W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Elżbiety, Katarzyny, Klemensa , 25 listopada 2017

Gorzowski central park

2014-12-01

Promocja albumu „100 lat Parku Róż” w Kamienicy Artystycznej „Lamus” była wydarzeniem (28 XI), a Renata Ochwat dużo na temat imprezy i albumu już napisała w swoim felietonie „Magia Parku Róż zaklęta w książkę” (w zakładce „Prosto z miasta”). Ja także chcę zaprosić wszystkich do czytania i oglądania tego albumu.

medium_news_header_9626.jpg

Park obchodził jubileusz 100-lecia w ubiegłym roku, ale mimo dwóch wniosków, wydawnictwo nie mogło się ukazać, bo nie otrzymało dofinansowania z Urzędu Miasta. Dlatego inicjatywę wzięli w swoje ręce Monika Kowalska – szefowa Stowarzyszenia Promocji Kultury „Kamienica” i Zbigniew Sejwa – szef Kamienicy Artystycznej „Lamus” i pieniądze na wydanie albumu dostali.  Z perspektywy stu lat obsunięcie się albumu o rok to różnica niewielka, ale moim zdaniem wstyd dla Władz Miasta (czyt. szefostwa Wydziału Kultury), że nie umożliwiło jego opublikowania przed rokiem. Najważniejsze jednak, że jest.

Inicjatorem wydawnictwa i autorem tekstu jest Robert Piotrowski, także z jego zbiorów pochodzi większość zdjęć przedwojennych, a powojenne – przede wszystkim z albumów rodzinnych jego żony Anny Jodko.

Rozdział pierwszy wprowadza w historię miasta Landsberga, które na przełomie XIX i XX wieku wyszło już poza swoje mury, rozwija przemysł, bogaci mieszkańców i wkracza na szybką ścieżkę rozwoju. Koniecznie coś trzeba było zrobić z łąkami i rozlewiskami miedzy dzisiejszymi ulicami Sikorskiego i Kosynierów Gdyńskich. Władze miasta nie czuły się uprawnione do zakupu tego obszaru, a może nie miały pomysłu na jego zagospodarowanie, dość  że inicjatywę przejęło Towarzystwo Upiększania Miasta, które dało 34 tys. marek, obywatele uzbierali 11 tysięcy, a 47 tysięcy dał bank na hipotekę. Wtedy obudziło się Miasto – ale o tym traktuje drugi rozdział albumu – które rozpoczęło opracowanie planu zagospodarowania gruntów, a następnie systematyczne ich przekształcanie w park imienia Cesarza Wilhelma. W tym rozdziale także dalsze etapy rozbudowy parku, łącznie z założeniem rosarium, ogrodu botanicznego, skalniaka, wytyczeniem dróg i ścieżek, upiększeniem stawu, ustawieniem białych ławek itp. Zimą park był niezwykle popularny z powodu ogromnej ślizgawki, z której korzystali nie tylko młodzi mieszkańcy.

Nadszedł 1945 rok., do miasta wprowadzili się nowi, polscy mieszkańcy, którzy tak polubili park, że nadali mu współczesną, potoczną nazwę – Park Róż – choć oficjalnie nazywa się Parkiem Wiosny Ludów. Był przez nich ukochany jako najbliższe miejsce wypoczynku dla całych rodzin. Robert Piotrowski uważa, że ten park pełni w Gorzowie tak ważną funkcję jak central park na Manhattanie w Nowym Jorku. Trzeci rozdział poświęcony jest więc przemianom parku od początku polskiej obecności do czasów ostatnich.   

W rozdziale czwartym autor wraca do niemieckiego Landsberga, by pokazać, jak ważne było otoczenie parku. W pięknych willach wokół niego mieszkali bogaci przemysłowcy, obok domów roztaczały się piękne ogrody, obecnie wchłonięte przez park. Nad brzegiem Kłodawki wybudowano legendarną „Wenecję”, w niemieckich czasach „Cafe Voley”.

Najważniejsze w albumie są jednak zdjęcia ukazujące urok cichych zakątków przedwojennego parku, radość z niego wśród ubogich – w porównaniu z Niemcami – polskich gorzowian, a na końcu współczesne fotografie miejsc najładniejszych. Wnikliwe obejrzenie ich może przynieść niejedną niespodziankę. Dominuje urokliwy nastrój miejskich krajobrazów i miejskiej przyrody ukształtowanej ręką ogrodnika. Po stu latach park jest już w pełni dojrzały, rozrosły się krzewy i drzewa, nawet na tyle, że trzeba było je wyciąć i zastąpić nowymi.

