W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Damiana, Mirabeli, Wincentego , 27 września 2020

Zamki i dwory potrzebują przyjaciół

2013-04-27

W Berlinie działa Towarzystwa Przyjaciół Zamków i Ogrodów w Nowej Marchii, które postawiło sobie za cel szerzenie wiedzy o zabytkach architektury tego regionu. Po wojnie dawna Nowa Marchia znalazła się w Niemieckiej Republice Demokratycznej i w Polsce, ale, niestety, w obu krajach do zabytków nie przywiązywano należytej wagi. Teraz stan wielu jest wprost tragiczny i dlatego trzeba zachować choćby wiedzę o nich.

W tym celu powołano Towarzystwo Przyjaciół Zamków i Ogrodów w Nowej Marchii, które wydało już około 150 zeszytów dotyczących poszczególnych obiektów oraz przewodnik po regionie. Określenie „zeszyt” wynika z tego, że każda książka ma tylko 24 strony, ale za to jest dużego formatu, na dobrym papierze, z wieloma ilustracjami, planami, więc może lepiej nazywać je małymi albumami. Obok zamków i ogrodów prezentowane są także pałace, dwory, folwarki, kościoły i parki.  Od kilku lat albumy na temat obiektów znajdujących się teraz po polskiej stronie mają dwie wersje językowe. Także ich autorami niekiedy są Polacy. W takiej dwujęzycznej formie wydano albumy prezentujące zabytki w: Dąbroszynie, Słońsku, Łagowie, Mierzęcinie, Swobnicy, Gliśnie, Krzemowie, Sosnach, Kostrzynie, Brodach, a ostatnio w Dolsku.  Albumy mają ustalony, zawsze taki sam układ informacji i rozdziałów. Jest to znakomite źródło wiedzy o przeszłości obiektów, a nawet całych wsi, gdzie są usytuowane. Zdaniem polskich konserwatorów autorzy niemieccy za mało miejsca poświęcają życiu tych budowli po 1945 roku. Uwaga ta na pewno nie dotyczy dwóch albumów, które przedstawię bliżej. O pałacu w Gliśnie książkę napisał gorzowski konserwator zabytków – Błażej Skaziński, zaś o Dolsku – Fryderyk Mudzo, syn właściciela pałacu.

Gleissen - Glisno

Glisno znajduje się w gminie Lubniewice, w pałacu ma siedzibę Ośrodek Postępu Rolniczego i tam dwa razy w roku organizowane są targi rolne cieszące się dużym zainteresowaniem. A oto kilka informacji zaczerpniętych z tego albumu. Pałac zbudowany jest na wzór Sanssouci w Poczdamie, co dotąd było powodem do dumy, ale Skaziński ją studzi, twierdząc, że ta inspiracja raczej świadczy o zapóźnionych gustach fundatora, bo pałac wzniesiono ok. 50 lat po poczdamskim.  Natomiast sąsiedni kościół zbudowano na pewno według planu najbardziej cenionego wtedy architekta berlińskiego Karla Schinkla, a co ciekawe – dla protestanckich mieszkańców ufundował go właściciel majątku, który był Żydem. Wnętrza pałacu już od XIX wieku kilkakrotnie przebudowywano i dziś nie mają żadnej wartości zabytkowej, natomiast kościół zachował się w pierwotnym stanie, nawet z bogatym wyposażeniem. W angielskim parku na przeciw pałacu zbudowano sztuczną ruinę, obok są resztki mauzoleum rodu Wartenberg i po sąsiedzku duży zespół folwarczny.

Dolzig - Dolsk

Dolsk znajduje się w pobliżu Dębna, aktualnie na terenie województwa zachodniopomorskiego. Majątek, a tym samym pałac, miał skomplikowaną historię, był własnością kilku rodów. Najdłużej, bo od 1797 do 1898 roku pozostawał on we władaniu rodziny von Tresckow i był to złoty okres majątku. Potem Dolsk nabył hrabia Georg von Voss, który do swojego nazwiska dodał nazwę majątku Dolzig. Pałac był wielokrotnie przebudowywany, ale nazwiska architektów nie są znane. Natomiast zdjęcia ukazują budynek reprezentacyjny, wspaniały, świetnie wkomponowany w przepiękny park, a może odwrotnie – to park zaprojektowano, aby wydobyć walory pałacu.

Po wojnie nie znaleziono dla pałacu odpowiedniego przeznaczenia, był tam spichlerz, wielkie pokoje zamieniono na małe mieszkania dla rolników. Dość, że pałac popadł w ruinę. W 1993 roku pałac nabył polski przedsiębiorca z obco brzmiącym nazwiskiem – Krzysztof Mudzo. Podczas promocji książki o Dolsku autorstwa jego syna Fryderyka, ojciec przejmująco opowiadał o przeszkodach, jaki mnożyły się przed nim jako inwestorem. Spotkał się z ogromną niechęcią tak mieszkańców, jak i władz gminy i wyższych. Takie doświadczenia nowych właścicieli nabytych zabytków to ciekawy, mało znany rozdział naszych lat niedawnych.  Na szczęcie od pewnego czasu wszystko się zmieniło. Krzysztof Mudzo nareszcie czuje, że nie jest traktowany jako ten, kto chce wykorzystać ludzi i majątek, ale jako ten, który wszystkie swoje wieloletnie oszczędności wkłada w ruinę, aby ją uchronić przed ostateczną zagładą. Remont pałacu trwa i na pewno potrwa jeszcze parę lat, bo to zadanie kosztowne i długofalowe. Na szczęście stosunek ojca i syna są gwarancją, że niebawem Dolsk osiągnie pierwotną świetność.

„Wydawcom bardzo zależy na tym, aby niniejszy cykl edytorski poszerzył wiedzę o wspólnym dziedzictwie kulturowym i przyczynił się do pogłębienia dialogu polsko-niemieckiego” – piszą wydawcy. Jestem przekonana, że przedstawione tu albumy, a także inne wydane w tym cyklu (przypominam: Dąbroszyn, Słońsk, Łagów, Mierzęcin, Swobnica, Krzemów, Sosny, Kostrzyn, Brody) znakomicie realizują to założenie. Warto więc oglądać zabytkowe obiekty z niemiecko-polskimi albumami w ręku.  

***

Niektóre książki z tej serii można kupić w gorzowskim antykwariacie. Wszystkie do obejrzenia w Dziale Regionalnym WiMBP im. Zbigniewa Herberta.