W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Amandy, Jana, Juliana , 27 maja 2019

Piosenka też tworzy historię

2019-05-11

Przez 15 lat nad pięknym jeziorem Lipie, czyli w ośrodku wypoczynkowym na Długim, odbywały się najpierw Spotkania, a potem Festiwale (bo z konkursem i nagrodami) Piosenki Żeglarskiej "Keja".  

medium_news_header_24778.jpg

Właśnie wpadła mi w ręce książka "Szantowa przystań" wydana w 2004 r. z okazji 10. Spotkań. Moim zdaniem warta przypomnienia dla legendy, jaką była "Keja", a także historii miejsca i zjawiska kulturowego. Jej autorem był Janusz Ampuła, gorzowski dziennikarz.

*
Nad jeziorem Lipie ma swoją stanicę klub żeglarski, do dziś odbywają się tam obozy i kursy żeglarskie. Na kurs w 1993 r. przyjechali zaproszeni uczestnicy Regat Columbus'92 biorących udział w Operacji Żagiel po drugiej stronie Atlantyku. Na zakończenie odbył się chrzest żeglarski z koncertem w wykonaniu uczestników regat. Wtedy to padł pomysł, żeby na Długim zorganizować dużą imprezę szantową. A może było to po koncercie Marka Szurawskiego 15 sierpnia 1993 r.? Już dziesięć lat później nie pamiętano, kto był pierwszy, więc uznajmy, że inicjatywa wisiała w powietrzu. Złapał ją Marek Szurawski oraz miejscowi gospodarze w osobach Marka Bidola - kierownika ośrodka i Sylwestra Kuczyńskiego - komendanta obozu żeglarskiego.
*
Janusz Ampuła zdaje sprawozdania z kolejnych edycji Spotkań lub później Festiwali, prezentując uczestniczące zespoły i solistów. Są tytuły piosenek, ale nie ma płyty, aby je przesłuchać. W tamtych latach chyba jeszcze technika na to nie pozwalała. Jest natomiast opis spontanicznej aprobaty słuchaczy dla tej imprezy. Na każdej następnej było coraz więcej uczestników, choć tak naprawdę nikt ich nie liczył, bo wstęp na koncerty był wolny. Ale jak nie jechać na Długie, gdy z jednej strony wielkie, cicho szemrzące jezioro, pod nogami delikatny piasek, nad tobą rozgwieżdżone niebo, przed tobą dobrze oświetlona wielka scena z zespołami muzycznymi, a dokoła tęskne lub wesołe melodie żeglarzy. Tam trzeba było być. Impreza na Długim stała się jednym z trzech najważniejszych festiwali tego gatunku muzyki obok "Shanties" w Krakowie i festiwalu w twierdzy Boyen w Giżycku. Za sprawą "Kei" mało znany ośrodek nad jeziorem w zachodniej Polsce stał się równie ważny jak Kraków i Giżycko.
*
Festiwal wziął nazwę od popularnej piosenki żeglarskiej śpiewanej przez Jerzego Porębskiego z refrenem:
Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht?
Gdzie ta koja wymarzona w snach?
Gdzie te wszystkie sznurki od tych szmat?
Gdzie ta brama na szeroki świat?

Organizatorom bardzo zależało, aby festiwal miał swój hymn. I powstał taki ze słowami Grzegorza Gralińskiego i muzyką Jana Popisa, strzelczanina z pochodzenia, ale potem cenionego muzykologa, krytyka muzycznego, producenta oraz wydawcy płyt z muzyką klasyczną, popularyzatora muzyki, znawcy muzyki Chopina.  Nie wiem, czy odnotowuje on tę kompozycję w swojej biografii, ale dla historii regionu warto ją przypomnieć. Także dlatego, że opowiada ona o ludziach wtedy dla Długiego ważnych albo popularnych, o których pamięć nie powinna zniknąć.

Piosenka o jeziorze Lipie
Kiedy letni wiatr zawieje,
Każdy pędzi tu co tchu,
By w błękicie fal jeziornych
Móc zatopić szare dni.
Pożeglować swoją łajbą
Co przy kei stała rok
I popatrzeć nocą w gwiazdy
I posłuchać szumu fal.

Refren:
Jezioro Lipie, jezioro Lipie
Wyspy, zatoki, każdy z was zna,
Tam stara łajba - spróchniały kliper
Jezioro Lipie woła was.
Jezioro Lipie, jezioro Lipie
Tam stara łajba - spróchniały kliper
Przeżyłeś tutaj swą pierwszą miłość
Wodnej przygody poczułeś smak.

II.
Tu w tawernie zwanej Redą,
Gdzie lądowych szczurów tłum,
Stary bosman z rumem w dłoni
Odgrzebuje przeszły czas.
Jest Heniutek z nim wąsaty,
Kuba, Migacz, Kaptur-Buda,
Sylwek, Roger i Wałodka
I blaszany stary słoń.

Refren:
Jezioro Lipie, jezioro Lipie...

III.
Dym z tytoniu, opowieści,
Stara krypa w sinej mgle
Gdzieś na plaży Mirek "Kowal"  
Po kolana w piachu brnie.
Tu nad wodą "Stare Dzwony"
Nucą swoją morską pieśń
i "Poręba" szorstkim głosem
"Gdzie ta keja?" pyta się.

Refren:
Jezioro Lipie, jezioro Lipie...

Na str. 41 książki są nuty oraz gitarowe chwyty tej melodii. Może ktoś się pokusi, by ją przypomnieć?
*
Niedawno pisałam o odkrytej powieści Zdzisława Morawskiego "Każdy miał wakacje", której akcja dzieje się nad brzegiem jeziora Lipie i na obozie żeglarskim, ale w połowie lat 60. Trzydzieści lat później były festiwale muzyczne, które rozsławiły to miejsce, a pozostała także piosenka.
Dziś inny jest właściciel ośrodka, inny model wypoczynku niż w latach 60., nie wiem, czy szanty cieszą się taką samą popularnością jak na przełomie wieków. Jedno jest pewne. Nie wystarczą same uroki przyrody, a nawet znakomite zagospodarowanie, aby miejsce stało się kultowe, aby przyjeżdżali tam ludzie i by promowało region. Tę rangę nadają miejscu zdarzenia kulturalne.  Dlatego warto pamiętać o tych, co były, i tworzyć następne.
Trzeba także pamiętać o ludziach, którzy tworzyli takie zdarzenia. Wspomniany wyżej, a zapisany także w piosence Sylwester Kuczyński już nie żyje. W stustronicowej książce Marek Bidol został odnotowany dwa razy: na str. 12: "Premierowe śpiewanie szant (i wszystkie następne) przygotował Marek Bidol" oraz w podpisie pod zdjęciem w szeregu nazwisk. To nieproporcjonalnie mało w porównaniu z ogromem pracy, jakie obaj panowie włożyli w organizację imprezy. I zapewne także inni. W książce mocno honorowani są natomiast wszyscy ci, którzy wówczas byli u władzy.  Skąd my to znamy?  

***
Janusz Ampuła, "Szantowa przystań. 10 lat Spotkań Szantowych w Długim", wyd. Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Strzelcach Krajeńskich, 2004, 100 s.