji wskazywałam, kiedy zostały one wyremontowane lub wyeksponowane. To całkiem niedawne lata.

Wszystkie pomysły badawcze oraz formy propagowania miasta i gminy nie mogłyby być zrealizowane, gdyby nie akceptacja i pomoc przede wszystkim burmistrza Mateusza Federa oraz radnych. Marek Bidol potrafił ich skutecznie przekonać. A to też sztuka.

*

Marek Bidol i Błażej Skaziński oprowadzili po Strzelcach Krajeńskich członków Klubu Regionalistów. Dziękujemy za merytoryczne i serdeczne przyjęcie. Jesteśmy przekonani, że tak samo będą przyjęte inne grupy lub indywidualni turyści, którzy wybiorą się do Strzelec. Jeszcze jedną atrakcją jest plaża nad jeziorem otwarta po wyremontowaniu na początku maja. Piękna.

Sezon turystyczny dopiero się zaczyna. Naprawdę warto pojechać do Strzelec Krajeńskich.

Krystyna Kamińska

Fot. Maria Gonta

Strzelce_Blucher.jpg
Strzelce_Noster.jpg
Strzelce_baszta-1--kopia.jpg
Strzelce_baszta-2--kopia.jpg
Strzelce_baszta-3--kopia.jpg
Strzelce_baszta-5--kopia.jpg
Strzelce_baszta-6--kopia.jpg
Strzelce_czarownica_taxi1.jpg
Strzelce_kosciol.jpg
Strzelce_makieta-1.jpg
Strzelce_makieta-2.jpg
Strzelce_rynek.jpg
Strzelce_stwor_z_ratusza.jpg