W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Adeli, Felicyty, Klemensa , 23 listopada 2020

Zachwyt nad marką i drobiazgiem

2020-11-10

Tylko fani komunikacji wiedzą, że w Szczecinie działa wybitnie ciekawe muzeum.

medium_news_header_29022.jpg

Choć na razie muzea są zamknięte, to jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby sobie poplanować wyjazdy – te dalekie i te bliskie. Wśród tych bliskich powinien się znaleźć Szczecin i to nie Wały Chrobrego, które wieczorową porą potrafią zaczarować nawet tych, co nie są czuli na urodę architektury, ale Muzeum Techniki i Komunikacji, które w Szczecinie działa od niedawna, ale już ma ustaloną markę, jako miejsce super ciekawe.

Stoewer Sedina

Muzeum mieści się w byłej zajezdni tramwajowej przy ul. Niemierzyńskiej. Fani bimbek bezbłędnie rozpoznają architekturę zajezdni. Zresztą w bruku zachowały się stare szyny tramwajowe. A od wejście kolorowy zawrót głowy, bo na starcie widać przepiękne stare, z lat 20. i 30. XX wieku auta. I to są takie samochody, jakie znamy ze stylowych filmów starego Hollywood czy innych dotyczących epoko. To takie samochody, które spodobają się każdemu, nawet jeśli nie jest czuły na zabytki techniki.

I tu od wejścia zaskoczenie. Bo okazuje się, że owe samochody powstały w Szczecinie, który w tamtym czasie nazywał się Sttetin i jest to matka Stoewer Sedina. Stoewer od nazwiska a Sedina od łacińskiej nazwy miasta.

Ale posłuchajmy historii. Tak o kolekcji pisze Muzeum: „Założyciel fabryki na Niebuszewie Bernhard Stoewer zaczynał od maszyn do szycia. Później w całym kompleksie fabrycznym powstawały także maszyny do pisania i rowery. Jego synowie Emil i Bernhard junior stworzyli fabrykę samochodów przy dzisiejszej alei Wojska Polskiego. Od 1898 roku do lat 40. XX wieku fabryka Stoewerów produkowała ponad 60 modeli znakomitych samochodów; elektryczne, wyścigowe, luksusowe limuzyny, autokary, ciężarówki, solidne auta osobowe…”. I w szczecińskim muzeum tych samochodów, ale jakże pięknych jest siedem. Ponadto zgromadzono 50 maszyn do szycia (najstarsza z 1867 roku), 28 maszyn do pisania (najstarsza z 1903 roku), siedem rowerów (najstarszy z 1900 roku) i setki eksponatów związanych ze Stoewerami i ich epoką: części, narzędzia, fotografie, puchary, szyldy, odznaki.

Kupione od jednego człowieka

Muzeum informuje, iż ten niezwykły, zachwycający i przyprawiający o zawrót głowy zbiór zgromadził jeden człowiek – urodzony w Szczecinie, w zimie 1941 roku – Manfried Bauer. I tak oto układa się ta historia: „Kilkuletni Manfried musiał opuścić Szczecin, dla dorosłego Bauera rodzinne miasto było coraz mocniej zacierającym się wspomnieniem. Tak było aż do 1984 r., kiedy zabrał żonę i synów na wakacje do Polski. Odwiedzili Szczecin i tu po raz pierwszy usłyszał o samochodach Stoewer. – Poczułem, jakby przeskoczyła po mnie iskra – powiedział Manfried Bauer. – Pięć lat później kupiłem w Szwajcarii swój pierwszy szczeciński samochód Stoewer Greif.

Stoewery zmieniły życie Manfrieda Bauera. Zbierał produkty fabryk Stoewerów, ale również pamiątki po rodzinie szczecińskich przemysłowców, dokumenty, fotografie. Gromadził każdy strzęp wiedzy, tworząc imponujące archiwum. W kwietniu 2002 r. otworzył Muzeum Stoewera w Wald-Michelbach w Hesji. Muzeum dzieliło od dawnej fabryki Emila i Bernharda juniora Stoewerów 787 kilometrów.

W 2019 roku kupiliśmy 1095 eksponatów składających się na muzeum Manfrieda Bauera. W tym samym roku kolekcja przyjechała do naszego muzeum. Stoewery i stoeweriana wróciły do domu” – opowieść została pomieszczona na stronie Muzeum.

I wiele innych ciekawostek

Oprócz głównej kolekcji Stoerianow w Muzeum można zobaczyć także wiele pojazdów z czasów PRL, w tym także prototypy, sporo autobusów i tramwajów, które jeździły po szczecińskich ulicach. Jest także fragment kolekcji poświęcony paprykarzowi szczecińskiemu.

Okazuje się, że pierwsza puszka paprykarzu powstała w 1967 roku i składały się nań: mięso ryb złowionych u wybrzeży Afryki, bułgarska lub węgierska pulpa pomidorowa, ostrej papryczki afrykańskiej pima oraz przypraw. Prawdziwie lokalny przysmak z lokalnych produktów.

Renata Ochwat

Warto wiedzieć:

Bilety do muzeum kosztują 12 lub 6 zł, są także bilety rodzinne. Instytucja nie jest wielka, ale jak się chce dokładnie przyjrzeć eksponatom, to warto poświęcić trochę czasu, tym bardziej, że naprawdę jest się czym zachwycić. We wtorki wstęp jest bezpłatny.

W całej placówce można fotografować do woli, ale bez użycia flesza. Nie płaci się za to osobnej licencji.

W muzeum działa sklepik, gdzie można kupić gadżety wiążące się z kolekcją – magnesy, koszulki, modne obecnie torby – szmacianki, ale i książki poświęcone szczecińskiej komunikacji. Fani historii komunikacji będą zadowoleni.

Jedynym problemem może być parkowanie. W pobliżu nie ma miejsca do zaparkowania autokaru turystycznego, a właściciele samochodów osobowych mogą stanąć na poboczach ulic.

Naprzeciw muzeum znajduje się Ogród Dendrologiczny, blisko jest do Jasnych Błoń i pomniku Czynu Polaków Gustawa Zemły oraz do Szpinakowego Pałacu – siedziby władz miejskich, czyli absolutnie pięknej części miasta. Wato więc zaprogramować sobie dłuższy spacer.

Choć w Szczecnie znaleźć knajpkę ze smacznym jedzeniem nie jest trudno, warto przejść się do restauracji Kuźnia przy ul. Śląskiej, to tylko 20 minut pieszo z muzeum a z Jasnych Błoń jeszcze bliżej. Ceny bardzo przystępne na każda kieszeń, obsługa kelnerska znakomita. Ja polecam półmisek pierogów i sok jabłkowy. Po prostu palce lizać.

A jak się już tam będzie, to warto wejść do Muzeum Narodowego przy ul. Staromłyńskiej – tu odwiedzić trzeba Sidonię von Borcke oraz Fryderyka II Wielkiego. W sobotę wstęp do wszystkich oddziałów Muzeum Narodowego jest bezpłatny.