W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Biny, Damazego, Waldemara , 11 grudnia 2018

Nowi autorzy, nowe pomysły

2018-12-06

Drugi numer półrocznika „LandsbergON” upewnia, że w Gorzowie mieszkają autorzy całkiem ciekawych opowieści.

medium_news_header_23466.jpg

Przypomnijmy: w czerwcu ukazał się pierwszy numer pisma wydawanego przez Stowarzyszenie na rzecz Innowacji Społecznych „Novum”. Redaktor naczelny Mariusz Sobkowiak wtedy pisał:   „LandsbergON” ma być czasopismem tworzonym przez mieszkańców, aby pokazać, że Gorzów jest fantastyczny i by móc w tej niezwykłej formie promować nasze miasto”. A szerzej – chodziło o literaturę z kręgu science fiction, fantasy, horroru, niesamowitości, ale zawsze związaną z miastem.

„Motywem przewodnim drugiego numeru naszego pisma – tłumaczy we wstępie Naczelny – jest groteska i absurd”. A więc nowe płaszczyzny literackich poszukiwań.

*

Jakub Łukasik w obszernej „Opowieści o gorzowskiej Wandzie” odwołał się do legendarnej Wandy, co nie chciała Niemca i przeniósł ją do współczesnego Gorzowa albo raczej do gorzowskich podziemi. Wanda po prostu niszczy wszystkich mężczyzn, którzy noszą niemieckie lub niemiecko brzmiące nazwiska. Robi to okrutnie, z premedytacją, programowo. Nasi bohaterowie dostali zadanie odszukania i zniszczenia Wandy, tyle że jeden nazywa się Schmidt, a przodkowie drugiego spolszczyli niemieckiego Pruskiego, więc po prostu się jej boją. Szukają pomocy u prezydenta miasta, który co prawda nazywa się Jacek Święcicki, ale jego babcia… Prezydent opowiada się za  racjonalnymi sposobami wyjścia z sytuacji, a tymczasem Wanda demoluje całe śródmieście. Kiedy prezydent odbiera telefon od wojewody z informacją, że właśnie jedzie do Gorzowa autokar pełen ważnych Niemców, załamuje się. I tu kończy się opowiadanie, a dla mnie właśnie rozpoczyna to, co najciekawsze. Wandę trzeba poskromić. Jak? Jakub Łukasik na pewno ma dużo pomysłów i czekam, który wybierze.

Potoczyście, z dużą swobodą i dobrymi pomysłami napisane opowiadanie. Gratuluję.

*

Karol „Trapi” Wojdyło twierdzi, że współcześnie tylko w pociągach mogą się zdarzyć niespodziewane, a nawet absurdalne sytuacje. Opisuje historię, która zaczyna się całkiem realistycznie, a kończy nie wiadomo, czy we śnie, czy na jawie, ale nie to jest najważniejsze, bo autor przedkłada zabawę słowem, kalambury, śmieszne nazwy. Nasz bohater ocknął się w miejscowości o nazwie Szczerympol.

Dobre pióro, bujna wyobraźnia, umiejętność obserwacji – do duże atuty Karola Wojtyły i jego twórczości.

*

Akcja krótkiej opowieści Tomasza Grabowskiego toczy się w 2078 roku (to jest tytuł), czyli za tylko 60 lat. Zapewne będą tacy, którzy dożyją tego roku, a więc będą mogli sprawdzić wizję autora. A jest ona niesamowita. Przede wszystkim nafaszerowana techniką, chyba nawet wyższą niż elektronika. Oto moment obudzenia Johna, bohatera opowiadania:

„Na ekranie naprzeciw łóżka pojawił się oprogramowany obraz opiekuna domu. W głośnika odezwał się znany Johnowi głos:

- Dzień dobry, czas wstawać. Jest 6.00.00000 czasu strefowego X-51. Proszę przyłożyć rękę do czujnika w celu zeskanowania linii izotermicznych.

- Dziękuję.

- Proszę założyć Fototronik.

- Dziękuję. Ciśnienie oraz stężenie glukozy w normie. Lekki niedobór wapna i selenu”. 

