W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Ambrożego, Florentyny, Gawła , 16 października 2019

Wózek przesiedleńców i piękna pani

2019-09-26

Jest milion powodów, dla których warto pojechać do Torunia. Jednym z nich są niezwykłe rzeźby miejskie, które decydują o tym, że to piękne miasto jest wyjątkowe.

medium_news_header_25861.jpg

Do Torunia jeździ się na pierniki, dla Mikołaja Kopernika czy w końcu na słynne lody od Lenkiewicza. Ja pojechałam, bo nigdy nie byłam, a wróciłam maksymalnie zakochana w tym mieście.

Po śladach różnych

Jedną z pierwszych rzeźb, jaka znalazła się na moim toruńskim szlaku, był wózek przesiedleńców, który stoi sobie na Nowym Rynku. To najpiękniejszy ślad po tym, jak po II wojnie światowej zmieniła się tkanka społeczna miasta. Dla nas w Gorzowie ta niebanalna rzeźba ma jeszcze jedno znaczenie. Otóż świadczy, że w tym miejscu kręcono „Prawo i pięść”, pierwszy polski western i chyba jedyny film, gdzie pada nazwa Gorzów.

Jak się stoi przy wózku, to kątem oka można dotrzeć kolejną rzeźbę – czyli Toruńską Przekupkę. Ma pod pachą kaczkę, a w koszyku kacze jaja i jak tradycja nakazuje, koniecznie trzeba dotknąć tego jaja, bo to szczęście przynosi.

To dwie nowe rzeźby na Nowym Rynku. Na nie dostojnym wzrokiem patrzy barokowy św. Jakub z ogrodzenia kościoła pod jego wezwaniem. Tak zaczyna się moja podróż po ciekawych pomnikach i rzeźbkach.

Do pani piernikarki

I od Przekupki trzeba już iść w kierunku Starego Rynku, najlepiej ulicą Królowej Jadwigi, bo właśnie przy niej stoi rzeźbka Toruńskiej Piernikarki. Piękna, pokryta patyną figura kobiety też ma koszyk, a za nią stoi mały piesek, który targa rąbek jej sukni. Byłam tam przez dłuższa chwilkę i patrzyłam, jak dzieci z zapartym tchem głaszczą tego psiaka.

Jak już się człowiek napatrzy na panią z koszykiem, idzie dalej, a po chwili, po jego lewej ręce majaczy niski płotek, za którym ukrywa się ni mniej, ni więcej a … toruński smok. Ceramiczna rzeźba świadczy, że jesteśmy też w mieście ceramików i warto się rozglądać, bo takich cudeniek jest tu więcej.

Do osiołka i Filusia

Od smoka wyprowadza nad w kierunku Starego Miasta ulica Szeroka. To już turystyczne centrum miasta. W chodniku można zobaczyć herby miast hanzeatyckich, bo wszak Toruń też był miastem Hanzy. Ale ja się specjalnie rozglądam za osiołkiem. I po chwili jest. Niemal naprzeciw pomnika Mikołaja Kopernika, wielkiego astronoma, zresztą chyba przedstawiać nie trzeba. Osiołek sobie stoi i jest jedną z najbardziej oblężonych rzeźbek w Torunu. Każdy chce mieć z nim zdjęcie.

Ja po chwili ruszam w ulicę równoległą, tak, aby po chwili dojść do rzeźby Filusia. Mały piesek stoi sobie obok parasola opartego o lampę i jest świadectwem związku Zbigniewa Lengrena z Toruniem. Znakomity rysownik studiował w Toruniu i jest twórcą właśnie Filusia i jego pana profesora Filutka. Jeden z głównych celów mojego przyjazdu właśnie został osiągnięty.

Po chwili i zrobieniu setki zdjęć ruszam dalej, w kierunku do Poczty. Po to tylko, żeby dojść do kolejnej niezwykłej rzeźby – Flisaka Toruńskiego. To też i fontanna z żabkami na cokole, też ulubiona przez dzieci.

I do innych też

Ciekawych i niezwykłych rzeźbek w Toruniu jest więcej. Warto podejść do Muzeum Zabawek, a tam w murze popatrzeć na Błękitnego Misia i Kota w Butach. Kawałek dalej jest katedra świętych Janów, przepiękna gotycka ceglana budowla, o której długi papirus napisano, a tam stoi replika Pięknej Madonny, chyba najpiękniejszej gotyckiej rzeźby, która zaginęła podczas II wojny. I kolejny mój cel został osiągnięty. Długo siedziałam w tym kościele tylko po to, żeby się na Nią pogapić. A potem oko moje złowiło tajemniczy malunek – tajemnicę, o której nikt nic nie wie.

Z katedry ruszam w kierunku za mury miejskie, czyli opuszczam Stare Miasto. Idę tam, do placu Grzegorza Ciechowskiego, bo chcę się spotkać z Kargulem i Pawlakiem. I są, stoją przy jednym z kin. Scena odwzorowana z najsłynniejszej polskiej komedii. Obok wskaźnik na Krużewniki. Trzeba zwyczajnie tam pojść.

A kiedy wracam na Stare Miasto, idę obok rzeźby generał Elżbiety Zawackiej – Zo, jedynej polskiej cichociemnej, która dożyła sędziwego wieku 100 lat i do końca życia zajmowała się pedagogiką osób dorosłych. I tak kolejny cel został osiągnięty.

Po drodze warto się rozglądać, bo w załomach murów, na parapetach przysiadło mnóstwo ceramicznych postaci. Wszak w mieście nie tylko piernika, ale i ceramików jestem.

Renata Ochwat

Warto wiedzieć:

Wszystkie rzeźby w Toruniu odnoszą się do jego historii oraz tradycji. Nawet te najmniejsze i stojące w różnych dziwnych miejscach.

Do Torunia z Gorzowa można bardzo prosto dojechać, pod warunkiem wszakże, że pociągi się nie będą spóźniać. Bilet tam i z powrotem to wydatek około 120 zł.

W mieście bez żadnego kłopotu można znaleźć niedrogi nocleg, jest mnóstwo hosteli i hoteli oferujących spanie za przyzwoity – niedrogi pieniądz.

Jeśli chodzi o jedzenie, to można tu znaleźć knajpki i restauracje oferujące jedzenie niemal z całego świata. Ceny też są przyzwoite. No i wszędzie można kupić toruńskie pierniki.

Jedyna rzeźba, której nie można zobaczyć, to nagrobek Anny Wazówny, która jest pochowana w kościele mariackim. Nie można, bo ksiądz proboszcz tej parafii zamknął kaplicę na klucz i nikogo nie wpuszcza.

filus.JPG
fliska.JPG
kargula.JPG
kopernik.JPG
mis.JPG
osiolek.JPG
pieknamadonna.JPG
piernikarka.JPG
przekupka.JPG
smok.JPG
sw.jakub.JPG
wozek.JPG
zabka.JPG
zawacka.JPG