W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Dory, Gerarda, Maryny , 24 września 2020

Promocja? A dla kogo?

2013-05-06

Stwórca już porozmieszczał na ziemi góry, morza i pozostałe skarby, a na koniec wytrząsnął ze swojego worka okruchy. Z nich powstały pagórki, doliny, wąwozy i jary z rzekami, kręte strumienie, jeziora i małe oczka wodne, grzybowe i jagodowe lasy, zafalowały zbożem szachownice pól i zakwitły łąki. Powstała kraina przecudna, pięknem swym bogatsza od innych.

Jakiej krainy dotyczy ta legenda? Spisał ją, a może stworzył (?) Ludwik Lipnicki z Drezdenka, ale – niestety – nie dotyczy ona Ziemi Lubuskiej, a krajobrazów z okolic Chojnic, Wdzydz i Tucholi. Przeczytałam ją w albumie

„Między Brdą a Wdą”

wydanym przez Lokalną Grupę Rybacką „Morenka”, a może lepiej „Mórynka”, bo to po kaszubsku.

Profesor Ludwik Lipnicki ma podwójną duszę: lubuską i kaszubską. Miejscem zamieszkania związany jest z Drezdenkiem, miejscem pracy z Gorzowem, ale bada przyrodę Borów Tucholskich, więc – niestety – tam spędza najpiękniejsze miesiące i tam zna każdy urokliwy zakątek. Właśnie w Borach powstała jego niezwykła książka „Na niebie, na ziemi”, na którą złożyły się listy-eseje inspirowane przyrodą, a datowane tylko data dzienną, bez roku. Bo przyroda co roku ofiaruje nam siebie w podobnej postaci, a tylko my odbieramy ją inaczej w zależności od naszego wieku, stanu ducha, aktualnych kłopotów lub radości. Również w Borach Tucholskich osadził akcję swojej znakomitej powieści „Zachód słońca” z głównym i symbolicznym motywem słońca zachodzącego nad jednym z kaszubskich jezior, a jednocześnie z nadzieją tkwiącą w codziennym i  niezmiennym wschodzie tegoż słońca.

Kaszubscy wydawcy fotograficznego albumu mającego na celu ukazanie urody tamtych stron zaprosili do współpracy poetę. W albumie wykorzystano niektóre listy ze  zbioru „Na niebie, na ziemi”, część autor dopisał. Obok tych prozatorskich tekstów, włączono także wiersze Ludwika Lipnickiego, które powstawały na Kaszubach, choć niekoniecznie opiewają tylko tamte zakątki. A oto krótki wiersz z tego albumu, który aktualny jest zawsze i wszędzie:

„Zaskoczenie”

Na ścieżkę 

świeżych żołędzi napadało

i zaskoczenie

- znów jesień

i zdumienie

już jesień,

Boże, kiedy to się stało.

Bardzo lubię takie oczywiste, a jednocześnie zaskakujące wiersze Ludwika Lipnickiego.

Jak na album przystało, najważniejsze są tam zdjęcia Daniela Frymarka i Jolanty Bork, bardzo nastrojowe, świetnie skomponowane, wykorzystujące naturalną kolorystykę przyrody, w tym szczególnie pięknie mgły.

W naszym regionie także ukazują się albumy z fotografiami, a przyrodę mamy równie piękną, ale nie widziałam albumu z tak znaczącym udziałem poety, z jego spojrzeniem na świat, zapisanym wierszem lub prozą. Tam potrafili go znaleźć, albo po prostu zabrać nam Ludwika Lipnickiego.

Bardzo poetycki, wprost przepiękny tytuł nosi inny album:

„W krainie majestatycznej przyrody i intrygujących historii”.

Gdzież to, ach, gdzie? – Zapytacie. A u nas, Podtytuł wyjaśnia: „Weekend w euroregionie Pro Europa Viadrina”, czyli w północnej część województwa lubuskiego i wschodniej części Brandenburgii. Autorem tekstu i zdjęć jest Piotr Chara. Niedawno pisałam o znakomitych albumach tego bez wątpienia najlepszego fotografa naszego regionu, ale wówczas nie dotarł do mnie jego najnowszy album. Piotr Chara robi niezwykłe zdjęcia ptaków, zawsze perfekcyjne zdjęcia krajobrazów, a tu udowodnił, że także umie ciekawie pokazać architekturę. On też jest autorem obszernego tekstu, ale formuła tego albumu jest diametralnie odmienna od prezentowanego powyżej.

