W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

O nauczycielkach z lat 60. Po co?

2019-05-25

Na ostatniej, 400. stronie książki Krystyny Jarockiej "Tygiel" widnieje informacja:Ukończono 17 lutego 1983 r. w Gorzowie Wlkp. Na okładce zaś: Świeżo upieczona nauczycielka dostaje przydział pracy w szkole powszechnej w Wisnej, niewielkiej miejscowości w pobliżu niemieckiej granicy.

medium_news_header_24904.jpg

Musiałam przeczytać "Tygiel".

*

Główną bohaterką powieści jest Magda, absolwentka liceum pedagogicznego, która trafia do Wisnej, miejscowości z rynkiem i parkiem, a więc miasteczka, ale z ludźmi o prymitywnej, w opinii Magdy, wiejskiej mentalności. Jest rok 1966, na co wskazuje organizowany przez władze oświatowe turniej z okazji Tysiąclecia, a także wzmianka o orędziu biskupów polskich do niemieckich z 1965 r., które zresztą naszej bohaterki nie interesuje. Nie ma jeszcze telewizorów w domach, ani nawet w szkole, dopiero pojawiają się paluszki jako zakąska, natomiast wszyscy piją dużo wódki, jest bardzo zimno i wszędzie błoto. W książce znalazłam wzmiankę, że Wisna leży parę kilometrów od innej miejscowości położonej tuż przy granicy niemieckiej, ale nic z tego nie wynika. Niemców ani nawet niemieckiego powietrza tu nie ma. Dla autorki położenie miejscowości przy granicy niemieckiej oznaczało, że na końcu świata.

*

Niedawno przetoczył się przez Polskę strajk nauczycieli, którzy domagali się nie tylko wyższej płacy, ale także lepszych warunków pracy. Z powieści wyraźnie wynika, że niskie płace i prymitywne warunki funkcjonowania szkoły to problemy zadawnione. Nauczycielki w Wisnej także zarabiają grosze, same muszą sobie kupować książki nawet z zakresu metodyki, przybory do pisania itp. Każda z czterech bohaterek pracuje znacznie więcej niż określa etat, bo nie ma nauczycieli, muszą więc uczyć dodatkowych przedmiotów, a nawet trzeba komasować klasy. Magda poza lekcjami prowadzi bibliotekę, co jednak ma ten plus, że siedzi w szkole do późna, bo tu jest cieplej niż w jej mieszkaniu. Władze każdej miejscowości były zobligowane do zapewnienia nauczycielom mieszkania, włącznie np. z zapewnieniem opału. Magda dostała duży, ale zawilgocony, pusty pokój z piecem, który nie trzymał ciepła i z ubikacją na podwórku. Już od późnej jesieni rano woda w jej domu była zamarznięta, a z powodu braku toalety zaziębiła sobie pęcherz.

*

Magda i jej trzy nieco starsze koleżanki muszą zdecydować, czy chcą nadal pracować w tej szkole, a tym samym wtopić się w miejscowe społeczeństwo, czy się stąd wyrwać. Ale tu podstawowe pytanie: jak i dokąd?

Magda podejmuje pracę w szkole z przekonaniem, że przed dziećmi otworzy lepszy świat. Gorzko się rozczarowuje, bo rodzice wymagają od dzieci nie nauki, a pracy, bo chłopcy piją wódkę, bo matka najzdolniejszej uczennicy uznaje, że jej córce będzie w życiu lepiej, jak zostanie krawcową. Przecież potem i tak mąż i dzieci, dzieci, dzieci...

*

Równie ważne jak praca w szkole są w powieści relacje między młodymi nauczycielkami a chłopcami z okolicy. Jedna z pobocznych bohaterek rozstaje się ze swoim chłopakiem z lat szkolnych, bo ona pracuje na wsi, a on studiuje w dużym mieście, a więc dzielą ich nie tylko kilometry, ale kręgi zainteresowań. Inna bohaterka decyduje się na małżeństwo z miejscowym chłopakiem, co przez koleżanki przyjęte jest jako degradacja, bo on zamierza hodować indyki, a więc ona też będzie musiała to robić. Inna koleżanka Magdy wiązała z pewnym przystojniakiem z miasteczka tak duże nadzieje, że kiedy ją zostawił, popadła w chorobę psychiczną. Jeszcze inna, także na skutek zawiedzionych nadziei, stała się zimna i cyniczna do tego stopnia, że oddaje się przyjemnościom seksualnym z żonatym pracownikiem inspektoratu oświaty.

