W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Franciszka, Kazimiery, Ruty , 21 sierpnia 2018

Nasze książki o początkach polskiej Ziemi Lubuskiej

2018-08-04

Rok 1945 i następne przyniósł decydujące zmiany na Środkowym Nadodrzu: zrodził się region lubuski i zamieszkali w nim nowi ludzie. Proces ten znalazł odbicie w literaturze powstającej w regionie głównie dopiero w latach 70.

medium_news_header_22427.jpg

Powieściom i opowiadaniom napisanym wtedy przygląda się Kamila Gieba w książce „Lubuska literatura osadnicza jako narracja założycielska regionu”. Autorka jest doktorem nauk humanistycznych, pracuje  w Pracowni Badań nad Literaturą Regionalną w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Zielonogórskiego, jest sekretarzem serii wydawniczej „Historia Literatury Pogranicza” i autorką wielu artykułów o literaturze lubuskiej.

*

Zmiany miały miejsce na całych ziemiach zachodnich i północnych, tyle że tam istniało poczucie regionu; wiadomo gdzie były i czym się wyróżniały Mazury, czym Pomorze, a czym Dolny Śląsk. Ziemia Lubuska dopiero się rodziła z połączenia kilku krain geograficznych. Jej scalenie było jednym z zadań literatury.

*

W nauce o literaturze różnie nazywano powieści i opowiadania na temat powojennych przesiedleń: migracyjnymi, pogranicznymi, repatriacyjnymi, przesiedleńczymi, z tematem zachodnim. Kamila Gieba opowiada się za terminem „literatura osadnicza”, bo mieści on w sobie zarówno zmianę miejsca zamieszkania, jak i zapuszczanie korzeni.

*

Pierwszą zaliczaną do tego kręgu jest na pewno „Rubież” Natalii Bukowieckiej-Kruszonowej z 1948 roku, tyle że ta powieść była drukowana tylko w regionalnym wydaniu „Głosu Wielkopolskiego” i to w odcinkach. Nie zdobyła sobie odpowiedniego grona czytelników, a fragment drukowany w piśmie „Odra” mocno skrytykowano. W formie książkowej wydana została dopiero w 1998 roku. Dziś widać wszystkie słabości tej powieści, jej tendencyjne nastawienie, nawet reporterską doraźność, ale po latach jest ważnym dokumentem życia w pierwszym roku po wojnie.

W latach 50. wydano kilka książek z legendami lub opowieściami z czasów piastowskich, terytorialnie związanymi z południem regionu, bo to tamte ziemie przynależały do książąt z rodu Piastów. W ten sposób budowano relacje historyczne dla podkreślenia słowiańskiego rodowodu.

Jeszcze nie było książek o współczesności.

*

Dopiero po 1961 roku, czyli 15 lat po zakończeniu wojny ukazały się dwie książki o nowych mieszkańcach Ziemi Lubuskiej, już także z drugim pokoleniem: „Wszystkie barwy codzienności” i „Znak żółwia” autorstwa Eugeniusza Paukszty, pisarza z Poznania. Dwadzieścia lat po wojnie nareszcie rodzą się pierwsze książki rodzimych autorów. Rok 1965 przyniósł debiut Zygmunta Trziszki i pierwszą powieść Zdzisława Morawskiego.

Zygmunt Trziszka temat osadniczy uczynił głównym tematem swoich opowiadań i powieści, tyle że pokazał go oczyma chłopca ze wsi. Jego najważniejsze książki z tego nurtu to: „Wielkie świniobicie” z 1965 roku , potem niemal co roku „Dom nadodrzański”, „Żylasta ręka ojca”, „Dopala się noc”, „Dać drapaka”. Najważniejszym atutem Trziszki był język wyprowadzony z gwary dzieciństwa na Wschodzie i zderzony z wpływami z Wielkopolski oraz innych regionów.   

W 1965 roku ukazała się powieść Zdzisława Morawskiego „Kwartał bohaterów”, w której autor koncentruje się na problemie osadnictwa wojskowego.

Natomiast Irena Dowgielewicz w powieści „Krajobraz z topolą” (1966) pokazała zapuszczanie korzeni nowych mieszkańców. Autorka prezentuje ten proces przez pryzmat doświadczeń kobiety, a wyrazem jest budowanie rodziny i domu. Dowgielewiczową interesuje perspektywa jednostkowa, a nie historyczna.

Przedstawicielem następnego pokolenia (ur. 1941) był Janusz Olczak, autor wydanego dziesięć lat później zbioru opowiadań „Siwe skrzydła” (1975) i powieści „Szyld pisany antykwą” (1977) oraz kilku innych, w których proces migracyjny i osiedleńczy pokazuje w formie karykaturalnego przejaskrawienia.

