W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Dalidy, Juliusza, Łucji , 13 grudnia 2018

Najlepsza lubuska książka 2017 roku

2018-08-02

Akcja powieści „Wendyjska winnica. Cierpkie grona” Zofii Mąkosy rozpoczyna się wiosną 1938 roku we wsi Chwalim (niem. Altreben), leżącej w gminie Kargowa w obecnym powiecie zielonogórskim.

medium_news_header_22411.jpg

Obok Niemców mieszkała wtedy w tej wsi ginąca grupa etniczna Słowian wyznania luterańskiego zaliczana do Łużyczan albo Wendów. Do granicy z Polską było kilkanaście kilometrów.

Główna bohaterka Marta Neuman jest Niemką, luteranką, ale która od święta zakłada otoczony w rodzinie pieczą strój wendyjski, a więc nie wstydzi się swoich słowiańskich korzeni. W gospodarstwie pomaga jej Janka Kaczmarek, także Niemka, ale katoliczka, mająca rodzinę tuż za granicą. Mężem Marty jest Walter, rodowity berlińczyk, którego matka, bratowa i bratankowie mieszkają w stolicy. Państwo Neuman mają córkę 14-letnią Matyldę, czyli Tilę. Taki dobór głównych bohaterów na starcie daje autorce możliwość ukazania rozmaitych problemów tamtych lat. Czytelnicy śledzą ich losy do końca stycznie 1945 roku, czyli do wkroczenia Armii Czerwonej.   

Zofia Mąkosa lata dzieciństwa spędziła w Chwalimiu, była nauczycielką historii, zawsze interesowała ją historia lokalna, najbliższa. Na podstawie źródeł, spisanych wspomnień i opowieści dawnych mieszkańców Chwalimia, zbudowała los fikcyjnej rodziny, ale głęboko wtopionej w krajobraz kulturowy Chwalimia.

Największą wartością tej powieści jest właśnie barwnie opisana codzienność niemieckiej rodziny najpierw tuż przed wojną, czyli w czasach pokoju, a potem w coraz to trudniejszych latach wojny. Nie ma tu działań wojennych, co najwyżej młodzi sąsiedzi nie wracają z frontu. Za to coraz trudniej prowadzić gospodarstwo, coraz większe są kontyngenty, nowym doświadczeniem są polscy robotnicy przymusowi i samotność niemieckich kobiet. Kwitnące gospodarstwo rolne, które Marta przejęła po rodzicach, na jej oczach ulega degradacji. Najbardziej dla Marty dotkliwe jest wymarznięcie winnicy. Co prawda winnica nie przynosiła jej znaczących zysków, ale była symbolem rodzinnej tradycji, a jej koniec jest równoznaczny z upadkiem całego tamtego świata.

Ciekawy jest wątek dorastającej Tili, przez matkę uczonej wyznawanych przez nią wartości, która równocześnie podlega silnemu wpływowi ideologii nazistowskiej i organizacji dziewczęcych, do których musiała należeć. Dochodzi do tego, że matka obawia się własnej córki!

Wśród bohaterów są tacy, którzy doznali na sobie skutków polityki hitlerowskiej: Janka była w obozie koncentracyjnym, narzeczony Tili brał udział w eksterminacji wsi, nawet Tila widziała wysiedlanie polskich chłopów z ich domów. Ale są to tylko prywatne, głęboko skrywane doświadczenia. Nie przekładają się na bunt społeczny, nie rugują powszechnej akceptacji ideologii hitlerowskiego państwa. To znacząca odmienność od prezentowanych we wcześniejszej polskiej, a nawet niemieckiej literaturze bardziej krytycznych, ale i optymistycznych zakończeń.

W końcu stycznia samotna Tili ucieka z rodzinnej wsi, do której lada moment wejdą Rosjanie. W bardzo mroźną noc ostatkiem sił zdąża do Sulechowa. Czy przeżyje?

Zofia Mąkosa zapowiada dalsze tomy swojej opowieści. Może uchroni Tilę przed śmiercią, by opisać jej dalsze losy? A może zajmie się wyłącznie nowymi mieszkańcami Chwalimia?  Warto poczekać na drugą, a może następne części „Wendyjskiej winnicy”.

Za „Cierpkie grona”, czyli część pierwszą zapowiedzianej sagi Zofia Mąkosa dostała Lubuski Wawrzyn Literacki, a tym samym jury konkursu uznało tę książkę za najlepszą wydaną w woj. lubuskim w 2017 roku. Jej podstawowe walory to epicki rozmach, wiarygodna opowieść o losach, prawda postaci, potoczysta opowieść o codzienności wpisanej w historię, a co najważniejsze – zachowanie dla potomnych śladowych już, ale jeszcze istniejących w początkach XX wieku pamiątek po grupie etnicznej ze słowiańskimi korzeniami zatopionej w protestanckim otoczeniu. Tę książkę znakomicie się czyta.  Polecam. Tyle tylko, że gorzowska biblioteka dysponuje jednym egzemplarzem w Dziale Regionalnym (tylko na miejscu) i jednym, który niebawem będzie można wypożyczyć w Wypożyczalni Głównej, na razie – w opracowaniu. Na szczęście jest do kupienia w księgarni „Daniel”.

***

Zofia Mąkosa „Wendyjska winnica. Cierpkie grona”, wyd. „Książnica”, Poznań© 2017, 496 s.