W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Anatola, Jacka, Mirosławy , 3 lipca 2020

Turyści czekają z wielką niecierpliwością

2020-06-04

Rozpoczął się remont ratunkowy pozostałości pałacu słońskich joannitów.

medium_news_header_27788.jpg Fot. www.slonsk.pl

Jak dobrze pójdzie, to za jakiś czas będzie można wejść do wnętrza przepięknej niegdyś budowli wielkiego baliwa Johanna Mortza von Nassau

Jeszcze do niedawna było tak, że coraz bardziej niszczejącą skorupę pięknego niegdyś pałacu w Słońsku od ewentualnych zaciekawionych turystów oddzielał płot z betonowych cząstek. Ale jak ktoś się bardzo uparł, to nie miał problemu z wejściem do wnętrza. Co prawda, mało co tam było do oglądania, ale ciekawość była zaspokojona.

Prace trwają

Obecnie trwają prace nad zabezpieczeniem ruin zamku joannitów. Niebawem turyści będą mogli zobaczyć wnętrze zamku oraz skorzystać z wytyczonego joannickiego szlaku turystycznego, który będzie rozciągał się po obu stronach Odry. Liderem projektu „Turystyczna waloryzacja historii Zakonu Joannitów na polsko-niemieckim pograniczu” jest Gmina Słońsk a partnerami projektu Brandenburski Zakon Joannitów oraz miasto Seelow.

Dwa lata temu Słońsk dostał 2 miliony zł na zabezpieczenie coraz bardziej popadającego w ruinę joannickkiego pałacu. I są to pieniądze  ze środków unijnych w programie INTERREG V A Brandenburgia-Polska 2014-2020. Unijni eksperci uznali, że choć pałac niszczeje, to jednak ma niebagatelne znaczenie dla kultury pogranicza, a dziedzictwa kulturowego joannitów w szczególności.

Oprócz ścieżki edukacyjnej po samym zamku oraz leżącym po sąsiedzku kościele powstanie także szlak po polskiej i niemieckiej stronie granicy, który prezentował będzie właśnie dziedzictwo, jakie pozostawili po sobie rycerze w habitach.

Liderem projektu „Turystyczna waloryzacja historii Zakonu Joannitów na polsko-niemieckim pograniczu” jest Gmina Słońsk, a partnerami projektu Brandenburski Zakon Joannitów oraz miasto Seelow.

Chyba Maurycy jednak czuwa

Pałac joannicki w Słońsku z koszmaru wojny wyszedł w całkiem niezłym, jeśli nie dobrym stanie.

Jego degradacja zaczęła się już za polskich czasów. Był magazynem, miejscem niepotrzebnym nikomu. Losy zamku dokonały się ostatecznie 4 października 1975 r. Nieznana ręka zaprószyła ogień. Z budynku nadającego się jeszcze do odratowania została tylko niszczejąca z każdym rokiem skorupa. Władze Słońska nie mają wątpliwości, że było to celowe podpalenie. Wówczas też mieszkańcy oraz turyści mówili, że wielki baliw Johann Maurycy von Nassau-Siege, twórca potęgi tego miejsca płacze w zaświatach, kiedy patrzy na takie niszczenie. Ale jednak los się odwrócił i w jakiś sposób zamek wróci do życia. – Jednak Maurycy czuwa nad zamkiem – cieszą się turyści, którzy od lat chętnie i często tu zaglądają.

Niepospolity zakon, niepospolita postać

Joannici to jeden z trzech potężnych zakonów rycerskich z czasów wojen krzyżowych. Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników Św. Jana z Jerozolimy powstał w 1154 r. To właśnie joannici odziedziczyli dobra po templariuszach, których w 1307 r. zniszczył król Francji Filip Piękny.

W Słońsku joannici są od 1431 r. Byli tu aż do 1945 r. Po wojnie przyjeżdżać potajemnie zaczęli bardzo wcześnie. Do pierwszego joannickiego nabożeństwa doszło w 2000 r. Bracia rycerze stawili się obowiązkowo w czarnych płaszczach z białymi krzyżami. Od tego czasu zakon stale współpracuje z gminą. Natomiast 19 lipca 2004 r. do Słońska przyjechał sam obecny wielki mistrz Oscar von Prussen wywodzący się z Hohenzollernów.

Johann Maurycy von Nassau-Siegen, przyszły wielki baliw, urodził się 17 lub 18 czerwca 1604 r. w Siegen, w rodzinie powiązanej z panującą do dziś w Holandii dynastią orańską. Tu zaczął też edukację. Potem kontynuował ją w Bazylei, Genewie, Kassel. Johann Mortitz zgłębiał nauki przyrodnicze, retorykę, teorię sztuki wojennej. W tej ostatniej dziedzinie okazał się być prawdziwym mistrzem. Był gubernatorem Brazylii, zdokumentował ten kraj w sposób taki, że do dziś jego opis kraju jest podstawą badań porównawczych. Przy okazji skonfliktował się ze słynnym kondotierem Krzysztofem Arciszewskim.

Po powrocie z Brazylii ówczesny książę elektor brandenburski proponuje mu pracę u siebie, jako namiestnika w Kleve. Nowy namiestnik odzyskuje dla księcia zaległe podatki i doprowadza do otwarcia uniwersytetu w Duisburgu. Kolejny raz odnosi sukces. Jest tak cenionym współpracownikiem, że reprezentuje księcia elektora w wyborach nowego cesarza Niemiec - Leopolda Habsburga.

To prawdopodobnie wówczas zapada decyzja, żeby powierzyć my funkcję wielkiego baliwa słońskich joannitów. Godność tę przyjmuje w roku 1652 i sprawuje aż do śmierci w 1679 r. Nadal także pozostaje namiestnikiem Kleve.

Jednym z pierwszych decyzji nowego mistrza było obniżenie podatków dla rzemieślników, tak aby odbudować ekonomiczne podstawy życia miasta. Zaczyna wznosić nowy zamek, przystępuje do odbudowy kościoła. Ślady dobrego baliwa zachowały się w Lemierzycach, gdzie jest kamień, na którym była inskrypcja poświęcona przełożonemu joannitów. Do końca życia dbał o porządek, spokój, dostatek i wolność wyznania ludzi, z którymi przyszło mu się spotykać lub pracować. Wielki baliw zmarł 20 grudnia 1678 r. w Kleve. Pochowany jest w rodzinnym Siegen.

Inne atrakcje

Malutki Słońsk ma wiele innych atrakcji. Jest nim kościół pojoannicki pełen skarbów kultury, jak alabastrowy renesansowy ołtarz, kazalnica, tarcze herbowe rycerzy-zakonników. Jest tu także Muzeum Martyrologii – pozostałość po obozie koncentracyjnym, w którym przetrzymywany był laureat Pokojowej Nagrody Nobla Carl von Ossietzky. Można także wybrać się na cmentarz, na którym pochowani są więźniowie obozu, jednak nie ma tu zabytkowej bramy ufundowanej przez Wielkiego Księcia Luksemburga ukradziona skutecznie w 2005 roku. Mieszkańcy Słońska do dziś się wstydzą tej kradzieży.

Także tu powstaje Muzeum Na Bagnach – jednostka Parku Narodowego Ujście Warty. No i w końcu ze Słońska wychodzi szlak prowadzący w głąb parku, słynna betonka.

Dziś wieś, niegdyś miasteczko, kiedyś tam znaczny ośrodek….Miejsce, do którego turyści jadą, bo jest po co.

Roch