W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Emmy, Flory, Romana , 24 listopada 2020

Trochę bruku, trochę drzew, jednym słowem Prenzlauer Berg

2020-09-11

Stary nowy browar, pomnik Käte Kollwitz, mnóstwo kawiarenek i podobieństwo do gorzowskiego Nowego Miasta – po to się tam jeździ. Niegdysiejsza robotnicza dzielnica wielkiego Berlina zwyczajnie zachwyca.

medium_news_header_28536.jpg

Choć cały czas mamy obostrzenia dotyczące pandemii Covid, to jednak już można się wyprawiać do sąsiadów. Warto pojechać tam, gdzie polscy turyści nie zaglądają nigdy lub nadzwyczaj rzadko. Do byłej robotniczej dzielnicy wielkiego Berlina, czyli Prenzlauer Berg, dziś miejsce lubiane, w którym warto i wręcz trzeba bywać.

Zaczynamy od browaru

Jednym z najważniejszych miejsc Prenzlauer Bergu jest stary browar, dziś centrum kulturalne z kinem, teatrami, salami do tańca, ale i sklepem oraz knajpkami, które ozywają jednak dopiero wieczorem. Miejsce nazywa się Kulturbrauerei i jest naprawdę ciekawym kompleksem architektury przemysłowej XIX-wiecznej, która zachowała się nieźle – nie ucierpiała prawie wcale podczas wielkiej bitwy berlińskiej w kwietniu 1945 roku, co jest dziwne, zważywszy, że akurat tędy szły oddziały Armii Czerwonej w kierunku do bunkra Hitlera oraz do Bramy Brandenburskiej. Warto poświęcić chwilkę, żeby sobie dokładnie ten naprawdę duży kompleks obejrzeć.

W Kulturbrauerei mieści się tez niewielkie, ale ciekawe muzeum pokazujące, jak się żyło w czasach NRD – wystarczy pół godziny, aby je obejrzeć i co ciekawe, wstęp jest za darmo. To drugie po Muzeum DDR przy Wyspie Muzeów w centrum stolicy Niemiec, gdzie pokazano styl życia w NRD, tyle tylko, że z akcentem na życie robotników. Muzeum jest interaktywne, więc ci, którzy znają niemiecki, znajdą tu znacznie więcej ciekawostek.

Do centrum dzielnicy

Jak już obejrzymy cały kompleks, poznany styl życia zwykłych ludzi w NRD, pora ruszać dalej. Ponieważ do Kulturbrauerei prowadzi kilka wejść – zasadniczo z dwóch stron, warto, a wręcz trzeba znaleźć wyjście wiodące na Knaackstrasse i pójść tą ulicą na południe. Już od pierwszej chwili da się zauważyć podobieństwo do kamienic zachowanych w Gorzowie na Nowym Mieście. Bo to dokładnie ten sam czas, ta sama architektura, ten sam styl. Tyle tylko, że kamienice z Prenzlauer Bergu różnią się od gorzowskich tym, że są pięknie skich wyremontowane. To widomy efekt zjednoczenia Niemiec, bo do upadku muru była to dzielnica raczej straszna, zapuszczona, ciemna i brzydka.

Urokliwa uliczka po chwili wyprowadza nas na plac Käte Kollwitz, zresztą z jej pomnikiem, który stylistycznie nawiązuje do jej prac. I tu zaczyna się ciekawa historia. Dokładnie po drugiej stronie ulicy położony jest jeden z trzech berlińskich kirkutów. Trzeba uważać, bo wejście jest oznaczone, ale słabo widoczne. A przy południowym skraju parku, przy ulicy Kollwitzstrasse w soboty odbywa się jeden z najsłynniejszych jarmarków ekologicznych. Dobre jedzenie – sery, wędliny, owoce, pieczywo, trunki – wszystko to można tu kupić. Mało tego, jest tam też coś na kształt flee market, czyli pchlego targu. A jak się dobrze rozejrzeć, to i polskie smaki, prosto znad Noteci się odnajdzie. W ofercie – miód, wędliny z masarni w Drezdenku i …. ogórki małosolne.

Majaczy wieża ciśnień

Jak już obejdziemy market, to idziemy dalej Knaackstrasse i za chwileczkę zaczyna się raj dla smakoszy, bo dochodzimy, do miejsca, które jest sercem dzielnicy i przy okazji rajem dla smakoszy.

Serce, to wieża ciśnień – dziś miejsce spacerowe, gdzie można pograć w tenis stołowy, posiedzieć na ławce, wejść na górny taras i popatrzeć na panoramę miasta. Widać i wieżę telewizyjną, ale i Berliner Dom – katedrę, ale też okoliczne kamienice.

Natomiast tuż obok znajduje się jedna z trzech synagog berlińskich – ta jest największa. Ocalała z pogromu Nocy Kryształowej, ponieważ znajduje się w ciągu ul. Rykewtrasse i jej zniszczenie groziłoby zniszczeniem całej ulicy. Dziś mieści się tu także synagoga.

A dookoła mnóstwo różnych kafejek, restauracji i barów z jedzeniem z całego świata. Raj dla smakoszy i tych, którzy lubią po porostu spędzać czas w fajnych, niewymuszonych miejscach.

I tu kończy się nasza wycieczka, bo przyjemności stołu mocno przytrzymują.

Renata Ochwat

Warto wiedzieć:

Warto pochodzić po innych ulicach Prenzlauer Bergu, bo zwyczajnie zachwycają. Co krok to restauracyjka, kawiarnia, bar, miejsce do odpoczynku. I warto popatrzeć, jak tu się dba o zieleń.

Preznzlauer Berg to dzielnica, którą uwieczniał Heinrich Zille, jeden z najsłynniejszych rysowników, dokumentatorów życia codziennego w międzywojennym Berlinie. Aby zobaczyć jego muzeum i jego dzieła, trzeba się wybrać do Nikolaiviertel – to z pół godziny piesz lub 10 min. autem.

Do Prenzlauer Berg dojechać można S-Bahn nr 41 z stacji Berlin Ostkreutz – to dla tych, którzy przyjeżdżają do Berlina pociągiem z Kostrzyna. Trzeba wysiąść na stacji Schoenhauser Allee i pójść nią na południe. Po drodze mija się Gethsemaekirche, jeden z ładniejszych ewangelickich kościołów stolicy i po pięciu minutach jest się przy Kulturbrauerei.

Przy skwerze Käte Kollwitz znajduje się dom, w którym ta artystka mieszkała, ale aby obejrzeć jej prace, w tym najsłynniejszą Niemiecką Pietę, trzeba pojechać na ul. Fasanenstraße 24, czyli do Berlina Zachodniego, w okolice Dworca ZOO.

Jeśli ktoś jedzie do Berlina pociągiem, to warto wykupić Berlin Brendenburger Ticket – 33 euro dla pięciu osób z Kostrzyna do Berlina i z powrotem. W cenie cała komunikacja miejska Berlina, więc można się przemieszczać z jednego końca tego wielkiego miasta w drugi bez konieczności kupowania poszczególnych biletów. Wychodzi naprawdę korzystnie.