W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Dominiki, Dominika, Protazego , 4 sierpnia 2020

Gąsior w poszukiwaniu sensu świata

2012-10-25

Jerzy Gąsiorek, znany w Gorzowie przede wszystkim jako plastyk, twórca asamblaży, jest także cenionym poetą. Dopiero w 2001 roku po raz pierwszy  ujawnił swoje poetyckie zdolności, a od tego czasu zdążył wydać siedem samodzielnych tomików, a niedawno ukazał się ósmy, będący wyborem najważniejszych wierszy. Tomiki te podpisywał łatwym w identyfikacji pseudonimem „Gąsior”. Wszystkie w jednakowej formie graficznej: z szarą okładką, beż ilustracji ani ozdób, druk prosty, wygląd wręcz ascetyczny, a w każdym tomiku po około sto wierszy bez podziału na części lub rozdziały. Były to zapisy obserwacji, nawet relacji z codzienności, a przy tym refleksji, jakie ta codzienność niesie. Wiersze proste, trafiające do serca i do rozumu, bez pseudoartystycznych udziwnień, bez silenia się na wpisanie w modę literacką, nawet zbyt świadomie ograniczane w metaforyce, tyle że z zachowanym układem wersowym.

Niedawno ukazał się ósmy tom wierszy Jerzego Gąsiorka pt. „A ja wciąż bez odpowiedzi” wydany przez gorzowską bibliotekę – w zasadzie jednotematyczny. Autor oraz redaktor w osobie Edwarda Jaworskiego – dyrektora naszej biblioteki – z siedmiu wcześniejszych tomików wybrali te, które dotyczą osadzenia współczesnego człowieka w naszym świecie. Ten „nasz świat” to nie tylko dzień dzisiejszy, ale także korzenie pokolenia autora. Jerzy Gąsiorek urodził się na południu Wielkopolski, we wsi Granowiec, która wtedy (w okresie wojny) nazywała się Grandorf, a jej mieszkańcy, choć formalnie byli obywatelami Niemiec, mówili po polsku i wyznawali katolicyzm. Po wojnie ze swoją polską rodziną zamieszkał w Sławnie, w mieście, z którego dopiero co wyszli Niemcy. Zarówno Polakom, jak i Niemcom po latach poeta zadedykował wiersz „Wypędzonym”: Jak to możliwe / zmusić do podróży / w świata wszystkie strony / miliony / w upalny dzień / albo w mróz siarczysty / zostawić tak nagle / suszące się pranie / strawę warzoną na piecu / ulubione zabawki i wstążki / świętych na ścianie / zasiane pola rodzące jabłonie. Teraz czytamy o tym co najwyżej ze zdziwieniem, a przecież to był tragiczny los milionów ludzi z wielu narodów.

W wierszach jeszcze raz wraca druga wojna z jej bestialstwem czynionym niewinnym ludziom, ale zdecydowana większość dotyczy bliższych nam zdarzeń i procesów. Znajdzie tu swój portret Polak ponad siły pracujący zagranicą i jego syn, którego wychowuje ulica. Najważniejszym jednak tematem dla Gąsiora jest zło czynione człowiekowi przez człowieka, szczególnie podczas niekończących się wojen. Wybuchają one we wszystkich zakątkach świata z różnych powodów, zawsze jednak błahych w zestawieniu z nieszczęściami, jakie niosą. Ci głupi ludzie/ znów do siebie strzelają/ jakby im mało było/ trupów tamtej wojny/ zatopionych okrętów/ rozszarpanych wagonów / oczodołów domów / usypanych mogił / i sierot niechcianych // jakby zapomnieli / że wojenne rany / nie sposób zabliźnić / przez kilka pokoleń / że życia nie przywrócą/ najlepsze kliniki / a uśmiechu dzieci / najsławniejsi klauni / że dar życia jedyny / już się nie powtórzy.

Tomik kończy wiersz, którego pierwsza linijka stała się jego tytułem: A ja wciąż bez odpowiedzi / dlaczego zło się panoszy / dlaczego człowiek na człowieka warczy / dlaczego nie ma końca wojen. Czy to zdziwienie poety może mieć wpływ na bieg politycznych wydarzeń? Nadzieja nikła, zwłaszcza, gdy się pamięta, że nawet Gandhi/ Matka Teresa/ i nasz wielki Papież/ niewiele wskórali / głód wojna i przemoc wciąż bezkarnie trwają.

