W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Damiana, Mirabeli, Wincentego , 27 września 2020

Melania odkryta

2013-03-29

Już starożytni twierdzili, że „habent sua fata libelli”, co oznacza, że nie tylko bohaterowie książek, ale same książki mają swoje – w domyśle – ciekawe losy. Los tomu wierszy Melanii Fogelbaum należy do niezwykłych. Autorka pisała te wiersze w łódzkim getcie. Sama zginęła w Auschwitz w 1944 roku. Dwa zeszyty z jej wierszami, jeden cieniutki, drugi obszerniejszy, wydobyto ze spalonego domu getta przy ulicy Murarskiej. Przez Szwecję dotarły one do Ameryki i zostały zdeponowane w muzeum holocaustu w Waszyngtonie. Tak bardzo jednak poruszały tych, którzy z nimi się zetknęli, że w formie skanów poszczególnych stron zostały przekazane do Polski.

W 2004 roku ukazał się w Łodzi malutki zbiorek zawierający zaledwie kilkanaście wierszy Melanii Fogelbaum z okazji 60 rocznicy likwidacji łódzkiego getta. Ten tomik zachwycił znanego krytyka literackiego – Leszka Żulińskiego. Zainteresował się źródłem, wszedł w posiadanie skanów wszystkich wierszy, ale wtedy okazało się, że może odczytać zaledwie niektóre linijki, że stare, pokreślone, pisane ołówkiem notatki są nie do rozszyfrowania. Napisał o tym na swoim blogu z żalem, że wojna zniszczyła jeszcze jeden talent poetycki. Ten wpis zainteresował Marka Piechockiego z Gorzowa. Skontaktował się z Leszkiem Żulińskim, poprosił o przesłanie tych skanów. Był może bardziej cierpliwy, a może znalazł klucz do grafii Melanii, dość że udało mu się rozszyfrować prawie wszystkie teksty sprzed blisko 70 laty.

Książkę z wierszami Melanii Fogelbaum do druku przygotowała Monika Szalczyńska nadając jej wysmakowaną szatę graficzną, z wykorzystaniem przede wszystkim sposobu zapisu autorki. Potem, co mocno podkreślam - nieodpłatnie - wydała gorzowska drukarnia „Sonar”, a wieść o niezwykłym odkryciu rozeszła się po całym literackim świecie, między innymi dzięki programowi „Xięgarnia” w TVN24, gdzie o książce mówiła Agata Passent.     

Książka ma przejmujący tytuł „Drzwi otwarte na nicość”. Zazwyczaj otwarcie oznacza nadzieję, ale tu nadzieja jest od razu przekreślona. Te drzwi otwierają się nawet nie w pustkę, a po prostu w nicość. Bez cienia nadziei. Formalnie  wiersze Melanii bliskie są awangardzie Przybosia i Ważyka z późnych lat trzydziestych, ale znamionują dużą samodzielność twórczą poetki z oryginalną wyobraźnią językową. To liryka osobista, ale nie ma w niej zwierzeń prywatnych, jest natomiast los całej żydowskiej społeczności. Czytelnik dostaje wrażenia z okropnego getta i jako przeciwwagę marzenie o słonecznej plaży na Pacyfiku. Tragiczne marzenie.

To nie jest poezja łatwa. To nie jest kształt wierszy ostatecznie przez autorkę zaakceptowany do druku, są tu nawet odmiany tego samego tekstu. Ale właśnie dlatego tragizm żydowskiego losu jest tak obezwładniający, a trudną metaforykę przyjmuje się z większym skupieniem.

Dalekiej Melanii Fogelbaum, ale także bliższemu Markowi Piechockiemu dziękuję za tę książkę.  

***

Książkę można kupić przez stronę internetową drukarni „Sonar” – www.sonar.pl (zakładka – Wydawnictwo Książkowe), choć nie wiem, czy jest to możliwe od ręki. Tom ten został wydany w niewielkim nakładzie i będzie dodrukowywany w miarę zainteresowania nabywców.