W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Arety, Marty, Marcina , 24 października 2017

Z landsberskiego punktu widzenia

2017-06-27

Na przełomie XIX i XX wieku Gorzów, czyli wtedy Landsberg nad Wartą był 40-tysięcznym dobrze rozwijającym się miastem. Funkcjonowały znaczące firmy produkcyjne, ludzie się bogacili, budowali ładne domy, pewnie byli szczęśliwi. Aż przyszedł 1 sierpnia 1914 roku i skończyła się belle epoque.

medium_news_header_18839.jpg

Wprawdzie nie dotarły tu działania wojenne, ale pierwsza wojna światowa odcisnęła na mieście swoje piętno. „Landsberg czasu wielkiej wojny” to kolejny album przygotowany przez Roberta Piotrowskiego na temat przeszłości naszego miasta. Naszego, bo choć wtedy mieszkali tu Niemcy, to po 1945 roku   otrzymaliśmy wiele z tego, co wiąże się z pierwszą wojną. A nawet dostały się nam zaniechania z tamtych lat. Na przykład: już rozstrzygnięto konkurs na nowy ratusz, już miano przystąpić do jego budowy, ale wojna przerwała przygotowania. I do tej pory nie mamy prawdziwego ratusza.

*

Bardzo dużo zdjęć z tamtych lat zebrał Robert Piotrowski i na ich podstawie ciekawie opowiada o ludziach i o mieście. Leżący na zapleczu Gorzów był dobrym miejscem do leczenia i rekonwalescencji żołnierzy. Już na początku wojny wszystkie duże lokale zmieniono na lazarety. W dzisiejszym Miejskim Centrum Kultury, w budynku Akademii Jakuba z Paradyża, w nowej wtedy sali gimnastycznej obecnego Technikum Elektrycznego ustawiono dziesiątki łóżek. Tu działała szkoła dla sanitariuszy wojskowych, tu wiele kobiet zdobyło umiejętności pielęgniarskie. Dokumentują to liczne zdjęcia zarówno chorych żołnierzy, jak i już zdrowych, uśmiechniętych.

*

Trudno się żyło w latach wojny, obowiązywała reglamentacja żywności, czyli kartki, ciągle ograniczano wydatki miasta i osób prywatnych, bo potrzeby wojny były ważniejsze. Zdemontowano dzwony z kościołów, by je przetopić na broń. W prasie ukazywało się coraz więcej nekrologów. Bo na różnych frontach zginęło tysiąc młodych mężczyzn z tego miasta. Ich nazwiska wypisano potem na tablicach w kościołach, w gimnazjum, w zakładach pracy. Ale dopiero w 1933 roku, czyli 15 lat po zakończeniu wojny postawiono pomnik dla pamięci zmarłych. Tak długo wojna była obecna.

*

Zmiana granic po 1918 roku dała miastu dużą szansę rozwojową. Tu przeniesiono instytuty naukowe z Bydgoszczy, które potem działały jeszcze w Gorzowie.

Niedługo będziemy obchodzić rok 1918 dla Polaków ważny, bo związany z odzyskaniem niepodległości. Niemcy widzieli  te zdarzenia zupełnie inaczej. Książka Roberta Piotrowskiego przypomina tę właśnie drugą stronę medalu. I jeszcze to, że dla Niemców I wojna w zasadzie się nie skończyła, że II światowa była naturalną konsekwencją pierwszej.

***

Robert Piotrowski, „Landsberg czasu wielkiej wojny”, wydawca: Stowarzyszenie Promocji Kultury „Kamienica”, red. serii – Zbigniew Sejwa, Gorzów Wlkp. 2016, 88 s.

Wydanie książki dofinansowane z budżetu miasta Gorzowa oraz przez sponsorów. Książka udostępniana nieodpłatnie przez wydawcę.