Niemniej jednak jestem przekonana, że skromny, bo liczący tylko 50 stron tomik Gąsiora „A ja wciąż bez odpowiedzi” na długo pozostanie w pamięci czytelników. A może mieć ich całkiem sporo, bo – jak zapowiada dyr. Jaworski – przygotowywane jest wydanie go w języku niemieckim.

Na zakończenie więc wiersz pt. „Mur” bezpośrednio dotyczący Berlina i Niemców, ale tak naprawdę wszystkich nas z tzw. dawniej państw obozu socjalistycznego: Przez dwadzieścia osiem lat/ rozdarty był naród /zasieki/ budki strażnicze / jak za okupacji / ale po obu stronach muru / mówiono tym samym językiem / z ta tylko różnicą że z tej/ ciszej i nie o wszystkim/ po obu stronach budowano domy / tu z wielkiej płyty i azbestu / tam nisko tonące w zieleni/ po obu stronach bawiły się dzieci/ i były radosne jak dzieci / po obu stronach śpiewano hymny / dwa hymny jednego narodu.

* * *

Wydanie tego sumującego tomiku stało się dla mnie okazją do szerszego zaprezentowania poetyckiego dorobku Gąsiora, czyli Jerzego Gąsiorka.

Już w pierwszym tomiku z 2001 roku pt. „Z szuflady wyjęte” deklarował on, że: nie chcę być poetą / skoro już wiersze / tworzą komputery. Przeżyte lata i doświadczenia złożyły się jednak na pogodzenie się z rzeczywistością nie w imię rezygnacji, a z nadzieją nawet na to, że dziś nie runie kolejny samolot.  Wyrazem tej przemiany jest również stosunek do swojego dorobku poetyckiego. W pierwszej książce pisał o kłopotach z miłością, tą z lat młodzieńczych, ale także z dojrzałą, bo przyznaje się, że ciągle jest łasy na grzech, co ubrany w rozkosz. Było też w tej debiutanckiej książce trochę reminiscencji wywiedzionych ze sztuki, choć znając profesję autora, nadspodziewanie mało.

* * *

Drugiemu tomikowi, datowanemu na 2002 rok, autor nadał tytuł „Perony łez”, akcentując tym samym smutne strony życia, choć nie wyłącznie o nich była mowa w wierszach. Kolejny pociąg / odjechał w pośpiechu / perony łez / znów przeładowane / zła kresu nie widać / wciąż z tunelu / bez końca wypełza.

A przecież nie pesymizm jest tu tonem dominującym. Najważniejsze  wiersze traktują o wiecznym poszukiwaniu sensu życia: Czy to możliwe / że świat istnieje / 13 miliardów lat / po co wiec ja / sześćdziesięcioletni / w miliardowym tłumie / po co i na co? Jak żyć, gdy w mózgu wciąż za i przeciw, gdy zło z dobrem kroczą w parze, gdy niebo od piekła oddziela ledwie jeden gest, gdy tak trudno porozumieć się z drugim człowiekiem?

Powodów do pesymizmu może być wiele i dlatego autor broni swojego „czarnego pisania”, a przecież jakby na przekór samemu sobie znajduje tyle urody w przyrodzie, tyle zachwytu dla sztuki, tyle mądrej refleksji w przemyśleniach o świecie, a w wierszu „Deklinacja” nawet sens życia w działaniu dla innych: ja / mnie / mną.... / zapomniałeś / że jest / on / ona / ono.

Podobnie jak w pierwszym i w tym tomie znalazło się także kilka wierszy niezwykłych w poetyckiej urodzie a inspirowanych pejzażami z Sanoka, nad którym króluje jego prywatne muzeum-pracownia czyli Wieża Gąsiorka: Księżyc / tak równo nadgryziony / wciąż złotem się śmieje.

