W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Bogusława, Liwiusza, Tekli , 23 września 2020

Ruiny kościoła, cerkiew, ciekawe podwórka

2020-03-03

Kiedy słyszy się hasło Drezno, wszyscy widzą koronkową stolicę Wettynów podniesioną z ruin. A przecież stolica Saksonii kryje wiele ciekawych i rzadko przez Polaków odwiedzanych zakątków.

medium_news_header_27103.jpg

Polskie wycieczki najczęściej jadą do Drezna, aby zobaczyć słynną, uwiecznioną przez Barnarda Belotta zwanego Canalettem, starówkę z kościołem zamkowym, Operą Sempera czy Frauenkirche. Rzadko która wycieczka wyściubia nos poza ten niewielki obszar. A szkoda, bo można odkryć wiele przepięknych zakątków.

Do artystycznych podwórek i mleczarni

Z koronkowym Starym Miastem sąsiaduje Nowe Miasto – Neustadt. Już sam dworzec kolejowy – Neustad jest wart obejrzenia. Piękny budynek z pieczołowicie odrestaurowanymi freskami zwyczajnie zachwyca. Wprost z niego wychodzi się na przystanek tramwajowy, a stąd tramwajem nr 6 można dojechać w pobliże Skweru im. Edwarda Snowdena. Leży po prawej stronie ulicy Bautzenstrasse w kierunku na Budziszyn. Stosowna tabliczka zaświadcza, że tak Saksończycy uznali za słuszne upamiętnić tego, który spowodował jeden z największych skandali dyplomatycznych.

Kawałek dalej trzeba skręcić w lewo w Goerlitzerstrasse, aby dojść do pasażu artystycznego, czyli kilku ciekawych podwórek, gdzie fasady domów to małe dzieła sztuki. Jest tu grający dom, złoty dom, świetlisty dom. Wejść można o dowolnej porze, choć w kamienicach tych mieszkają zwykli ludzie. Miejsce ma niezwykły klimat. A jak do tego dodać, że dookoła roi się od różnych knajpek, lokali, ale i mnóstwa graffiti, z których Nowe Miasto jest słynne, warto się tam wybrać.

W bezpośredniej bliskości Pasażu Artystycznego, kilkaset metrów zaledwie jest muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego, który w tym domu napisał między innymi słynną „Hrabinę Cosel”. Malutki, cofnięty od ulicy budyneczek ma swoisty klimat.

Od Muzeum Kraszewskiego już żabi skok do starego kirkutu, który zwykle jest zamknięty, ale przez bramę widać dobrze zachowane macewy. I stąd obok artystycznych podwórek z teatrami, knajpkami prosta droga prowadzi do Mleczarni Pfundów, jedynego obiektu w Dreźnie wpisanego na Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

To jeden z niewielu ocalałych z dywanowych nalotów 13 lutego 1945 roku budynków, i to zachwycających budynków. I choć jest to cały czas mleczarnia, gdzie można kupić sery lub masło, to jednak jest to jedno z centrów ściągających turystów. I jedyny obiekt, gdzie nie wolno fotografować.

Tak ginęło miasto

Do najciekawszych, oddanych w ostatnich latach muzeów w Dreźnie należy na pewno Panometer, czyli wystawa w Starej Gazowni, która pokazuje w przejmujący sposób bombardowanie Drezna 13 lutego 1945, czyli ten moment, kiedy praktycznie umarło prześliczne miasto. Przypomina wrocławską Panoramę. Mieści się w starej, specjalnie przebudowanej gazowni i naprawdę działa na wyobraźnie.

Najlepiej dojechać tam kolejką miejską S1, lub S2. Wysiada się na stacji Dresden Reick. Muzeum leży około 500 metrów od kolejki.

Wrażenie strasznego barbarzyństwa potęguje widowisko światło i dźwięk. W pewnym momencie oglądający zostaje wciągnięty w wydarzenia tamtej nocy. Organizatorzy muzeum zadbali o ulotki po polsku, więc każdy może sobie identyfikować zabytkowe obiekty, które uległy zniszczeniu. Też miejsce bardzo rzadko odwiedzane przez polskie wycieczki, a bardzo szkoda.

Jedynym w tej chwili śladem po straszliwych wydarzeniach lutowej nocy są ruiny kościoła Trinitatis Kirche przy Trinitatis Platz. Jak się jedzie wspomnianym tramwajem nr 6 do dzielnicy Loschwitz, to się obok tej ruiny przejeżdża. To ostatni zabytek pozostawiony w stanie trwałej ruiny. To taki wyrzut sumienia, wspomnienie koszmaru, który się wydarzył, ale który stale jakoś w pamięci trwa.

I stąd już całkiem blisko do skoku w nowoczesność, bo do Szklanej Manufaktury. Trzeba tylko podejść do przystanku przy Blasewitzer Strasse, wsiąść do tramwaju nr 12 i po chwili jest – Szklana Manufaktura Volkswagena, jedyna taka fabryka na świecie. Zachwyca nawet tych niezmotoryzowanych. I co ciekawe, można kupić sobie wejście z wycieczką, a nie tylko podziwiać z zewnątrz.

A z Manufaktury do Starego Miasta jest niecały kilometr. I jak komu czasu zostało, to może rzucić okiem na słynną Starówkę.

Roch

Mleczarnia-Pfundow.JPG
artystycznepodworko.JPG
artystycznepodworko2.JPG
artystycznepodwworko1.JPG
cerkiew.JPG
kolejka-na-dworcu.JPG
kosciolruina.JPG
muzeumkraszewskiego.JPG
panorama.JPG
panorama1.JPG
panorama2.JPG
skwredwardasnowdena.JPG
starykirkut.JPG
szklanamanafukatura.JPG
teatralnepodworko.JPG

Warto wiedzieć

Z Gorzowa do Drezna najprościej i najtaniej jest dojechać Flixbusem. Co prawda jest przesiadka na Schoenefeld, ale jak na każdym lotnisku, jest tam ciekawie, i nikt się nie zdąży znudzić.

W Dreźnie warto kupić sobie dzienny bilet na miejską komunikację. Przejazdówka tylko na Drezno kosztuje 7 euro, natomiast na miasto i okolice 14 euro. Jeśli ktoś zechce pójść moim śladem, to zdecydowanie powinien się zdecydować na taką opcję. Wychodzi naprawdę korzystnie.

Istnieje cała wielka biblioteka poświęcona Wettynom i samemu Dreznu, dlatego nie pisałam o szczegółach. W samym mieście jest kilka punktów informacji turystycznej, gdzie można dostać mapki i przewodniki, głównie po angielsku, ale jak się dobrze rozejrzeć, to i po polsku coś się znajdzie.

Na obu dworcach kolejowych – czyli Neustadt oraz Hauptbanhof są czynne przez wszystkie dni w tygodniu sklepy typu Kaufland czy Aldi. Tak więc nawet w święta można się zaopatrzyć w coś do jedzenie.

W samym mieście warto poszukać małych lokalnych restauracyjek z lokalnym jedzeniem – w tym słynną saksońską zupą gulaszową. Przysmak serwowany z ciemnym chlebem powinien zaspokoić nawet najbardziej wybredne podniebienia.