W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Anety, Leokadii, Wiesława , 9 grudnia 2019

Poezja od dojrzałych mężczyzn

2012-05-21

 

W tym tygodniu odbędzie się wiele zdarzeń związanych z twórczością Kazimierza Furmana, których organizatorem jest Akademickie  Centrum Kultury Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, m. in. finał konkursu „FurmanKa”, slamy, konferencje, noc poetów itp. Natomiast w mojej rubryce polecam dziś wydane niedawno trzy tomiki poezji innych trzech dojrzałych mężczyzn. Zapraszam na spotkanie z Adamem Korzeniowskim, Władysławem Łazuką i Jerzym Hajdugą. Twórczość każdego z nich wyrasta z innych inspiracji i przedstawia inne widzenie świata. 
 
„Świadectwo profana”
Adam Korzeniowski jest jakiś taki... podwójny. Ukończył dwa kierunki studiów: Akademię Rolniczą i filozofię, uczy w dwóch szkołach, także dwóch przedmiotów, mieszka w Gościmiu, ale stale obecny jest w Gorzowie. Nawet artystycznie wypowiada się w dwóch dziedzinach: w fotografii i w poezji.
Niedawno ukazał się  tom jego wierszy pod tytułem „Świadectwo profana” i jest trzecim tomikiem Adama Korzeniowskiego. Wcześniejsze to „ Wiersze osobiste” i „Moja nadzieja”. Mnie te wiersze bardzo się podobają, bo jest w nich rodzaj refleksji jednoczący miłośnika przyrody i filozofa. Proponuję tu nieco zabawny, a jednocześnie jakże mądry wiersz pod tytułem  „Groźby karalne”:
Czy jeżeli wypiłem trochę alkoholu
I w takim stanie
Mówię  -
Uważaj bo cię zabiję,
Uważaj, zabiję cię
Jeśli jeszcze raz tu się zjawisz
Jeszcze raz spróbujesz
Usiąść mi na głowie
I mówię to
Do mojej młodszej siostry  
Lub  do mego młodszego brata
Który jest muchą
Czy to już jest
Groźba karalna?

No właśnie. Prawo chroni psy, koty, także krowy, konie. A co z muchami? Dlaczego  zabicie muchy traktujemy jak odruch naturalny? Przecież to też żywe stworzenie.          Adam Korzeniowski uczy nas patrzeć na świat tak, jak on go widzi. W jego wierszach zawsze najważniejsza jest treść, przesłanie wyrażone językiem poetyckim. Ale nie jest to język metafory, lecz skrót myślowy, taki dobór argumentów, że czujemy się powaleni pointą. Oto wiersz pod tytułem „Polacy”
Rosjanie nie lubią Polaków
Litwini nie lubią Polaków
Białorusini nie lubią Polaków
Ukraińcy nie lubią Polaków
Czesi nie lubią Polaków
Niemcy nie lubią Polaków
Żydzi nie lubią Polaków
Romowie nie lubią Polaków
Polacy nie lubią Polaków
Jestem Polakiem
Nie lubię siebie 
Na szczęście obok wierszy będących – jak mówi tytuł wiersza - „Świadectwem profana” są w tym tomie wiersze prawdziwie liryczne, nawet tkliwe. Taki miód na serce. Ton czułości przeznaczony jest przede wszystkim dla kobiet, ale nie mogę sobie odmówić choćby wzmianki o wzruszającym wierszu pod tytułem „Ben”. A Ben to pies, który właśnie zakończył żywot.
Profan z tomu Adama Korzeniowskiego to zwykła człowiek, tyle że myślący i czujący więcej. Jak to poeta.

„Którego spotkałem”
Władysław Łazuka dał nam kolejny, 11 już, tom swoich wierszy, tym razem wydanych przez warszawskie Wydawnictwo Książkowe IBIS pod tytułem „Którego spotkałem”. Autor jest znany jako poeta przyrody, subtelnych krajobrazów, urody świata. Tu także mamy całą gamę przyrodniczą, a przecież do tytułu – „Którego spotkałem” – autor wysunął człowieka. I to nie tyle siebie, który spotkał, ale tego, kogo spotkał. W wierszu pod tym samym co tomik tytułem wyznaje:
Chłopiec
z płową czupryną
zrywający stokrotki
Podziwiający kosmos
żabiego skrzeku
w wiosennych wodach mokradeł.
I dalej:
Chłopiec
którego spotkałem
dawniej
i dziś
idąc po okręgu koła.

Koło się zamyka. Ten mały chłopiec z płową czupryną to dziś dorosły poeta tak samo jak tamten podziwiający stokrotki i kosmos żabiego skrzeku. W podziwie dla przyrody nic się nie zmieniło. W dosadny sposób Łazuka pokazał to w wierszu zatytułowanym „Tyle”.
Na progu słyszę
co złowiłeś
Nachodziłem się,
nachodziłem,
trochę wrażeń zebrałem
i myśli do wiersza
z trzcin
co zakwitły na mrozie
wśród ciszy białej 

Tyle wartościowych rzeczy można zobaczyć i znaleźć zamiast głupich ryb, na które ktoś w domu, może żona, czeka.
Bardzo wiele w całym tomie zwięzłych a celnych metafor, wartych zapamiętania na dłużej. Polecam zapamiętanie takiego poetyckiego obrazu z wiersza Władysława Łazuki:
kap
kap
z dachów
płotów
drzew
i polnych strachów

Rozwadnia się zima

Strużkami
spływa.