*

Irena Dowgielewicz i Zdzisław Morawski do końca życia pozostali wierni Gorzowowi. Zygmunt Trziszka wychowywał się z Jastrzębniku w gminie Santok, chodził do szkół w Gorzowie, krótko pracował w Kłodawie i w Gorzowie, ale jako młodego zdolnego porwano go natychmiast do Zielonej Góry, a potem do Warszawy. Ciągle jednak miał sentyment do rozlewisk nad Notecią. Janusz Olczak wzrastał w Skwierzynie, z perspektywy tego miasta patrzył na świat, ale studiował w Lublinie i na miejsce do życia (krótkiego) ostatecznie wybrał Lublin.

*

Pierwszym zielonogórskim pisarzem, który podjął tę tematykę, był Alfred Siatecki (urodzony w Kostrzynie nad Odrą), ze zbiorami opowiadań „Podzwonni ręczniacy” (1980), „Piaszczysta ziemia” (1985), „Przeklęte wykopki” (1986). 

Kamila Gieba zajmuje się w swojej książce wymienionymi oraz jeszcze późniejszymi powieściami: Józefa Hena „Prawo i pięść” (1997), Marii Sidorskiej-Ryczkowskiej „Stacyjka na wschodzie i zachodzie” (2004), Krzysztofa Fiedorowicza „Grübnerg” (2012) i Edwarda Derylaka „Wedelmann” (2014).

*

Powojenna polityka postulowała napisanie powieści o zagospodarowaniu poniemieckich ziem jako heroicznego celu na rzecz społeczeństwa, który zastąpi osobiste sentymenty do miejsc pozostawionych na Wschodzie lub gdzie indziej. Analizując wymienione książki Kamila Gieba odnosi się do tego postulatu z perspektywy literackiej, a nie politycznej. W jej ocenie lubuska literatura osadnicza rozpoczęła się późno, ale nadrobiła utracony czas w stosunku do innych regionów. Nasza literatura osadnicza każe zmienić periodyzację wcześniej wypracowaną przez literaturoznawców. Choć literatura ta powtarzała wcześniejsze wzorce narracyjne, potrafiła wnieść nowe pomysły i nowe akcenty. A co najważniejsze, stała się istotnym elementem „mitu fundacyjnego” dla całego regionu, stała się wizytówką Ziemi Lubuskiej jako całości.

*

Przedstawione powyżej streszczenie to zaledwie początek głębokich analiz dokonanych przez Kamilę Giebę zarówno w płaszczyźnie treści, jak i form narracyjnych. Autorka zastanawia się, na ile była ona odpowiedzią na polityczne zapotrzebowanie, a w jakim stopniu leczyła psychologiczne rany zadane społeczeństwu przez przesiedlenie. Bada, jak pokazywane jest życie przed przesiedleniem – te wątki nazywa kartografią zatartą, potem, podróż – to kartografia niekontrolowana, wreszcie osadzenie, przeobrażanie miejsca i rodzenie się z nim relacji. Bohaterów, którzy pochodzili z różnych stron, lokuje w kategoriach: przewodnik, wędrowiec, wygnaniec, wreszcie człowiek zadomowiony. Pisarze świadomie lub nieświadomie czerpali z funkcjonujących w literaturze toposów. W lubuskiej literaturze dominuje motyw arkadyjski, a Ziemia Lubuska prezentowana jest jako współczesna Arkadia. Ale są też przykłady odwrotne. Ważne są tu także wątki swój – obcy, ale na ogół ta opozycja nie odnosi się do relacji Polak / Niemiec. Ślady niemieckie będą ważnym tematem w powieściach nowszych, napisanych po 1989 roku.

*

Praca Kamili Gieby jest głęboko osadzona w nauce o literaturze lat powojennych, o literaturze regionu, w badaniach nad tożsamością i oczywiście nad całością wiedzy o literaturze lubuskiej. Niesie dużo ważnych wniosków nie tylko dla historii, ale również dla naszych związków z regionem lubuskim. Choć intelektualnie głęboka, napisana jest językiem zachęcającym do czytania, do odkrywania z autorką coraz to nowych przestrzeni badawczych. Polecam ją wszystkim, którzy nie tylko o literaturze, ale o regionie chcą wiedzieć więcej.

***

Kamila Gieba „Lubuska literatura osadnicza jako narracja założycielska regionu”, wyd. Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych „UNIVERSITAS”, Kraków 2018, 290 s.