Jest też rozdział piąty, ale bez tekstu, z mniejszą liczbą zdjęć, niż w poprzednich rozdziałach.  Przyznam, że brakuje mi prezentacji parku dziś. Rosną tu przecież niezwykłe okazy drzew i krzewów, kiedyś nazwane tabliczkami sfinansowanym przez Vetiquinol Biowet. Jest urokliwy mostek zaprojektowany przez kogoś z lampami wykonanymi przez rzemieślników-artystów, w Kłodawce stoi rzeźba „Panny” Zofii Bilińskiej, mimo braku amfiteatru odbywają się imprezy. Dużo tu pięknych miejsc, a przecież park pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Kilka lat temu Rada Miasta uchwaliła, że symbolem naszego miasta będzie róża, ale parkowe rosarium wiele z tego powodu nie zyskało. Za ten park odpowiada ktoś w Urzędzie Miasta i powinien tu przedstawić kompleksowy program jego renowacji. Bo nawet jubileusz 100-lecie nie wzbudził takiego zainteresowania parkiem władz miasta, żeby to mieszkańcy zauważyli. Może nareszcie album uświadomi wszystkim, jak ważny to park i że powinien – jak w latach poprzednich – być dumą miasta. Był Landsberg miastem parków – Gorzów także mógłby o takie miano zabiegać.

Z przyjemnością donoszę także, że Robert Piotrowski znalazł w książkach różnych autorów literackie obrazy tego parku. Z niemieckich – pisali o nim m.in. Christa Wolf i Gottfried Benn, spośród polskich – Zdzisław Morawski, Marek Wojciechowski, a ja proponuję lekturę nostalgicznego wiersza Władysława Łazuki, poety z Choszczna, który zapamiętał park i „Wenecję”, gdy jako młody chłopak przyjechał do Gorzowa do szkoły średniej.   

        

WSPOMNIENIE IV

Nie ma kawiarni „Wenecja”

i powabnych dziewcząt

w powiewnych

kolorowych sukienkach

dziewcząt

zwinnych jak sarny

Nie ma muzyki akordeonu

i gitar

w której zasłuchałem się

zagubiony wśród ulic

sklepów i straganów

– po raz pierwszy pośród

tylu ludzi naraz

w mieście

na siedmiu wzgórzach

ja podrostek który przyjechał

z północy

z lasów nad Drawą

gdzie biegałem boso

za taborami

Nie ma Zdzisława

księcia poetów

znad Warty

– „Dwa poematy”

w każdej kropli powietrza

między nami prowadzą do źródeł

– tylko Kłodawka

rwie jak dawniej

przez Park Róż

gdzie dzikie kaczki

mają swoją przystań

a przechodnie i liście

przemykają w jesiennym

d e s z c z u …

Wielkie podziękowanie dla Roberta Piotrowskiego i „Kamienicy” w obu jej wcieleniach za piękny album i za kolejne potwierdzenie ciągłości dziejów miasta, niezależnie w granicach jakiego państwa się znajduje. Jesteśmy kontynuatorami tego, co przed nami zrobili wcześniejsi mieszkańcy, winniśmy więc im wdzięczność, że stworzyli dla nas urokliwy świat. Do nas teraz należy rozwijanie i wzbogacanie ich wizji. Oni kochali swój Park Miejski, my kochamy nasz Park Róż. Przecież to ten sam central park.    

***

„100 lat Parku Róż – Park miejski od Cesarza Wilhelma do dziś”. Autor - Robert Piotrowski, opracowanie graficzne, fotoedycja i redakcja techniczna - Monika Szalczyńska, redaktor całości - Zbigniew Sejwa. Zdjęcia ze zbiorów następujących osób: Robert Piotrowski, Anna Jodko, Krystyna Ohlin-Piotrowska, Wojciech Szepel, Zbigniew Sejwa, Roman Cichowicz, rodzina Czerczak, Monika Kowalska, Mathias Lehmann, Tomasz Miłosz, Ewa Nocuń, Arkadiusz Waszyński, Kazimierz Zaborowski, Archiwum Państwowe w Gorzowie. Wydawca - Kamienica Artystyczna Lamus oraz Stowarzyszenie Promocji Kultury „Kamienica”. s. 120.

W dniu promocji egzemplarze albumu były rozdawane zainteresowanym za darmo. O możliwość nabycia należy pytać w Kamienicy Artystycznej „Lamus”, ul. Władysława Sikorskiego 5, Gorzów Wielkopolski, tel. 95 722 67 96, 501 101 668, e-mail: biuro@klublamus.pl

Uwaga! Na I piętrze Kamienicy Artystycznej prezentowana jest wystawa zdjęć wykorzystanych w albumie, a nawet jeszcze więcej. Wstęp wolny.