W tej książce poeta Gąsior więcej miejsca niż w pierwszej poświęcił sztuce. Są wiersze-hołdy dla rzeźbiarzy Gustawa Zemły, Stanisława Kulona, Władysława Hasiora, jest zachwyt dla stwórcy kamienia – najdoskonalszego dzieła rzeźbiarskiego. I refleksja: jeśli Bóg mógł stworzyć cud cudów, czyli kamień, dlaczego nie stworzył lepszego świata? Dlaczego nie ulepił człowieka z nieskażonej gliny? Dlaczego tak wiele pozostawił na ziemi spraw, o których decydują źli ludzie?

Bóg często pojawia się w wierszach Gąsiorka. Czasami autor prosi go o banalną codzienność, żeby syn zdał maturę / by opuściła mnie grypa / żeby samochód zapalił. Czasami podziwia Boga jako mędrca, który nawet w niebie nie ma z kim porozmawiać. Najczęściej zastanawia się nad drogą, którą człowiek dochodzi do Boga: Trochę wiary / rzeźb kilka obrazów / nieco łez zachwytów / zmówionych pacierzy / chyba to za mało / aby wejść do nieba. A nawet żartobliwie: cadilakiem czy piechotą? Jakiż parking musiałby przygotować święty Piotr, by zmieścić wszystkie pojazdy! To nowy ton wierszy: gorzki uśmiech. Jak w wierszu „Pieśń optymistyczna” o rywalizacji nuworyszy i w gorzkim a zabawnym „Wernisażu”...

* * *

W 2003 r. ukazuje się trzeci tom wierszy. Gąsior nadał mu  tytuł „Dlaczego”. Tu mniej reminiscencji więcej refleksyjnych komentarzy do dziejącej się współcześnie rzeczywistości. Gąsiorowi – artyście do konstrukcji asamblaży służą przedmioty codziennego użytku lub tylko ich fragmenty, najczęściej zniszczone, wyrzucane na śmietnik. Potrafi tak je złożyć, że oglądający odkrywa w nich nowe wartości, odnajduje nowy sens ich istnienia w sferze transcendentnych skojarzeń i poetyckich metafor

Gąsiorowi – poecie wiersze podpowiada także rzeczywistość, ale już niematerialna jak w sztuce. Ona się dzieje codziennie, a poeta jest jej wrażliwym widzem i słuchaczem: „Zmarł sąsiad z naprzeciwka”, „Czytałem Czas kobiet, „W TV film o Stalingradzie”, „Wczoraj zawiozłem dwie starsze kobiety”, „W teatrze na Dubrowce”, „Świta kolejny dzień”. „W dzisiejszej gazecie”.  Sytuacje codzienne są dla niego punktem wyjścia do przedstawienia toku myśli lub konstatacji na poły filozoficznych. Wspomnienie zmarłego sąsiada rodzi zastanowienie, kto następny z grona bliskich przekroczy próg życia i śmierci. Lektura „Czasu kobiet” uzmysławia, że konieczność przesiedlenia dla Niemców była tragedią, ale dla małego Polaka – szansą na bezpieczne życie. Oglądany w telewizji film o Stalingradzie rodzi zadziwienie, że to wydarzyło się naprawdę / w XX wieku za sprawą człowieka. Kolejny świtający dzień budzi nadzieję, że może stanie się cud / i nikt nikogo / dziś nie zamorduje.

Wiersze w „Dlaczego” mają formę notatnika, w którym każda rzecz, każde zdarzenie może być tematem refleksji. A refleksje plasują się wokół zadziwienia, że na świecie zło zwycięża dobro, że tyle bólu, zła i podłości a także pytanie bez odpowiedzi: co Ty, Boże na to?

Znacznie bardziej niż analiza współczesności wydają się być w „Dlaczego” bliższe poezji wiersze zrodzone z obserwacji rzeczy np. butów, drabiny, okien, chleba itd. Każdemu z tych przedmiotów Gąsior poświęcił oddzielny wiersz, zawsze wychwytując oryginalne, dalekie skojarzenia. Jak w wierszu „Buty”: Los butów podobny / i taki okrutny / pojemnik lub piec / kończy zdeptany ich żywot (...) niewdzięczny jest / człowiek butobójca.   W tych wierszach nasz świat codzienny, przedmioty nas otaczające nabierają poetyckiego kształtu, oddziałują siłą poetyckiego zwielokrotnienia.  