Zima spływająca strużkami... zima, która się rozwadnia... To takie oczywiste, a jednak prawdziwie poetyckie.
Łazuka żyje nie tylko na wsi, w lesie, w przyrodzie. Bywa także w mieście, ale patrzy na nie jak na zjawisko z kręgu przyrody. Zwracam uwagę na jakże sugestywny obraz miasta oglądanego z góry, a narrator jest tu wrażliwym obserwatorem świtu.
Miasto paruje
jak wierzchowiec
otrząsa się ze snu i deszczu
który z dachów
rynnami chodnikami
spłynął

lśnią ulice i place

różowieją twarze domów
w blasku wschodzącego słońca
miasto
rusza stępa

zaczyna nowe życie
 
W kilku wierszach podmiot liryczny tomiku (może autor?) spotyka tego kogoś bliskiego z tytułu. Raz pozdrawia go z daleka czując wzajemną bliskość, kiedy indziej westchnie nad zaledwie lekkim śladem, który po sobie pozostawia człowiek,
Przez cały tom przewija się nie tyle odpowiedź, co pytanie: kim jesteś człowieku? Bo człowiek jest niezwykle trudny do zdefiniowania, nawet gdy jest nim sam autor.

 

„Powieki wieków”
W końcu kwietnia obchodziliśmy w Drezdenku jubileusz księdza-poety Jerzego Hajdugi z trzech okazji: 60 lat życia, 40 lat od debiutu poetyckiego oraz 25 lat posługi kapłańskiej. Było bardzo uroczyście, z udziałem władz świeckich, duchownych i licznie zgromadzonych przyjaciół z Drezdenka i nie tylko. Z tej okazji ukazał się już 14 tom wierszy Jerzego Hajdugi. A do tej niemałej przecież liczby dodać należy dwie książki z felietonami, scenariusz przedstawienia teatralnego wystawionego w Olsztynie, kilka słuchowisk nadanych przez radio, wiersze na łamach wielu pism o ogólnopolskim zasięgu. Dorobek więc znaczący, niewielu autorów naszego regionu może się poszczycić taką ilością publikacji. Jerzy Hajduga jest księdzem Zakonu Kanoników Laterańskich i tu leży przyczyna, że tworzy po cichu, bez reklamy i stawania do konkursów, na przykład o Lubuski Wawrzyn Literacki. A szkoda, bo zapewne wtedy więcej osób dowiedziałoby się o jego niezwykłej poezji.
Jerzy Hajduga pisze wiersze krótkie, często zaledwie dwuwersowe. Jak sam kiedyś żartował, pozostawia tylko to, czego nie uda mu się skreślić. Podczas jubileuszowej laudacji Ludwik Lipnicki przyrównał te wiersze do szkiełek z witraża: pojedyncze są niewielkie i z pozoru mało znaczące, ale w całości tworzą wrażenie niezwykle.  Hajduga pisze bez patosu, oszczędnie operuje metaforą, która nigdy nie jest  rozbudowana, zdobna, a wręcz świadomie niezwykle skromna. Często trzeba dobrze wczytać się w tekst, aby ją znaleźć. A przecież każdy czytelnik, który choć raz zetknął się z wierszami księdza Jerzego, od razu rozpozna jego autorstwo. Poeta świadomie – jak sam określił – „rozmilcza się na wiele głosów”, jakby namawiał czytelnika, aby myśl autora samodzielnie rozwijał, dopowiadał znaczenia.
Jerzy Hajduga jest księdzem, ale nawiązania do stanu kapłańskiego ani do religii nie dominują w jego utworach, aczkolwiek stała obecność Boga jest w nich oczywista. Ale stawia pytania:
Patrząc na mur klasztoru w środku nocy
zastanawiam się, z której strony Bóg go ogląda…

W poezji księdza Jerzego często powraca motyw muru, który dzieli ludzi od siebie, od Boga, od wszelkich idei czy wartości moralnych. On sam kreuje siebie jako tego, który mozolnie wybija dziury w tym murze, aby dotrzeć do człowieka, poznać jego rozterki, podać dłoń, pocieszyć. W ostatnich tomikach często wraca motyw śmierci,  jak sądzę przede wszystkim dlatego, że Jerzy Hajduga jest kapelanem w drezdenckim szpitalu, a więc to on niesie otuchę umierającym. Jak w króciuteńkim wierszu ze znaczącym tytułem: „Nie na łożu”. A sam wiersz brzmi:
w trumnie zręczniej
ściele się śmierć. 
Ten wiersz ma także drugą wersję, trochę dłuższą, ale o ileż smutniejszą:
w trumnie zręczniej
ściele się śmierć

coraz głębiej myśli
o położeniu
miarę bierze ze mnie.

Dwie cytowane wersje tego samego wiersza zamieszczone zostały w tomie, który ukazał się z okazji jubileuszu i benefisu księdza Hajdugi pod jakże znaczącym tytułem: „Powieki wieków”. A może „Po wieki wieków”?

Adam Korzeniowski, Świadectwo profana, Wydawcy: Związek Literatów Polskich, oddział w Gorzowie Wlkp., Wydawnictwo Sonar Literacki, Gorzów Wlkp. 2011, s. 60, fot. Autora, książka do kupienia w gorzowskich księgarniach

Władysław Łazuka, Którego spotkałem, Warszawa 2012, Wydawnictwo Książkowe IBIS, s. 56

Jerzy Hajduga, „Powieki wieków” , Poznań 2012, s. 68
Dwie ostatnie książki do nabycia za pośrednictwem ZO ZLP, tel. 501 520 327, e-mail: zozlp.gorzow@wp.pl