Czy tak będą wyglądały poranki naszych dzieci lub wnuków? Obraz świata stworzony przez Tomasza Grabowskiego, choć zamknięty w krótkim opowiadaniu, jest coraz to bardziej groźny. Rządzi nim technika oraz Unitarna Republika Cyborgiczna. Człowiek nie ma nic do powiedzenia.

Przyznaję, przeraża mnie ten świat, ale opowiadanie czytało się znakomicie. Autor ma dar stwarzania sugestywnych obrazów, a ich zimną obcość potęgują świadomie wprowadzane pojęcia techniczne. Taka metoda pisarska sprawdza się w krótkich formach. Czekam na następne opowiadania o przyszłym świecie.

*

CC Allin. nie chciał ujawnić swojego nazwiska, więc nich tak pozostanie, choć podczas promocji pokazał swoją twarz, a nawet podał imię i nazwisko. Kiedyś przy ul. Owczej w Gorzowie zobaczył szyld „Pralnia”. W pralni pierze się brudne rzeczy. A gdzie można uprać grzechy? On wymyślił właśnie „Pralnię grzechów” Przyszła tam piękna Kinky prostytutka i Maciejko, jej alfons. Co było dalej, trzeba przeczytać. 

„Pralnia grzechów” to króciutkie opowiadanie, ale chyba najbardziej związane z realiami współczesnego życia. Autor widzi i opisuje nasze życie, a że czasami fantazja go poniesie… Dzięki tej fantazji trafił do „LandsbergONa”.

*

Jedyną autorką z dorobkiem literackim, która także zgłosiła swoje opowiadanie, jest Łucja Fice. Narratorka, może sama autorka, będąc w Bawarii, zobaczyła na niebie dwa księżyce. Teraz snuje domysły, jaka była przyczyna tego astronomicznego zjawiska. UFO? Sygnał nowej galaktyki? Jakieś pozaziemskie technologie? Nieznane sygnały kosmosu? Rozważania autorki idą w kierunku znalezienia racjonalnych, naukowych przyczyn, a taki wywód – z uwagi na krótką formę – musi być powierzchowny. Mnie nie przekonał. Wolałabym, aby Łucja Fice zawierzyła swojej wyobraźni.

*

Natomiast relację z autentycznych zmagań człowieka z techniką zmieścił Mariusz Sobkowiak w opowieści „Jak przegraliśmy z maszynami”. Tu o meczu szachowym Garri’ego Kasparowa z komputerem przygotowanym do tej rozgrywki przez całą drużynę najlepszych programistów. Dopóki komputer robił ruchy według programu, Kasparow zawsze wygrywał. Kiedyś komputer zrobił coś, czego nie przewidziano. I Kasparow przegrał. Więc kto jest mądrzejszy? Człowiek, czy maszyna?

*

Okładkę drugiego numeru „LandsbergONu” zaprojektował fotografik Piotr Merda. Nad urokliwą ulicą Mieszka I fruwają ryby i inne monstrualne stworzenia, świat rozświetla hermetyczna lampa, a efekty świetlne nadają niby realnej ulicy urok baśni. Wewnątrz jeszcze jedno zdjęcie Piotra wykonane tą samą techniką nakładania na siebie kilku obrazów. Efekty niesamowite. Także kolorowe grafiki Mikołaja Leszczyka i Krzysztofa Ostrzeniewskiego wpisane w formułę deformacji.

*

24-stronnicowy „LandbergON” udowadnia, że mamy w Gorzowie szerzej jeszcze nieznanych, a ciekawych autorów tekstów, fotografów i grafików. Formuła fantastyki, grozy, absurdu ośmieliła ich do ujawnienia swoich pomysłów i prac gotowych do pokazania odbiorcom.

Chwała więc redakcji, że stworzyła taką szansę i chwała Urzędowi Miasta, który dał na to pieniądze. Oby w przyszłym roku także.

***

„LandsbergON” nr 2, wyd. Stowarzyszenie na rzecz Innowacji Społecznych „Novum”, red. Mariusz Sobkowiak, www.landsbergon.pl, e-mail: landsbergon@gmail.com. Pismo bezpłatne.

Promocja tego numeru odbędzie się 28 grudnia o godz. 18.00 w Klubie „Jedynak”.