Można by jeszcze wskazać szereg oryginalnych metafor, jak ten grzech, co zmartwychwstaje zaraz po świętach Wielkanocy („Święta za rogiem”), jak wspomnienia, co dymiące jak strawy pozostawione na kuchennej płycie („Czytałem Czas kobiet”). Znów mamy kilka ładnych wierszy poświęconych urodzie świata, sztuce, religii.

Podobnie jak w poprzednich tomikach i w tym trudno się doszukać klucza jego kompozycji. Jak w notatniku, mieszają się rozmaite doznania i wrażenia. Ta pasja –  można by rzec – notowania, powoduje, że wiele z teksów pomieszczonych w tomiku pozostaje w stanie szkicu. Dobry wiersz jak wino, które ma być dobre, powinien w Gąsiorze dojrzewać. Ale on, homo faber  i politicus, chce o swoich odkryciach jak najszybciej nam zakomunikować. Stąd zamiast skończonych wierszy często podaje nam komunikaty.

Mimo tych uwag lektura „Dlaczego” niesie co najmniej dwojaką przyjemność: obcowania z mądrym i wrażliwym człowiekiem oraz radość z wierszy prostych a przecież o dużej sile poetyckiego obrazowania. To jednocześnie miód dla serca i intelektualna przygoda. Ale ciągle nie ma odpowiedzi na tytułowe pytanie: „Dlaczego”?

* * *

Kolejnemu zbiorkowi poezji Gąsior dał tytuł „Nie zasłaniaj mi słońca”. Była to rzeczywiście prośba o możliwość spokojnego, ciepłego życia, z dala od zła i tych, którzy je w naszej codzienności do niego niosą. W recenzji tego tomu Beata P. Klary zauważyła ze „Ciepłolubna wrażliwość poety rejestruje tony, cienie, półtony świata ludzi, najczęściej zafascynowanych złem. Ludzi, którzy nie potrafią zauważyć: bezdomnego na klatce / schodowej / psa z przetrąconą nogą / ptaka co wypadł był z gniazda / dziewczynę ze złamanym sercem”.

Boli poetę, to, że nowobogackie płoty stawiane są dziś po to, by nie chcieć dostrzec, że za nimi ktoś żyje w biedzie, że są kategorie ludzi, którzy żyjących przeciwko ludziom. Nie dziwi wręcz publicystyczny krzyk poety: Do ciebie mówię zwyrodnialcu / do ciebie nie odwracaj głowy / odpowiedz mi draniu / skąd mimo tak młodego wieku / tyle podłości tyle buty w tobie / jak to możliwe że tak bez powodu / skatować możesz chłopca / co wyszedł z psem na spacer / studenta bo był inaczej ubrany.

Ważnym składnikiem konstrukcji wierszy Gąsiora jest wojna ciągle na nowo się odradzająca w różnych rejonach cywilizacji. Niesie ona od wieków to samo: śmierć i cierpienie jako nieodłączny jej skutek:  to się wydarzyło / kiedy byłem dzieckiem [...]dobrze że nie będzie pamiętać wojny.

Ciągła obawa o los świata, przyszłość dzieci i wnuków, apokaliptyczna wizja ziemi po kolejnych kataklizmach, często wywołanych prze ludzi o stępionej społecznej i politycznej wyobraźni, zostaje jednak skonfrontowana z pięknem i cudem dzieła stworzenia świata: …Z wiekiem / staję się bardziej / łakomy na życie / wciąż mi dnia mało / słońca zadumy piękna / bycia tu i tam / by czegoś doświadczyć / czegoś się nauczyć / i w duszy zatrzymać.

Na koniec nie zmogło zabraknąć refleksyjnej wizji życia po życiu: A w przyszłym życiu / uczyń mnie Panie ptakiem / bym mógł przemierzać wody i lądy / bez barier i granic / bym mógł z bliska / podglądać żurawia i osła / nacieszyć oczy / barwą łąk i sadów / bym mógł odlecieć / od złego człowieka /

nie czyń mnie orłem / bo taki wielki i tak wyniosły / ani kolibrem / bo taki maleńki / i tak pracowicie / macha skrzydełkami / uczyń mnie Panie /

zwykłym gąsiorkiem.

