W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Kryspiny, Norberta, Sabiny , 5 grudnia 2019

Panowie o wielkich miłościach

2012-06-04

Zapraszam dziś Państwa do lektury dwóch powieści o miłości.

Łączy te książki nie tylko wspólny temat, ale i fakt, że autorzy, mniej więcej w jednym wieku, związani są z Gorzowem. Obie wyszły na przełomie 2011 i 2012 roku w Wydawnictwie Sonar Literacki, akcja obu rozgrywa się tu i teraz, w środowisku ludzi wykształconych, bywających w świecie. I to chyba wszystko, co łączy powieść Jerzego Alskiego „Za dużo miłości” z powieścią Ludwika Lipnickiego „Zachód słońca”. Reszta – całkiem odmienna.

„Za dużo miłości”

O Jerzym Alskim mogę powiedzieć tyle, że jest z zawodu lekarzem, co łatwo da się wyczytać z powieści, że mieszka w okolicach Gorzowa, że jest to jego debiut i że za pseudonimem schował swoje prawdziwe nazwisko. Akcja powieści dzieje się współcześnie między Gorzowem a Szczecinem. Główni bohaterowie: ona, Natalia, lat 28, on Krzysztof, lat 50. Oboje są lekarzami, jeżdżą do opery w Berlinie, do galerii w Dreźnie popatrzeć na Tintoretta, w weekendy żeglują, a wakacje najchętniej spędzają we Francji nad Loarą, swobodnie porozumiewają się w kilku językach. Polska klasa średnia. Takiemu modelowi życia sprzyjają otwarte granice i intelektualny poziom bohaterów. Czy autor jest optymistą? On twierdzi, że coraz więcej ludzi w naszym regionie tak żyje, a najpewniej będzie żyć niebawem. To tylko na marginesie, bo w powieści nie ma żadnych ocen socjologicznych ani społecznych.
Głównego bohatera, 50-letniego Krzysztofa, otaczają trzy kobiety: jego córka studiująca w Poczdamie, koleżanka lekarka – dobra bogini dla wszystkich maluczkich i ta najważniejsza, czyli Natalia. Krzysztof i Natalia zachwycili się sobą od pierwszego wejrzenia, ale różnica wieku ma zasadnicze znaczenie dla odbioru i analizy ich stanów duchowych. W Krzysztofie jest coś z Fausta: chęć zatrzymania młodości, ale i refleksja, że nie jest to możliwe. On swoje niespodziewane uczucie ogląda przez pryzmat literatury, muzyki, sztuk plastycznych, ba, nawet historii i doświadczeń ludzkości.
Natomiast Natalia zachłannie zagarnia dla siebie wszystko, co obudziła w niej ta miłość. To ona jest inicjatorką zdarzeń i rozwoju uczucia. Ona nie waha się przed niczym, co daje jej radość. Ona demonstruje tę swoją miłość, choć inni patrzą sceptycznie na jej związek z Krzysztofem. Czy może być za dużo miłości? – zdaje się w tytule pytać autor. Oczywiście w powieści nie ma odpowiedzi na to pytanie, ale zakończenie też nie jest jednoznaczne. Jak przystało na lekarza, autor uzasadnia psychiczne przeżycia bohaterów ich, a szczególnie Natalii, doświadczeniami z dzieciństwa i lat młodości. Ale mimo że jest lekarzem, nie potrafi wszystkiego wytłumaczyć z medycznego punktu widzenia. Do miłości Krzysztofa i Natalii wkrada się mistyka, jakiś demon. Czy można go pokonać miłością?  Ta namiętna i szalona miłość kończy się niespodziewanie w sposób, którego żaden czytelnik nie mógł się spodziewać. Oczywiście nie powiem jak. Mogę tylko dodać, że  powieść Jerzego Alskiego znakomicie się czyta. Napięcie emocjonalne między bohaterami niemal stale obecne jest w narracji. A jednocześnie autor coraz to każe się nam zatrzymać i pomyśleć, że choć tyle już było o miłości w różnych dziedzinach sztuki, teraz przeżywamy ją jeszcze inaczej. I że niczego nie da się wytłumaczyć rozumem. I jeszcze jedna dobra wiadomość: autor już skończył pisanie ciągu dalszego wielkiej miłości Natalii i Krzysztofa.

