W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

O Łemkach z Pszczewa

2019-06-05

Gdy podczas spotkania bożenarodzeniowego w Pszczewie już wyśpiewano kolędy polskie, niemieckie, a nawet francuską, zupełnie niespodziewanie pani Anna Wiśniewska zaśpiewała kolędę po... łemkowsku. Bo to była kolęda jej dzieciństwa.

medium_news_header_25018.jpg

Ta kolęda zainspirowała Ewę Walkowską, dyrektorkę Gminnego Ośrodka Kultury w Pszczewie, do przygotowania projektu pt. ,,Spotkania z kulturą łemkowską. Pszczewska opowieść". W ramach tego projektu odbyły się spotkania, warsztaty i powstała niewielka książka dokumentująca obecność Łemków w Pszczewie i okolicach. Jej redakcją zajęła się dr Karolina Korendy-Gojdź.

*

Mieszkańcy Pszczewa przyznają się do polskich, autochtonicznych korzeni, do niemieckich, ale o Łemkach nikt tu dawno nie słyszał. Tymczasem do Pszczewa i sąsiednich wsi w ramach tzw. Akcji Wisła przesiedlono 70 rodzin. Członkowie tych rodzin żyli w obcym sobie środowisku, z dala od gór, od wieloletnich sąsiadów.  Odebrano im nawet możliwość praktykowania religii, w jakiej zostali wychowani. Starsi świadomie chowali się w swoich domach, nie ujawniali, zamykali w najbliższym kręgu. Młodsi łatwiej znajdowali miejsce dla siebie, ale kosztem porzucenia tradycji, zapomnienia o etnicznych korzeniach.

*

Anna Wiśniewska urodziła się w 1939 r. w Banicy koło Krynicy. Miała osiem lat, gdy w 1947 roku rodzice dostali dwie godziny na spakowanie się, aby wyjechać na wschód (do Związku Radzieckiego) lub na zachód (do Polski). Jej rodzina wybrała zachód, ale najbliższy wujek wolał wschód. Rozdzielili się na całe życie.

Pani Anna wspomina swój dom w Karpatach jako miejsce szczęśliwe. Nie miała poczucia biedy, choć mięso jadano tylko od wielkiego święta, dom wydawał jej się dostatni, choć podłogą było gliniane klepisko. Ale otoczona była miłością rodziny, a mama tam śmiała się tak serdecznie, jak nigdy tutaj. Rodzice zawsze tęsknili za swoimi górami. Ona w szkole nauczyła się poprawnego polskiego języka, wyszła za mąż za Herberta, który nie był Łemkiem, przeszła na katolicyzm, bo katolicki kościół był bliżej, a i mąż jest tego wyznania.

Dopiero po latach odzywają się jej wspomnienia dzieciństwa, wraca język, jakim rozmawiała z rodzicami, przypominają się kolędy i ulubione potrawy.

*

Książkę ,,Łemkowie. Pszczewska opowieść" otwiera wstęp Karolina Korendy-Gojdź o inspiracji, projekcie i jego realizacji. Ta sama autorka spisała wzruszające wspomnienia Anny Wiśniewskiej. Mirosław Pecuch z Muzeum Lubuskiego im. Jana Dekerta przedstawia rys historyczny ,,Z gór nad jeziora. Historyczny kontekst pszczewskich Łemków". Ksiądz Artur Graban, proboszcz parafii prawosławnej w Ługach i Brzozie, opowiada o działalności społeczno-kulturalnej Łemków w powiecie strzelecko-drezdeneckim, przede wszystkim o dokonaniach w Stowarzyszeniu ,,Lemko Tower" (m. in. 11 wydanych płyt). Stefan Furtak z Międzyrzecza omawia ,,Święta u grekokatolików" i ,,Sześćdziesięciolecie parafii grekokatolickiej w Międzyrzeczu". Książkę kończą przepisy na dania łemkowskie: mastyło, hałuszki i keselicę. Także dużo zdjęć związanych z historią Łemków i z projektem.

*

Okolicznościowa, wydana w niewielkim nakładzie książka dokumentuje nieznane dotąd korzenie jednej z grup pszczewskiej społeczności, a jednocześnie informuje o tym, co dzieje się u Łemków w niedalekim strzelecko-drezdeneckim powiecie i w międzyrzeckiej parafii. Pszczewska grupa Łemków nie jest tak liczna jak w Strzelcach i sąsiednich wsiach, ale także chce kultywować swoje tradycje, a miejscowy dom kultury stwarza jej ku temu doskonałe warunki. To cieszy.

***

"Łemkowie. Pszczewska opowieść" pod red. Karoliny Korendy-Gojdź, Pszczew 2018, 46 s.