* * *

W piątym  tomiku „Ja, profan” (2007) autor pozostaje wierny koncepcji twórczości jako notowania rozlicznych myśli, jakie go nachodzą we dnie i w nocy. Swoje twórcze credo zapisał teraz w wierszu „Jak zostać poetą”: Weź kartkę papieru / (niekoniecznie białą) / weź pióro długopis / może być zwykły ołówek /(jeśli potrafisz uruchom komputer) / i opisz np. dzień / i co się w nim działo / prawdziwie od serca / dobrze by było  / zachwycić się czymś szczerze / albo oburzyć przerazić / jeśli uda ci się / zwrócić uwagę na coś /

czego nikt nie zauważył / to coś może być poezją / tak mi się wydaje.

Zabawmy się w sprawdzenie, jak autor zrealizował tę teorię w swoich wierszach. Po pierwsze więc opisz dzień (...) prawdziwie od serca. Co prawda opisywanie jest domeną prozaików, ale Gąsiorowi bardziej niż o rejestr czynności chodzi o przedstawienie refleksji zrodzonych w ciągu tego dnia, a tu już wkraczamy w sferę poezji. Przykładów w tomie wiele, bo prawie każdy wiersz Gąsiorka niesie spostrzeżenia, przemyślenia, refleksje nie tylko te zwyczajne, codzienne, ale nawet dotykające eschatologii. Dalej: dobrze by było zachwycić się czymś szczerze. Podobnie jak w poprzednich tomach i w tym jest zachwyt dla przyrody, dla sztuki, ale nie ta sfera tu dominuje. Po raz pierwszy Gąsiorka zachwyca rodzina. Najpierw ta własna, wprost drzewo genealogiczne („Tu Światli się rodzili”) z listą przodków o wyraźnych, godnych charakterach, potem ta zaprzyjaźniona, w której Marta to ciepło / ciepło to miłość / miłość to szczęcie („Toporowa”), wreszcie najbardziej smutna, bo dodać nie potrafiłem / jeden plus jeden / aby dwoje było / naprawdę szczęśliwych. Kolejny warunek bycia poetą to konieczność, by oburzyć przerazić. Świadom tego, Gąsiorek nie jest w swoich oburzeniach i przerażeniach agresywny, a formułuje je jako pytania retoryczne jak np. w wierszach „Dlaczego nadal” czy „A ja wciąż bez odpowiedzi”. Ten rodzaj refleksji bliski jest publicystyce, pewnie więc dlatego niektóre wiersze grzeszą nadmiarem oczywistości lub wnioskami, które prowadzą do nikąd („Jest taki kraj”).

Wreszcie warunek najważniejszy: jeśli uda ci się zwrócić uwagę na coś czego nikt nie zauważył, to coś może być poezją. Znalezienie „tego czegoś” – według Gąsiora – wymaga skonfrontowania jego poezji z dorobkiem całej ludzkości, a to po prostu niemożliwe. Każdy czytelnik musi sam dokonać oceny, sam odpowiedzieć na pytanie, co jemu dała lektura. Nas pobudziła do zastanowienia nad kilkoma procesami lub zjawiskami społecznymi, w tym przede wszystkim nad bezradnością jednostki.

I wreszcie asekuracyjne stwierdzenie: tak mi się wydaje. Ważne, bo poza wymienionymi warunkami pozostaje cała sfera formy. Gąsiorek wartość poezji mierzy intelektem, a nie walorami artystycznymi wierszy. Nie buduje zawiłych metafor, nie szuka kunsztownej formy, daleki jest od wszelkich manipulacji w materii słowa. A warto podkreślić, że przez wiele lat Jerzy Gąsiorek realizował się przede wszystkim jako plastyk niezwykle wrażliwy na kompozycję, kolor, materiał, fakturę dzieła i inne tego typu walory formalne. Ale pewnie była to dla niego za wąska paleta, aby wyrazić rozliczne myśli. Sięgnął więc po słowo z jego walorem podstawowym, bo znaczeniowym. I ten mu wystarcza. Nie zajmuje się jego odcieniami.

