W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

Soplicowo odczytane inaczej

2019-08-02

Czytamy ,,Pana Tadeusza" w szkole, najczęściej z przymusu lub tylko we fragmentach, na ogół mało zapamiętując na życie. Rzadko kto wraca do poematu później, zadowalając się filmem Andrzeja Wajdy jako formą przypomnienia.

medium_news_header_25446.jpg

W mroźnym styczniu 2019 r., dziadek Marek Bucholski codziennie czytał wnuczce Emilce jedną księgę, a potem z nią o tym, co przeczytali, rozmawiał. Z tej lektury, z przemyśleń i rozmów, powstał zaskakujący poemat ,,Podróże w świat Sopliców moimi ścieżkami" napisany wierszem.

*

Marek Bucholski, gorzowianin. prawnik, od kilkunastu lat z żoną Ewą jeździ po świecie, najchętniej do miejsc nieczęsto odwiedzanych przez turystów. Swoje wrażenia i przemyślenia przenosi do książek, o których często pisałam.

Teraz wybrał się do fikcyjnego Soplicowa bez podróży, a tylko czytając ,,Pana Tadeusza". Ale metodę zastosował tę samą: ogląd świata i własny do niego komentarz. Tu także mamy: Mickiewiczowski, wyidealizowany obraz szlacheckiego dworku i współczesne rozważania człowieka myślącego.

*

Na przykład o Zosi:

Ale Zosię ciągną jeno wiejskie strony

Te kurki, kogutki, w ogródeczku kwiatki

Po cóż rozum większy u przyszłej mężatki

Bo o wszystkim mąż jej decyduje. Przecie

Pisał święty Paweł o tym w swym dekrecie

Że kobiety męża swego poddankami

I pod jego służą wiernie rozkazami.

A święty Hieronim słowy uczonymi

Wzbraniał paniom kąpać i być moczonymi...

I dalej opowieść o pozycji kobiety w religii katolickiej, o wpływie tej religii na polską obyczajowość i generalnie, że mickiewiczowska rozanielona Zosia to po prostu głupie dziewczątko.

Podobnie rozprawia się Bucholski z Telimeną, która tylko łowiła męża, z Tadeuszem, narwanym młokosem, z zadufanymi w sobie Asesorem i Rejentem. Najwięcej dostaje się Sędziemu Soplicy za to, że sprzyjał konfederacji targowickiej (1792 r.), za co dostał zamek Horeszków, o który teraz, po blisko 20 latach ciągle toczy się spór. Związek z Targowicą oznaczał równocześnie opowiedzenie się przeciwko polskiemu królowi Stanisławowi Poniatowskiemu a za carycą Katarzyną. I jak się teraz ma patriotyzm Sędziego? W ,,Panu Tadeuszu" ten aspekt nie jest uwypuklony. Mickiewicz stwierdza, że jest spór, ale nie docieka jego podstawowych przyczyn. Przesuwa akcent na romantyczną miłość Jacka Soplicy do Ewy Horeszkówny, wybiera czarną polewkę zamiast konfliktu Polski z Rosją. Mało kogo zastanawia, dlaczego po śmierci wojewody nie jego córka Ewa została sukcesorką zamku, a Sędzia Soplica. Marek Bucholski nie odkrywa tajemnicy, historycy literatury i wnikliwi czytelnicy znają tę przyczynę, ale Mickiewicz tak zręcznie ją zasłonił nieszczęśliwą miłością, że czytelnik problemu nie drąży. A Marek Bucholski tak.

*

Najbardziej dostaje się polskiej szlachcie, która:

Patriotyczna szlachta tam w Polszcze mieszkała

I się patriotycznie w trupa zalewała.

Marek Bucholski nie byłby sobą, gdyby nie wskazał na współczesne konsekwencje tamtej szlacheckiej obyczajowości. Dla niego wszystko się zgadza, poza tym, że u Mickiewicza rokiem pamiętnym był Rok Dwunasty (1812), a u Bucholskiego Rok Piętnasty (2015), rok wyborów, gdy to:

Kasta święta szlachty krajem zawładnęła

Jej racja na górze, inna zaginęła (...)

Nasze racje dobre i nam Polską władać

Będziemy łby ścinać ostrymi szablami

Niebo nam pomoże, bo wszak Niebo z nami

Nikt nie będzie gęby wycierać prawami

Bo my sobie prawo ustalamy sami

Nam nie trzeba prawa w papierze spisanym

My się rządzim prawem gardłem ustalanym

A gdy ktoś zakrzyknie, że spisać potrzeba

Sejmy nocą skrzykniemy i spiszem co trzeba.

*

Wiele innych problemów podejmuje Bucholski. Że patriotyczny Jankiel może wszystko wiedzieć o polskiej historii i czuć się Polakiem, ale przede wszystkim jest Żydem, więc dla niego we dworze miejsca nie ma. Że szlacheckie polowanie to okazja do mordowania zgonionych w tym celu zwierząt, a potem do popijawy. Że patriotyczna misja Jacka Soplicy sprowadza się do obudzenia najgorszych cech szaraczkowej szlachty, która umie jedno - napaść na cudzą własność. A najwięcej dostaje się polskiej odmianie katolicyzmu, który pod płaszczykiem wiary dopuszcza zemstę, rozboje, nadużycia finansowe, hulaszczy tryb życia i dziesiątki grzechów dawnych i współczesnych Polaków.

*

Marek Bucholski do głównego tytułu „Podróże w świat Sopliców moimi ścieżkami" dodał drugi człon: „A czy zbyt występne, dacie notę sami".

Moja nota jest pozytywna. Poemacik inspirowany Mickiewiczem po prostu mnie zabawił.

Autor nie kreuje się na poetę. Mickiewicz napisał swój poemat trzynastozgłoskowcem (7+6), Bucholski przyjął łatwiejszą, bardziej potoczystą formę dwunastozgłoskowca (6+6). Utrzymuje średniówkę, ale nie bawi się w przerzutnie, myśl lub zdanie najczęściej zamyka na końcu wersu. Stosuje proste rymy, często nawet banalne, gramatyczne, nie takie bogate jak Mickiewicz. Ale ta prostota wiersza powoduje, że czyta się go dobrze, łatwo i przyjemnie. Natomiast w pełni zgadzam się z interpretacją Bucholskiego. Bardzo dużo w nas ze szlachty rodem z Fredry i Mickiewicza.

***

Marek Bucholski, „Podróże w świat Sopliców moimi ścieżkami, A czy zbyt występne, dacie notę sami", wyd. Sonar Literacki, Gorzów Wlkp. 2019, 30 s.