W ostatnich latach w naszym regionie oznakowano setki kilometrów ścieżek rowerowych, utworzono ścieżki edukacyjne, przetarto i opisano szlaki kajakowe, przygotowano infrastrukturę turystyczną, utworzono wypożyczalnie sprzętu turystycznego. A jednak ciągle otwarte jest pytanie, jak przyciągnąć turystów, jak ich zachęcić, aby przyjechali podziwiali naszą „majestatyczną przyrodę i intrygującą historię”. Oczywiście, trzeba stawiać na promocję, przede wszystkim na wydawnictwa po polsku i po niemiecku. I właśnie ten album jest dwujęzycznym przewodnikiem (po niemiecku z tytułem „Ein Reiseland mit Atemberaubender Natur und Spannenden in der Euroregion Pro Eurpa Viadrina”) po naszym regionie, a jego inicjatorem Biuro Euroregionu „Pro Europa Viadrina”.

Książka podzielona jest na 6 rozdziałów, których atrakcyjne tytuły wyliczę:

„Przez stepy i mokradła w dolinie Odry”,

„Tam, gdzie ptaków więcej niż ludzi”,

„Miasteczka w zieleni ukryte”,

„Gorzów i okolice”,

„Nadnoteckie pejzaże”,

„W meandrach rzeki Obry”.

Każdy rozdział dzieli się na części: „Miejsca, które trzeba zobaczyć”, „Na rower”, „Na kajak”, „Samochodem i pieszo”. W każdym rozdziale po przedstawieniu walorów regionu mamy propozycje tras turystycznych do wyboru w zależności od środka lokomocji, którym się posługujemy. Opisy są szczegółowe, jasne, poparte ilustracjami i na pewno będą pomocne turystom.

Ale ten album ma pewien mankament: aby pokazać urodę miejsc i zdjęć, wydano go w dużym formacie – 22 na 26 centymetrów, bardzo nieporęcznym na turystycznym szlaku. Jednak coś za coś. Zdjęcia zyskały.

Drugi kłopot dotyczy obu książek. Nigdzie nie można ich kupić. Wydane zostały za dotację unijną, a więc mogą służyć wyłącznie promocji. Album „Między Brdą a Wdą” w Chojnicach, Kościerzynie, Charzykowych na spotkaniach promocyjnych rozdawany był za darmo. Do nas tylko dzięki autorowi dotarły nieliczne egzemplarze.

Album Piotra Chary zaprezentowano podczas konferencji zorganizowanej przez Euroregion Pro Europa Viadrina, pt. „Potencjał Turystyczny Euroregionu Pro Europa Viadrina – wspólna szansa dla regionu” w Słubicach. O innych miejscach promocji nie słyszałam. W biurze euroregionu poinformowano mnie, że jeśli wniesie się odpowiednie podanie i uzasadni potrzebą posiadania albumu, to może on być przyznany za darmo. Nie wiem, czy argument, że chciałabym mieć w domu na własność taki znakomity album, będzie wystarczający.

Powraca tyle już razy stawiane pytanie: dla kogo wydawane są piękne i bardzo drogie albumy promujące regiony? Czy będą tylko prezentami władz (euroregionu? miast? gmin? jakich władz?) dla tych, którzy tu się przypadkiem pokażą? Dlaczego turysta nie może sobie kupić dobrego przewodnika, a miłośnik przyrody spokojnie napatrzyć się na jej artystyczne zdjęcia? Dla kogo ta promocja?

Na te pytania na pewno szybko nie znajdę odpowiedzi, kieruję więc Państwa do Działu Regionalnego naszej biblioteki i zachęcam do składania wniosków do obu biur eureregionu: w Gorzowie i we Frankfurcie z prośbą o album „W krainie majestatycznej przyrody i intrygujących historii”. Może się uda.