Ten tom wierszy Jerzego Gąsiorka znów jest taki sam jak poprzednie w wyglądzie zewnętrznym, układzie graficznym, liczbie stron. Ma te same zalety (o czym już było) i te same wady (o czym za chwilę), co wcześniejsze. Przyznam jednak, że wady powtórzone po raz piąty przeistaczają się w zaletę, bo świadczą o świadomym i konsekwentnym autorskim ujęciu. A ósmy lub dziewiąty tom, utrzymany w tej samej konwencji, przyjmę jako Gąsiorkowy patent na sposób tworzenia.

Przy lekturze jego książek już nie razi brak wewnętrznej kompozycji tomu, wymieszanie wątków, bo taki układ daje możliwość swobodnego przechodzenia z tematu na temat i odkrywania kolejnych blasków. U schyłku życia / wciąż życia się uczę / tak mało wiem o nim / tak mnie zadziwia / tak mnie przeraża / i tyle stawia znaków zapytania – konstatuje Jerzy Gąsiorek, a w tym pozornym zagubieniu jest jego wielka mądrość i pełnia człowieczeństwa.

* * *

Szósty zbiór wierszy nosi tytuł godny plastyka – „Czas rzeźbię”. W tym tomie więcej niż w poprzednich bardzo krótkich wierszy. Są nawet dwuwersowe, które można uznać za aforyzmy. Duża różnorodność tematyczna, bo przecież życie jest różnorodne. Ale jest tu nowy ton: to śmierć. Jak w dwuwierszu, a w zasadzie sentencji: Kwiaty umierają jesienią / Człowiek o każdej porze. Motyw śmierci Gąsiorek wykorzystuje w wielu wariantach, wcale nie siląc się na nowe pomysły. Bo przecież nie pierwszy szuka odpowiedzi na pytanie: co po mnie zostanie? Przecież nie będzie / mnie kiedyś / Zostaną słowa zapisane w wierszu / Trochę rzeźb, obrazów / Wciąż starsze, ale czy cenniejsze? / Czy i kogo wzruszą? / Może jedynie pająka, co utka z kurzu sieć zapomnienia

W innym wierszu snuje przypuszczenia: Kiedy umrę / niewielu zapłacze / Powiedzą był stary / to już jego pora / Na pogrzeb przyjadą krewni / sąsiedzi się zbiorą…Tę wyliczankę prawdopodobnych zdarzeń kończy refleksją: ksiądz zapewne pochwali / o zmarłych wszak nie wypada źle mówić / Ale co powie Pan Bóg? I jeszcze jeden wiersz także inspirowany śmiercią, a przecież traktujący o żywych: Gdybym, o Panie, wiedział, /  że tylko tydzień /  zostanę wśród żywych / jak bym się zachował? / co uczynił najpierw? / co pilnie naprawił? / kogo przeprosił? / kogo ostrzegł? / może jeszcze zganił? / Czy miałbym odwagę uczynić cokolwiek?

Kolejne ważne pytanie związane ze śmiercią to pierwszy wers innego wiersza: A jak tam jest w niebie? I odpowiedź zaskakująca: Czy z okna pokoju będę widział / łąki i rzeki jak tu w Santoku? / Czy pachnieć będzie bzami w maju? / Czy będę słyszał ptaki w parowie? / Czy w rzece odbijać się będą drzewa, księżyc i Ona / Jeśli tam tego nie będzie / to nie chcę do nieba. Już dawno Urszulka Kochanowska w wierszu Leśmiana twierdziła, że w niebie musi być tak samo jak w domu, ale żeby dorosły mężczyzna niebo przyrównywał do zwykłego Santoka? A może ten Santok naprawdę taki niezwykły? Gąsiorek ze swojej wieży patrzy na tę wieś położoną wśród wzgórz u zbiegu Odry i Noteci i ciągle opiewa jej urodę.

* * *

Santok doczekał się w dorobku Gąsiora osobnej książki, wydanej nie tak oszczędnie jak wszystkie wcześniejsze. Bardzo ładna jest ta książka pt. „Santok”, a obok wierszy zawiera także reprodukcje obrazów Jerzego Gąsiorka. Duży format, gruby kredowy papier, pełen kolor – zachęcają do obejrzenia i czytania.