*

Magda także dorasta psychicznie, nawet się zakochuje z wzajemnością w przystojnym Fredzie z miasta, ale jest tragicznie nieporadna w tym związku. To, że na początku wszystkiego się wstydzi, jeszcze jej nie przekreśla, gorzej, że nie umie rozmawiać ze swoim chłopakiem. A jednak wyjawia mu wszystkie swoje przypadkowe doświadczenia, wychodząc z założenia, że wobec tego jedynego musi być szczera. Autorka nieprawdopodobnie komplikuje ten związek, chcąc pokazać duchowe rozterki Magdy, ale czyni jej tym krzywdę, bo czytelnik traci do niej zaufanie.

Niestety, Magda, główna postać w powieści, która miała skupić w sobie wszystkie problemy młodych nauczycielek, wyraźnie autorce nie wyszła. Brakuje mi jej przeszłości, rodziny, szkół przed podjęciem pracy. Nawet mając 19 lat i rozpoczynając dorosłe życie nie jest się czystą kartą. A miłosne rozterki Magdy... patrz wyżej.

*

Książka została napisana w 1982-83 roku, w okresie, kiedy otwierały się oczy na polską rzeczywistość. Tymczasem w powieści widzimy takie pojmowanie świata, jakie obowiązywało w latach 60. lub na początku lat 70. Można sobie tłumaczyć bezkrytycyzm autorki, ale nic go nie uzasadnia. Jeśli się zamierza pokazać społeczeństwo, trzeba umieć je zinterpretować. Tu społeczność wiejska to tylko ciemna magma, bez pochodzenia, bez tradycji i bez przyszłości. Od inteligencji reprezentowanej przez nauczycielki różni ją język, po prostu wiejski, czyli zdeformowana i słownikowo uboga wersja języka literackiego, bez żadnych odmienności gwarowych. W powieści nie widać nadziei na zmianę, na podniesienie poziomu życia, na lepszy los dzieci. Jednostki takie jak Magda z nieco szerszymi horyzontami i większą wrażliwością, lepiej, żeby jak najszybciej stamtąd uciekły.

*

Krystyna Jarocka przed laty mieszkała w Gorzowie. Pamiętam jej znakomite opowiadanie, którego kanwą było starcie "Solidarności" z Milicją Obywatelską pod katedrą 31 sierpnia 1982 roku. Wtedy nie mogło być wydrukowane, ale postawa autorki była jednoznaczna. Potem Krystyna Jarocka wyjechała z Gorzowa. Nie wiem dokąd.

Żałuję, że w "Tyglu" nie znalazłam żadnego śladu Gorzowa ani nawet położenia Wisny przy niemieckiej granicy.

*

Powieść została napisana ponad 30 lat temu, a ukazuje jeszcze wcześniejszy świat. Co było powodem, że Warszawska Firma Wydawnicza zdecydowała się ją wydać? Czy w ogóle warto wracać do dawno temu napisanych utworów? Zawsze będziemy je czytać nakładając swój czas i swój aktualny światopogląd.

"Tygiel" to literacko słaba książka, co starałam się wykazać powyżej. A jednak jej 400 stron przeczytałam bez większych zahamowań.

Nasza biblioteka zakupiła ok. 10 egzemplarzy. Są dostępne w wielu filiach. Jeśli ktoś zdecyduje się przeczytać i bronić "Tygla" - zapraszam do dyskusji.

***

Krystyna Jarocka "Tygiel", wyd. Warszawska Firma Wydawnicza, Warszawa 2018, 402 s.

Krystyna Kamińska