W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Ady, Aleksandra, Dagmary , 12 grudnia 2019

Wzdłuż Warty

2012-06-26

W ubiegłym tygodniu zmarł znakomity krytyk literacki, Henryk Bereza, który w latach 60. odkrył literaturę lubuską jako wtedy nowość na ziemiach zachodnich. To on wysoko ocenił twórczość Ireny Dowgielewicz i wprowadził ją do kręgu wybitnych pisarzy swojego okresu. We wspomnieniach o Berezie podkreślano, że choć był wnikliwym znawcą literatury i  krytykiem, że choć jego recenzje dla wydawnictw były bardzo ostre, do druku kierował opinie tylko o tych książkach, które mu się podobały. Uświadomiłam sobie wtedy, że ja też piszę (niemal) wyłącznie o książkach, które cenię i które chcę polecić innym. Dziś więc będzie o dwóch książkach napisanych przez znakomitego propagatora wiedzy o regionie – Zbigniewa Czarnucha.

Nad Wartą i wśród lasów

Z okazji 750-lecia Witnicy wydano książkę pt.  „Nad Wartą i wśród lasów - o dawnych i współczesnych mieszkańcach witnickich wsi”. Przed 10 laty ukazała się książka Zbigniewa Czarnucha o samej Witnicy, która wznowiona ona będzie w końcu roku. Tę najnowszą autor poświęcił 18 wsiom gminy Witnica. Jest to duży – w formacie A-4 – album z wieloma zdjęciami kolorowymi i czarno-białymi oraz z obszernymi tekstami po polsku i po niemiecku o przeszłości i teraźniejszości tych wsi.
Gmina Witnica jedną granicą opiera się na Warcie, drugą sięga wysoczyzny i piasków. Niemal cała jest zalesiona, Najbardziej znaną wsią jest Dąbroszyn z wielkopańską rezydencją rodową, pałacem i barokowymi figurami właścicieli. Z pozostałych 17 wsi jedne mają słowiańską metrykę, inne powstały w XII – XIII wieku, czyli w okresie gospodarczego rozwoju regionu po wprowadzeniu tu templariuszy, jeszcze inne są efektem polityki gospodarczej Fryderyka II, a zbudowano je w okresie wielkich melioracji i osadnictwa olęderskiego. Były junkierskie wsie-folwarki i wsie rozdrobnione, których mieszkańcy żyli z rzeki Warty i siana, bo na nie w dobie komunikacji konnej było duże zapotrzebowanie. Na tym terenie, w sąsiedztwie  granicznej rzeki Odry rozegrały się tragiczne zdarzenia związane z wysiedleniem Niemców. Tutaj proces zasiedlania przez Polaków był dłuższy niż gdzie indziej i trudniejszy. Powojenne dzieje różnicują wsie na te, gdzie był PGR i gdzie go nie było.
Jedna gmina, malutki obszar, a tyle spraw i problemów.  W tych wsiach jak w pigułce przegląda się historia regionu. Zbigniew Czarnuch przyjął zasadę, że prezentując każdą z wsi na jej przykładzie omawia jeden z istotnych problemów dla przeszłości lub współczesności naszego regionu. W ten sposób autor ustrzegł się schematyzmu, a lektura każdego rozdziału jest bardzo ciekawa. 
Zbigniew Czarnuch  dotarł do chyba wszystkich dokumentów i ludzi związanych z tym regionem. W swojej książce zawarł mnóstwo informacji, a i tak czytelnik ma wrażenie, że autor się ograniczał. Każda wieś jest zaprezentowana w historycznym rozwoju, następnie autor zwraca uwagę na najważniejszy jej problem, przedstawia ciekawych ludzi z nią związanych, wreszcie daje bogate kalendarium. Oczywiście dużo zdjęć, choć z konieczności raczej w małym formacie. W Witnicy już myśli się o przygotowaniu wystawy tych zdjęć, by w pełni odczuć uroki wsi.  W moim odczuciu album „Nad Wartą i wśród lasów” może być wzorem do opracowywania monografii innych wsi, a zapotrzebowanie na takie prace rośnie z roku na rok.

