W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Dory, Olgi, Teodora , 26 marca 2019

Trzy pierwsze bardzo trudne lata

2019-03-07

Jest już w księgarniach i w internecie druga część trylogii „Wendyjska winnica” autorstwa Zofii Mąkosy. Jej tytuł – „Winne miasto”.

medium_news_header_24206.jpg

Oczywiście można tę powieść czytać nie znając pierwszej części, bo choć powiązań między nimi jest dość dużo, akcja obejmuje lata następne. Miejsce matki jako głównej bohaterki zajęła córka, czyli Matylda Naumann, zdrobniale Tila.

*

Część pierwsza kończy się sceną, w której w ostatnich dniach stycznia 1945 roku samotna Tila ucieka z Chwalimia,  rodzinnej wsi, do której lada moment wejdą Rosjanie. W bardzo mroźną noc ostatkiem sił zdąża do Sulechowa. Czy przeżyje? – pytałam w omówieniu tamtej książki.

Teraz wiem, że przeżyła. Ale nie wróciła na wieś, a zamieszkała w Zielonej Górze. Akcja powieści obejmuje okres od końca zimy 1945 do początku 1948 roku. Trzy bardzo trudne lata.

*

Tila pochodzi z rodziny niemieckiej, ale ze słowiańskimi korzeniami. Podstawy języka polskiego (słowiańskiego) wyniosła z domu, w czasie wojny lepiej się go nauczyła. Jedyną bliską jej osobą jest ciotka z polskiej rodziny mieszkająca w Chwalimiu, w Niemczech nie ma nikogo bliskiego. Trochę więc przez przywiązanie do znanych sobie miejsc, trochę przez przypadek, a najbardziej przez brak perspektyw Tila pozostaje w Polsce. W Zielonej Górze.

*

Zofia Mąkosa bardzo dba o prawdopodobieństwo losów i postaw bohaterów. Przyjaciółką Tili jest jej rówieśnica z Nowego Kramka, której rodzina z Niemcami walczyła o polskość, jej opiekunką – stara Niemka, która decyzję pozostania w swoim mieszkaniu opłaciła brakiem środków do życia. Jeden z adoratorów Tili doznał krzywd od Ukraińców podczas mordów na Wołyniu, a potem był żołnierzem AK i długo po wojnie nie złożył broni, drugi jest funkcjonariuszem Urzędu Bezpieczeństwa. W kręgu najbliższych znajomych znalazła się elegancka warszawianka, która stała się aktywną rzeczniczką polityki partii, a także stateczna kobieta w pełni oddana Kościołowi. Jest specjalista w zakresie upraw winorośli i produkcji wina oraz przedstawiciel władzy, który racje polityczne stawia wyżej niż ekonomiczne, a nawet zdroworozsądkowe.

Każdy z tych postaci do powieści wnosi nie tylko swoją przeszłość, ale także  swoje widzenie przyszłości.

*

Tila pracuje na winnicy, bo wiedzę o uprawie winorośli wyniosła z rodzinnego domu. Potem w wytwórni wina. Z ogromną starannością Zofia Mąkosa opowiada o odżywaniu zielonogórskiego winiarstwa, ale bez przekonania, że ta dziedzina gospodarki ma przed sobą przyszłość. Wszystkim natomiast od początku podobają się święta winobrania, bez zastrzeżeń przeniesione z niemieckiej tradycji.

Akcja powieści rozgrywa się w mieście precyzyjnie opisanym pod względem topograficznym, z podaniem nazw ulic, lokalizacji kościołów, restauracji, stacji kolejowej itp. Czytelnik widzi miasto niezniszczone w czasie wojny, zatopione w zieleni, ale jednocześnie teraz pełne błota, ze zrabowanymi na opał sztachetami parkanów, pogrążone w dymie, rzadko w słońcu.

*

W literaturze podejmującej temat zasiedlania ziem zachodnich dotąd najważniejsze było zderzenie ludzi pochodzących z różnych regionów. Bohaterowie „Winnego miasta” także przyjechali tu z różnych stron, ale tu ważniejszy niż pochodzenie jest stosunek do przemian politycznych. Dopiero teraz, siedemdziesiąt lat po tamtych czasach, pisarz może śmiało pokazać, jak polityka decydowała o codziennym życiu, jak polityczne ingerencje zatruwały radość z zakończenia wojny, jak zamykano usta, jak wprowadzono  terror. A był to dopiero początek, wszak powieść obejmuje tylko pierwsze trzy lata. Rozluźnienie więzów nastąpiło dopiero po 1956 roku, czyli po kolejnych dziewięciu latach.

Wiadomo, że po wojnie było trudno. Ale że aż tak trudno, pewnie już nie zdajemy sobie sprawy. Praca w złych warunkach, fizycznie wyniszczająca, niskie pensje, żywność na kartki, które i tak trudno było zrealizować, licha odzież, brak opału, a zimy bardzo mroźne, na wsi odbieranie w ramach kontyngentów wszystkiego, co rolnik wyhodował. Z powieści wyraźnie widać, że zamiast być coraz lepiej, było coraz gorzej.

*

Na ostatnich stronach powieści Tila decyduje się na posunięcie, które w zasadzie przekreśla jej dalszą obecność, a tymczasem dowiadujemy się, że Zofia Mąkosa pisze trzecią część z góry zamierzonej trylogii. Kogo uczyni jej główną bohaterką/em?

*

Powieść dobrze się czyta, choć pokazany tam świat jest okropny i trudno w nim się żyje. Autorka wprowadza kilka wątków i rozwija je w sposób logiczny, a czytelnik z zainteresowaniem śledzi losy postaci. Odwołuje się nie tylko do rozumu, ale i do serc. Lubimy, a na pewno rozumiemy bohaterów i im współczujemy. Nie zdziwię się, jeśli w trakcie lektury komuś łza w oku się zakręci.

Zielona Góra jest tu „winnym” miastem nie tylko ze względu na winnice i winiarskie tradycje, jest winna, że ludziom źle się żyje, że deprawowane są charaktery, że gospodarka z trudem chwyta równowagę. Tyle że tymi winami nie można obciążać jednego miasta. To były winy ustroju, państwa, władzy. Mądra, głęboka książka o powojennych latach, nie tylko w Zielonej Górze.

*

Gorzowska biblioteka zapowiada spotkanie z Zofią Mąkosą. Przyjdźcie koniecznie.

***

Zofia Mąkosa, Winne miasto, cz. 2.cyklu „Wendyjska winnica”, Wyd. Książnica 2019, 426 s.