 

„Zachód słońca”

Ludwik Lipnicki z wykształcenia jest przyrodnikiem, profesorem, w gorzowskim AWF-ie kieruje zakładem Biologii i Ochrony Przyrody, a specjalizuje się w badaniu porostów. Równie znaczące są jego osiągnięcia literackie: cztery tomy wierszy, trzy książki prozatorskie, kilkanaście opowiadań drukowanych w prasie literackiej, częsta obecność na antenie Radia Zachód. A największym jego sukcesem było zdobycie Lubuskiego Wawrzynu Literackiego za najlepszą książkę w województwie lubuskim wydaną w 2005 roku. Była to powieść „Pa Iko”. Najnowsza powieść Ludwika Lipnickiego nosi tytuł „Zachód słońca”. 
Zanim jednak przystąpicie Państwo do kupna lub lektury książki, proszę zamknąć oczy i przypomnieć sobie jakiś prawdziwy zachód słońca gdzieś nad morzem lub nad jeziorem. Już?  Piękne zjawisko natury, prawda? Zwłaszcza latem, gdy czerwona tarcza topi się w spokojnym jeziorze, a obok czernieje bór i słychać klangor żurawi. Ech, idylla.
Podziwiając takie zjawisko nie myślimy, że zachód słońca jest również końcem dnia i początkiem nocy, czarnej, złej. Na szczęście wiemy, że niebawem wzejdzie słońce i znów świat stanie się jasny i radosny. Tę banalną przyrodniczą oczywistość Ludwik Lipnicki potraktował jako metaforę przemian na wielu polach ludzkiego doświadczenia.   
Bohaterem jest Paweł, polski malarz szczególnie ceniony we Francji. Prawie co roku wraca on w rodzinne strony, by cieszyć oczy pięknem zachodów słońca w Borach, gdzie wybudował sobie tradycyjny dom. W scenerii Borów, przy takich zachodach, rozwijała się jego miłość do kobiety. Zuzanna była aktorką, pracuje w jednym z teatrów wrocławskich, a w Bory przyjechała jako instruktorka na obozie artystycznym. Paweł miał już za sobą pierwsze, studenckie, w zasadzie przypadkowe małżeństwo, które jednak zniechęciło go do kobiet. Oddał się sztuce w stolicy świata. Tymczasem niespodziewanie w polskiej głuszy Borów odnajduje tą, która przywraca mu wiarę w ludzkie uczucia, w miłość. Tyle że ona w dalekim Wrocławiu ma męża i córeczkę. Zuzanna nie ma odwagi, by odejść od męża. Kilka lat stara się godzić życie rodzinne i miłość do Pawła. Oboje okupują to narastającym rozczarowaniem. Ta miłość nie zakończyła się wspólnym szczęściem. Wszystko to, co opowiedziałam, zdarzyło się już wcześniej. W powieści poznajemy Pawła, który już wyleczył się z miłości do Zuzanny. Ale czy na pewno? Teraz on wie, że ciężko zachorował. Ma raka.   
Paweł zawsze chciał namalować zachód słońca, ale nie umiał znaleźć klucza do tego jednocześnie banalnego i trudnego tematu. Ku zaskoczeniu jego samego w poszukiwaniu pomogła mu... ciężka choroba. Przeżywanie tej choroby stało się dla Pawła jego zachodem słońca. A może jeszcze dokładnej, jego drogą do śmierci, jego drogą krzyżową... W walce z chorobą pomogli mu lekarze, rodzina, przyjaciele, ale przede wszystkim sztuka. Paweł postanowił namalować 14 obrazów ukazujących kolejne etapy zachodu słońca jak 14 stacji drogi krzyżowej. My wiemy, że na końcu Drogi Krzyżowej jest śmierć, ale jest też Zmartwychwstanie. Paweł bardzo długo nie wiedział, jaki będzie 14 obraz w jego cyklu o zachodzie słońca. Zakończenie przyniosło mu życie odradzające się każdego ranka. I niespodziewane spotkanie z Zuzanną, która nie wiedząc, że Paweł będzie miał wystawę w Borach, też tu przyjechała z monogramem pod tytułem „Zachód słońca”. Spotkali się. Jak rozmawiają z sobą ludzie niegdyś bardzo bliscy, którzy nie potrafili na tej bliskości zbudować szczęścia? Jaką cenę się płaci za wierność ślubnej przysiędze?
Trzeba o tym przeczytać we wzruszającej i mądrej powieści Ludwika Lipnickiego „Zachód słońca”.  Sam autor ładniej o niej napisał: To opowieść o wierze, nadziei i miłości –  tych realnych, przyziemnych aż po metafizyczne. O wierze w sens podejmowania walki, nawet wtedy, gdy cały świat wali się w gruzy. O nadziei, której tracić nie wolno, gdy mrok już wszystko ogarniać zaczyna. O miłości i jej różnych obliczach: od tej dającej pełnię szczęścia aż po boleśnie raniącą. O przyjaźni, których wartość objawia się w najtrudniejszych chwilach. Jest to także książka o tym, że sztuka – poza wartością samą w sobie – może być ucieczką, terapią, formą walki, a dla Pawła jest pieśnią duszy i zarazem... jej krzykiem.

Serdecznie polecam obie książki o miłości. Napisali je Wasi sąsiedzi. Warto o tym pamiętać.

 

„Za dużo miłości” Jerzego Alskiego i „Zachód słońca” Ludwika Lipnickiego są do kupienia w Księgarni „Daniel” i być może w innych gorzowskich księgarniach także.