„Ujarzmianie rzeki. Człowiek i woda w rejonie ujścia Warty”

Równolegle ukazało się drugie wydanie innej książki Zbigniewa Czarnucha - „Ujarzmianie rzeki. Człowiek i woda w rejonie ujścia Warty”. Pierwsze z 2008 roku rozeszło się błyskawicznie i przyniosło autorowi nagrodę za najlepszą książkę propagującą wiedzę o regionie wydaną w tym roku („Lubuski Wawrzyn Naukowy” – kategoria książek popularnych).  jest to w zasadzie książka naukowa, ale rekomenduję ją Państwu przede wszystkim dlatego, ze autor  ma uczuciowy związek z bohaterką książki, czyli Wartą: urodził się i spędził dzieciństwo niedaleko jej źródeł, a od lat mieszka w Witnicy, czyli blisko jej ujścia do Odry. Ten osobisty ton wyraźnie pobrzmiewa w naukowym wywodzie, powodując, że czytelnik utożsamia się z ludźmi, którzy obok tej rzeki żyli przez stulecia, korzystali z niej, a jednocześnie stale z nią walczyli.
Warta przez wielki nie wpadała do Odry tak wyraźnie, jak to dziś widzimy w Kostrzynie, ale od 50-ciu kilometrów poniżej rozlewała się w liczne strumienie, kanały, cieki, tworząc wielkie mokradła i torfowiska. Dopiero w II połowie XVIII wieku na polecenie pruskiego króla Fryderyka II wyprostowano koryta Odry, Noteci i Warty, osuszono tysiące hektarów ziemi, zbudowano ponad 500 wsi, kolonii i przysiółków, w których zamieszkali osadnicy. Była to ogromna i bardzo trudna inwestycja hydrologiczna. Tak trudna, że do dziś w tym rejonie trwają zmagania człowieka z wodą. I kresu ich raczej nie widać.
Zbigniew Czarnuch przyjął interesującą konstrukcję swojej książki. Rozpoczyna od opowieści o samej rzece Warcie, najpierw nieobliczalnej, a teraz już uspokojonej, następnie pisze o wałach, czyli o sztuce i trudzie ich budowania, potem o tym, co między wałami, a najobszerniejszy rozdział poświęcił terenom poza wałami, gdzie trzeba było wybudować tysiące kilometrów kanałów odwadniających i gdzie zamieszkali ludzie. Autora interesuje wszystko: od decyzji prawnych, finansów, przekrętów związanych z funduszami na budowę, dalej: poszukiwanie osadników, ich zajęcia, przemiany pokoleniowe, kultura życia codziennego, oświata, religia aż po wymianę ludności z niemieckiej na polską w 1945 r. i od nowa zapuszczanie korzeni w tę ziemie bardzo urodzajną, ale i systematycznie zalewaną przez wodę. Bo ujarzmianie Warty trwa, człowiek czerpie znaczne korzyści z rzeki, ale od czasu do czasu ona dobrze daje mu się we znaki. W ostatnim rozdziale autor sumuje zyski i straty tych zmagań trwających już ponad dwa wieki. Zatytułował go: „Warto było”, co jest najkrótszą ocenę.
Najnowsza książka Zbigniewa Czarnucha jest monografią północnej części województwa lubuskiego od dawnej granicy między Prusami a Polską, która przebiegała ok. 15 kilometrów na południe od Gorzowa po ujście Warty do Odry w sąsiedztwie Kostrzyna. Niemcy nazywali ten region „Warhtebruch”. W języku polskim oficjalnie nazywa się „Łęgami nad Wartą”, ale nazwa ta nie przyjęła się. Częściej mówimy „Błota Warciańskie”. Książka jest gruba. Liczy blisko 350 stron tekstu, a dodatkiem są piękne, kolorowe zdjęcia z tego regionu autorstwa Piotra Chary. W lekturze bardzo pomagają włączone do tekstu historyczne mapy, plany, dokumenty, ilustracji z przeszłości. Sporo tu także informacji o Gorzowie i problemów miasta z Wartą, którą dziś kochamy  jako uspokojoną i przyjazną bulwarowi, ale przez wieki była rzeką groźną.
Z obiema tymi książkami jest pewien problem: nie można ich kupić w żadnej księgarni.
Pierwszą wydał Miejski Dom Kultury w Witnicy, drugą Fundacja Zielonej Doliny Odry i Warty w Górzycy, obie - dzięki dofinansowaniu między innymi Unii Europejskiej, a to wyklucza księgarską dystrybucję. Moja rada dla zainteresowanych: trzeba pertraktować bezpośrednio z wydawcami. Podaje adresy:
Miejski Dom Kultury w Witnicy, 66-460 Witnica, ul. Gorzowska 22, tel. /fax: (095) 751 52 07, kom. 509 533 207, email: mgokwitnica@op.pl
Fundacja Zielonej Doliny Odry i Warty,  69-113 Górzyca, ul. Kostrzyńska 13a www.fzdow.pl, e-mail: fzdow@fzdow.pl tel. 503 034 017