Santok to duża wieś rozłożona na wąskim pasie ziemi między Wartą a wzgórzami morenowymi schodzącymi do rzeki. Na zboczu jednego ze wzgórz w latach 30. minionego wieku zbudowano kamienną wieżę, która miała udawać średniowieczną. Właścicielem tej wieży jest teraz Jerzy Gąsiorek. Urządził w niej sobie dom pracy twórczej. Z wysoka ma wspaniały widok na połączenie Warty i Noteci, na rozlewiska, cudownie ukształtowany teren i przyrodę, która zmienia się wraz z porami roku. Z takiej naturalnej inspiracji powstały wiersze i pastele.

Książkę otwiera dwuwiersz autora: Zaiste musiał być Pan Bóg w dobrym humorze, kiedy Santok kreślił w swojej mądrej głowie. I dalej od wiosny po zimę o urokach całego tamtejszego świata lub po prostu gałązki, która właśnie rozkwita. O urokach świata można nieskończenie, rzecz tylko, jak zostanie opisane to, co autor widzi. Gąsiorek – jak przystało na plastyka – patrzy na świat przez pryzmat sztuki. Tu na wyciągnięcie ręki ma wszystko, czym zachwycali się wielcy malarze: Latem w Santoku chmury Pissara nad polami, zboża dojrzałe nurzają się w słońcu jak na obrazach van Gogha, rzeka skrzy się barwami Sisleya. Daremnie wypatruję cezannowskie kąpiące się panny.

Nie tylko pejzaże są w Santoku ważne. Także ludzie i ich dokonania, szczególnie architektoniczne. Jerzy Gąsiorek wielokrotnie zwracał uwagę na niszczenie krajobrazu miejskiego w Gorzowie, teraz wiejskiego w Santoku. Na przykład dworca kolejowego, który niegdyś był oknem na świat całej miejscowości. Jego wiersz „Santok dzisiaj” jest po prostu smutny: Na brzegu wysokim domy  / wystrojone w sajding / obory i stodoły opustoszałe / grają przeciągami / mniej barek na rzece / pociągów na torach / mniej w gniazdach bocianów / i drzew przy drogach / mniej mego zachwytu

za to złości więcej / że dawnego piękna  / nie umiem zatrzymać

Mimo to „Santok” jest książką o pięknie, o urodzie świata widzianego przez człowieka mądrego i wrażliwego. Dla mnie odkrywa ona kolejne oblicze Gąsiorka-plastyka. Do tej pory zajmował się wystawiennictwem, architekturą wnętrz, specjalizował się w assamblażach, w których nową treść nadawał przedmiotom codziennego użytku. Tu po raz pierwszy widzę nagromadzenie jego rysunków, pasteli. I to pięknych pasteli z subtelną kolorystyką.

Ten poetycko-malarski album zamyka wiersz o pożegnaniu autora ze światem. Przejmujący. Nie trzeba go w tym szkicu cytować. Autor na szczęście czuje się dobrze , wystawia, pisze, bywa na niemal wszystkich spotkaniach z kulturą, więc prosimy bardzo, żeby jak najdłużej nie dawał nam okazji do jego cytowania.

Na zakończenie wiersz o tytule „My” z prezentacją nas wszystkich – współczesnych. Naukowcy mają wiele kłopotów z wystawieniem nam takiego ogólnego portretu. Poetom – znacznie łatwiej:

To my z nowego tysiąclecia

latający do gwiazd i klonujący człowieka

zapisani na twardym dysku żywota

z NIP-em, peselem, CV

Nadal bezradni wobec irracjonalnej miłości

zabójczego raka

głupoty człowieka.

 

Krystyna Kamińska

 

Gąsior (Jerzy Gąsiorek), A ja wciąż bez odpowiedzi, Gorzów Wlkp. 2012, Wyd. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Zbigniewa Herberta w Gorzowie Wlkp. Red. Edward Jaworski, Danuta Zielińska, s.50. Książka dostępna tylko w bibliotece.