W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Dory, Gerarda, Maryny , 24 września 2020

Wyobraź sobie, że znikają komputery i telewizory…

2013-05-21

medium_news_header_5117.jpg

O tej książce w zasadzie powinien pisać recenzent plastyczny (jest taki?), bo jest ona bardziej dziełem sztuki niż książką. Ale książką też, więc ją sobie anektuję. Posiada wszystkie cechy tradycyjnej książki: okładkę, strony, tekst, ale elementem dominującym jest tu ilustracja. Bo jej autorka – Monika Grubizna – jest plastyczką. Absolwentka V Liceum Ogólnokształcącego w Gorzowie Wlkp., dyplom artystyczny z wyróżnieniem uzyskała w pracowni serigrafii prof. Mirosława Pawłowskiego na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu na kierunkach grafika, malarstwo i rzeźba. Debiutowała w 2001 roku wystawą „Jeden wiersz i 37 par butów...” w gorzowskim Spichlerzu. Wystawiała w renomowanych galeriach, m.in. w Bydgoszczy, Gorzowie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, a także poza granicami Polski: w Grecji, Niemczech i Rumunii. Laureatka licznych nagród i wyróżnień (m.in. Grand Prix na 7. Biennale Grafiki Studenckiej w Poznaniu (2011) i 3. nagrody na XVI Międzynarodowym Triennale Grafiki we Frechen (Niemcy, 2011). Ze względu na pracę doktorską i aktywność wystawienniczą podaje trzy miejsca zamieszkania: Gorzów Wielkopolski, Warszawę i Toruń. Większość życia spędza w pociągu i wciąż się przeprowadza.

 Dwukrotnie była stypendystką prezydenta Gorzowa, a książka, o której dzisiaj, jest formą rozliczenia się z tego stypendium.  Format B-5, gruby papier, kartki związane jak w kołonotatniku, bardzo dużo koloru, tekstu znacznie mniej. Tytuł „Raz, dwa, trzy, Szukam! Moje miejsce w Gorzowie”.

Tekst rozpoczyna się od katastroficznej wizji: „Wyobraź sobie, że znikają komputery i telewizory”. Toż to dla młodego człowieka prawdziwe nieszczęście! Monika radzi jednak: „Spakuj plecak i zostań odkrywcą nowej zabawy na własnym podwórku”. Potrzebne będą do tego: kredki, wyobraźnia, sprawne ręce, bystre oko, pomocna dłoń kumpla. Ruszamy z Osiedla Piaski – może tam autorka mieszka, nie wiem - przez Ruski Stawek, centrum, most Staromiejski aż do kanału Ulgi. Spory kawałek drogi. Poszczególne dzielnice miasta wprowadzane są lirycznymi fotografiami, ale potem dominuje ostra kreska lub wyrazista, czytelna plama.

Na Piaskach najważniejszy jest… trzepak, bo można na nim siedzieć i opowiadać historie, robić fikołki, akrobacje i jeszcze inne rzeczy. Na kolejnych stronach mamy więc instrukcję, jak na trzepaku udawać szympansa, leniwca, nietoperza, siłacza, jak się robi fikoł przedni i tylny. Niby oczywistości, ale kapitalnie narysowane grubą kreską, prostymi pociągnięciami pędzla, zabawnie.

W kolejnych dzielnicach miasta autorka proponuje zbudowanie latawca, okrętu, zabawę w piratów, w rycerzy na zamku, a na zakończenie zaleca przygotowanie widoczków, by pozostawić po sobie ślad. Radzi: w wykopanym dołku z drobnych elementów ułóż widoczek, przykryj go szkiełkiem, pomyśl marzenie i zasyp ziemią. Po latach odkrywcy znajdą twój ślad i będą się zastanawiać, kim był ten, co stworzył takie dzieło. A ty idź do domu i spisz sposoby, jak zrealizować swoje marzenie. Potem – realizuj.

Zabawna to książeczka w pomyśle, choć zajęcia dzieci są stare jak świat. Tu przeniesione zostały do gorzowskich miejsc. Jednak bardziej istotne, że Monika Grubizna znalazła pomysł na świetnie ilustrowaną książkę dla dzieci. Troszkę w niej liryzmu i mnóstwo zabawy kolorem lub plamą. Osobisty stempel autorki jest widoczny. Dzięki stypendium pana prezydenta Gorzowa mamy miejska, urokliwą książeczkę.

***

Choć poetów mamy sporo, z głębokiej pamięci wydobywam książeczki dla dzieci naszych lokalnych autorów. Jan Gross przed laty wydał malutkie i cieniutkie książeczki z fraszkami dla dzieci: „Małe zoo na wesoło”, „Szkolna fraszko-teka”, „Uczniowskie zbytki”, ale to był margines twórczości tego doskonałego fraszkopisarza.  Zgrabne wiersze pisane dla wnuka Stanisława Waldon zebrała w tomie „Podróż słoneczka” (1991), ale po 20 latach od wydania także pewnie książeczka jest nieosiągalna.

Bardzo poważnie traktował dzieci Władysław Wróblewski z Witnicy, autor „Zaczarowanej fontanny” o gorzowskiej fontannie Pauckscha i innych bardzo udanych wierszy zawartych w tym tomie („Gorzowski hejnał”, „Wielka ucieczka”).  Na zamówienie gorzowskiego Zakładu Energetycznego napisał on książeczkę „Tola i Tolek odkrywają elektryczność” propagującą zasady bezpiecznego obchodzenia się z prądem. W 2002 roku Zakład Energetyczny był instytucją samodzielną i mógł sobie pozwolić na wierszowane zamówienia profilaktyczne, a teraz, kiedy jest częścią Enei, na takie fanaberie nie ma już funduszy.  A i autor – chyba – uznał pisanie dla dzieci za niepoważne, bo zajmuje się teraz pisaniem dla dorosłych, moim zdaniem ze szkodą dla literatury dziecięcej. 

Do najmłodszych są skierowane wiersze autorki z drugiej strony naszego regionu – Jolanty Karasińskiej z Barlinka. Wydała ona tomik „Jak kropelki…” (2010) z ilustracjami dzieci. Autorka tłumaczy się: Tomik poświęciłam właśnie Wam dzieci, gdyż jesteście mi bardzo bliskie. Wiem dobrze, jak duże mogą być problemy małego człowieka. Chcę, aby one z jednej strony uczyły Was, dlatego opisują proste czynności z życia… kąpiel, czesanie, spacer, a z drugiej strony pragnę, aby wzbudziły Waszą wrażliwość, pokolorowały sny i nauczyły marzeń.

A może pominęłam jakąś ważną książkę dla dzieci gorzowskich autorów? Proszę, przypomnieć. Niebawem Dzień Dziecka, warto więc zwrócić uwagę na tego typu książki. Chyba jednak żadnej z wymienionych nie ma na rynku księgarskim. Nawet tej najnowszej autorstwa Moniki Grubizny zabawnie zatytułowanej „Raz, dwa, trzy, Szukam! Moje miejsce w Gorzowie”. Nie wiem, w jakim nakładzie wydała ją autorka, ale nie sądzę, aby był duży. Ja dotarłam do tej książki w Dziale Regionalnym naszej biblioteki, gdzie jeden egzemplarz można przeczytać i obejrzeć na miejscu.