W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Czytaj ze mną »
Arety, Marty, Marcina , 24 października 2019

Skutek zachwytu Berlinem

2019-08-04

Na początku lat 90. Marek Ratajczak, wtedy uczeń Technikum Samo­cho­do­wego w Gorzowie, z ko­legami wybrał się na dzień do Berlina.

medium_news_header_25455.jpg

Polska jeszcze nie weszła do Unii Europejskiej, trzeba było mieć dokumenty i pieniądze. Choć wtedy chłopcy czuli się totalnie zagubieni, tamto spotkanie z wielkim Berlinem zrobiło na Marku ogromne wrażenie. Postanowił: chcę tam mieszkać.

Prawie trzydzieści lat później spisał swoje losy i przedstawił je czytelnikom w książce ,,Jak wiśnia w kompot".

*

Początek był bardzo trudny, choć na podstawie metryki urodzenia dziadka w Niemczech, on, potomek w linii męskiej, mógł uzyskać obywatelstwo niemieckie. Uzyskał. Wtedy wydawało mu się, że złapał Pana Boga za nogi. Ale jako Niemiec nie miał prawa do bezpłatnego kursu nauki języka niemieckiego. Nie został uznany jego dyplom ukończenia szkoły średniej, bo Niemcy nie kończą szkół w Polsce. Gdyby był Polakiem, to bardzo proszę, dyplom by się liczył. Ale ominął go obóz przejściowy i różne ograniczenia, jakie były losem Polaków w tamtych latach.

*

Mimo obywatelstwa łatwo mu nie było. Pracę na budowach Marek dostawał tylko dzięki osobistym kontaktom z Polakami, wśród nich często dzięki kolegom ze szkoły lub z Gorzowa. Ciężka to była praca, a wynagrodzenie niższe niż dla Niemców. Tymczasem powiększała się rodzina wywieziona także z Gorzowa: żona Małgorzata i syn Kacper. Drugi syn urodził się w Berlinie. Coraz bardziej dokuczał Markowi chory kręgosłup. Musiał wziąć następny życiowy zakręt.

Koleżanka z Gorzowa zaprosiła Marka do Paderborn. Pojechał, zobaczył. Tam się przeniósł z rodziną. To miasto przypomina Gorzów. Tam zmienił zawód.

*

By w pełni poznać losy nie tylko Marka z Gorzowa, ale wielu innych Polaków, którzy zdecydowali się na zamieszkanie w Niemczech, polecam lekturę książki ,,Jak wiśnia w kompot". Napisana dobrym językiem, potoczyście, naturalnie.

Obok głównego tytułu autor dodał na okładce: ,,marzenia o Zachodzie". Bo o to przecież chodziło.

*

Prezentowana książka jest chronologicznie jego pierwszą, choć wcześniej Marek Ratajczak wydał powieść science fiction ,,Zanim skoczysz do rzeki". Pisałam o niej w Echu Gorzowa:http://www.echogorzowa.pl/news/31/czytajzemna/2018-11-01/co-po-unii-europejskiej-23183.html.

***

Marek Ratajczak, ,,Jak wiśnia w kompot", wyd. LaGe Publishing, Paderborn 2019, 172 s.