W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Estery, Kiry, Rudolfa , 7 lipca 2020

Przyjemna droga z Gorzowem na horyzoncie

2020-06-24

Najpierw wzdłuż Wału Okrężnego, potem obok portu i jeszcze trochę, aby wyjść na Śląskiej. Całkiem niezły spacer w czasach, kiedy trudno wyjeżdżać.

medium_news_header_27908.jpg

Mało kto pamięta, że wcale nie trzeba gdzieś jechać, aby pójść na spacer i coś ciekawego zobaczyć. Takie możliwości oferuje także miasto. Trzeba tylko zechcieć wyjść z domu.

Do Zawarciańskiego Zameczku

Jeden z lepszych szlaków wycieczkowych zaczynam na Starym Rynku. Jakoś tak wygodnie zacząć od ważnego punktu. Stary Rynek, plac wytyczony 763 lata temu przez Alberta de Luge, zasadźcę miasta na polecenie margrabiów domu panującego Askańskiego nie wygląda jakoś za szczególnie, ale zacząć gdzieś trzeba. Pierwszym punktem, który chcę zobaczyć, to Zawarciański Zameczek, czyli willa Hermanna Pauckscha. Droga zatem wiedzie przez Most Staromiejski i Wałem Okrężnym wzdłuż Warty.

Zameczek stoi zamknięty na głucho, tylko tablica zaświadcza, że szykowany jest do remontu. Ale nie wygląda źle. Szkoda tylko, że nie jest już własnością miasta.

Warto tu się odwrócić i popatrzeć na drugi brzeg. Został niedawno uporządkowany i widać ławki, kosze na śmiecie, odsłoniły się też budynki Akademii im. Jakuba z Paradyża. Bardzo dobrze to wygląda. Ponieważ zdecydowanie jest za wcześnie na herbatę i kanapkę, ruszam dalej.

Do portu rzecznego

Droga prowadzi pod Mostem Lubuskim. Wygodny szlak wywija po chwili w prawo, tak aby przejść obok portu rzecznego na Warcie. To jedyna stocznia rzeczna na Warcie.

Warto też wiedzieć, że historia stoczni sięga 1886 roku, gdy powstała jako tak zwany port ochronny. Mogły się w nim schronić statki na czas wysokiej wody, zatorów lodowych albo zwyczajnie na zimę. Przed rokiem 1945 miasto stanowiło bazę żeglugi śródlądowej i posiadało własny, dobrze wyposażony port o nadbrzeżu długości 0,5 km i o miesięcznej przepustowości ponad 180 barek o tonażu do 600 t. W pierwszych latach po wyzwoleniu gorzowski port rzeczny, aczkolwiek poważnie zniszczony i pozbawiony urządzeń przeładunkowych, wykorzystany został do wywozu cegły rozbiórkowej.

W gorzowskim porcie rzecznym odremontowano najstarszy obecnie pływający lodołamacz, czyli Kunę. I niestety, Kuna stoi dziś tam na kołkach.

Po chwili zadumy nad pięknym statkiem, idę dalej. Za portem wywijam w lewo i znajduję drogę, która wyprowadza mnie na nadwarciańskie łąki.

Do ślicznego zakątka

Droga wiedzie po pastwiskach – na horyzoncie majaczą wieżowce ul. Bema, widać kościelne wieże, most Lubuski. A tu człowiek sobie spokojnie idzie, popatrzy na konie, krowy. Jak się ma szczęście, to można zauważyć szynobus jadący do Krzyża. Droga wiedzie cały czas w bliskości Warty. Rzeka w tym roku ma całkiem przyzwoity poziom, więc można popatrzeć i na wodne ptactwo.

W pewnym momencie droga doprowadza do prześlicznego zakątka, jakby zatoki odchodzącej od głównego nurtu. Woda porośnięta żółtymi wodnymi kwiatami i spokój wokół to idealne miejsce na przystanek – na herbatę i kanapkę z własnego plecaka.

Mało kto wie, że tak niedaleko Gorzowa, a właściwie jeszcze w samym mieście można zobaczyć tak urokliwy zakątek.

Wałem aż do dalekiego mostu

Droga od ślicznego miejsca wyprowadza na wał warciański. Tu zawijam w prawo i idę aż do mostu nad Kanałem Ulgi. Po drodze mijam ładne rozlewisko, urządzenie wodne, jakim jest śluza oraz mogę popatrzeć na rozrastające się Zakanale. Ponieważ nie chcę przekraczać ruchliwej drogi tu przy moście, dlatego też znajduję szlak pod nim i dalej idę, teraz wzdłuż Kanału Ulgi.

Droga jest prosta, wiedzie między wałem a Kanałem. I trzeba wiedzieć, że tu co i rusz spotyka się wędkarzy.

Po pokonaniu blisko trzech kilometrów, na horyzoncie majaczy most na S3, a Kanał niespodziewanie się urywa. Drga zakręca w prawo i zaczyna się szlak też przy brzegu, ale po drugiej stronie. Kiedy po mojej lewej ręce pojawia się pole golfowe, znaczy, że zbliżam się do mety.

Jeszcze dwa kilometry i dochodzę do ulicy Śląskiej. I tu, obok byłej Silwany kończy się mój szlak. I choć nie pojechałam nigdzie daleko, to jednak droga jest malownicza, w sam raz dla piechura stęsknionego za dłuższym wyjściem z domu.

Roch

wokologorzowa-1.JPG
wokologorzowa-2.JPG
wokologorzowa-3.JPG
wokologorzowa-4.JPG
wokologorzowa-5.JPG
wokologorzowa-6.JPG
wokologorzowa-7.JPG
wokologorzowa-8.JPG

Warto wiedzieć

Od Starego Rynku do pętli przy ul. Śląskiej pokonaliśmy drogę liczącą 15 km. W sam raz dobry szlak na niedzielne przedpołudnie albo inny dzień na łazęgę.

Kanał Ulgi – czyli kanał wodny służący odprowadzaniu nadmiaru wody z Warty. Pozwala na skierowanie części wysokich wód poza granice zabudowanej części miasta. Przepływy w obrębie Kanału Ulgi są bezpośrednio uzależnione od stanów wody w Warcie. Ponieważ najstarszy most na Kanale wybudowano w XVIII wieku, więc należy przypuszczać, że już wówczas kanał był i powstał podczas wielkiej melioracji Warty zarządzonej przez Fryderyka II Wielkiego. Warto też wiedzieć, że takie kanały istnieją w innych polskich miastach i też się nazywają Kanałami Ulgi.