W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Kiedy tylko ktoś ożeni się z Krystyną…

2017-11-27

Jak masz na imię? To jedno z podstawowych pytań, jakie zadajemy poznawanej osobie, jakiego uczymy się w obcym języku.

medium_news_header_20263.jpg

Nadanie dziecku imienia to podstawowy atrybut władzy rodzicielskiej. To rodzice długo przed urodzeniem dziecka zastanawiają się, z jakim imieniem będzie mu do twarzy, jakie ułatwi mu życie, przysporzy szczęścia. Nazwisko możemy zmienić. Kobiety robią to częściej, ale mężczyznom też się zdarza. Natomiast rzadko kto urzędowo zmienia swoje imię. Jeśli komuś pierwsze imię bardzo się nie podoba, zazwyczaj używa drugiego. Młode dziewczęta wybierają sobie modne imiona, ale ten ich pomysł najczęściej mija razem z modą. Krótko: imię nadane przez rodziców idzie z nami przez całe życie.

*

Łacińskie przysłowie mówiło: „Nomen omen”, co oznacza, że w imieniu człowieka przejawia się jego charakter. Naukowcy upatrują źródeł naszych cech psychicznych w genach przejętych od rodziców, w środowisku, w jakim dziecko wzrastało, w kulturze i religii, z jakiej wyszło, ale nie w imieniu. Jednak podświadomie jesteśmy przekonani, że każda Julia musi być zawsze młoda, eteryczna i kochana, a każda Izabela zasadnicza i władcza. Ale czy mogą one być takie same przez całe życie?

*

Ferdynand Głodzik wybrał 64 imiona pań i panów i każdemu poświęcił wiersz. Wiersze mają po trzy zwrotki z czterema wersami. W każdym wersie jest 12 sylab. Wersy rymują się pierwszy z drugim i trzeci z czwartym. O ile forma wierszy jest jednorodna i niezmienna, to autorska inwencja co do treści ogromna. Założenie pierwsze: wszystkich bohaterów swoich wierszy Fred Głodzik darzy dużą życzliwości i ma dla nich mnóstwo tolerancji. Zdaje się twierdzić: Niech sobie będą, jacy są, ale czy to powód, by ich krytykować?

U Freda Głodzika prawie wszystkie panie są ładne i grzechu warte, panowie zaś mężni i opiekuńczy. Teraz trudność zasadnicza: trzeba znaleźć indywidualne, wyróżniające cechy dla nosicieli każdego imienia, trzeba zbudować takie uogólnienia, które funkcjonują w powszechnej świadomości, ale przy tym zawierają autorskie nowatorstwo. Aby znaleźć wspólne cechy Kaś lub Kazimierzy, trzeba być niezwykle wnikliwym obserwatorem ludzkich zachowań, trzeba rozumieć ludzi i mieć dla nich dużo pobłażliwości. Autor nie ukrywa, że wiele jego refleksji wynika właśnie z międzyludzkich kontaktów, po prostu z doświadczenia.

*

Czytając wiersze. nosiciele danych imion będą do siebie odnosić zauważone przez autora cechy i zaakceptują go lub nie. Wszyscy czytelnicy będą porównywać zawarte w wierszu cechy do znanych sobie Agnieszek, Sabin, Edwardów i Zygmuntów. A to oznacza, że będą precyzować ocenę: czy autor ma rację, czy nie, czy wiersz im się spodobał, czy nie, czy uznają autora za dobrego poetę, czy też nie. Duże ryzyko wziąłeś na siebie, Ferdynandzie, przyjmując taką formułę tomiku. Musisz się liczyć z tym, że czeka Cię tyle samo zachwytów co przygan.

*

Tu moja prośba do Szanownych Czytelników: popatrzcie na znajomych oczyma Ferdynanda, czyli życzliwie, z tolerancją i humorem. Czy naprawdę nie ma on racji?

Ja zgadzam się z nim w całej rozciągłości i codziennie upewniam mojego męża, że…

Kiedy tylko ktoś ożeni się z Krystyną,

jego troski i kłopoty szybko miną”.

 

***

Ferdynand Głodzik „Księga imion”, oprac. graf. Urszula Kołodziejczak, wyd. Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury w Gorzowie Wlkp., Gorzów 2017, 74 s. Informacja o sprzedaży www, rstk-gorzow.pl