W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Florentyny, Ligii, Leona , 28 czerwca 2017

Trudne początki najlepszej ligi. Czy Stal pojedzie w Grudziądzu?

2017-04-19

Sezon ligowy w PGE Ekstralidze zaczął się z dużymi kłopotami i nic nie wskazuje na to, żeby miały one swój koniec.

medium_news_header_18155.jpg ROW Rybnik/Facebook Tak wygląda obecnie stadion w Rybniku

Ze względu na złe prognozy pogody, kilka dni przed inauguracją rozgrywek, podjęto decyzję o odwołaniu aż trzech meczów. Pojechano tylko w Toruniu, gdzie mistrz Polski z Gorzowa po fantastycznym spotkaniu, ale i pełnych kontrowersji, pokonał wicemistrza z Torunia 46:44. Na Motoarenie było wyjątkowo nerwowo. Zaczęło się od wywieszenia niepochlebnego dla Martina Vaculika transparentu, sugerującego jego niesportowe zachowanie wobec torunian przed ubiegłorocznym finałem PGE Ekstraligi. Przypomnijmy, że Słowak startował wtedy w ekipie Get Well i obok Grega Hancocka był najlepszym toruńskim zawodnikiem w dwumeczu finałowym. To nie zadowoliło kibiców Aniołów. Oni ciągle wylewają swoje żale, głównie za odejście Vaculika do Gorzowa. Takie jest jednak prawo kibiców.

Spore kontrowersje wywołała ponadto postawa sędziego Tomasza Proszowskiego. Jego decyzje odnośnie powtórzenia 12 wyścigu w pełnym składzie oraz wykluczenie Bartosza Zmarzlika były już szeroko komentowane przez szefa polskich sędziów Leszka Demskiego. Uznał on obie decyzje za błędne. Nerwy puściły również gorzowianom, głównie trenerowi Stanisławowi Chomskiemu i Bartoszowi Zmarzlikowi. Panowie użyli wiele cierpkich słów pod adresem tarnowskiego arbitra. Trener Cash Broker użył nawet słowa ,,drukarz’’, ale szybko się zreflektował i przeprosił arbitra za swoje zachowanie. Podobnie uczynił Zmarzlik, zapewniając że w przyszłości będzie trzymał nerwy na wodzy.

W tumulcie i emocjach nie wszyscy zwrócili uwagę, że Tomasz Proszowski przed powtórką ostatniego biegu dał ostrzeżenie Vaculikowi za utrudnianie startu. Żadna z powtórek nie pokazuje złego zachowania Słowaka pod taśmą a ostrzeżenie to było o tyle ważne, iż w powtórce najlepszy zawodnik spotkania musiał bardzo się pilnować, żeby nie zostać wykluczony. Leszek Demski także tę decyzję arbitra uznał za błędną.

Mecz w Toruniu jest już jednak historią, z której wszyscy muszą wyciągnąć wnioski. Poczynając od kibiców, poprzez sędziego oraz trenera Stali i jednego z liderów gorzowskiej drużyny.

Przed nami druga kolejka, której rozegranie… stoi pod jeszcze większym znakiem zapytania niż tej pierwszej. W wielu miejscach kraju powróciła zima. Obecnie na stadionach częstochowskiego Włókniarza i ROW-u Rybnik leży po kilkadziesiąt centymetrów śniegu. Prognozy dla większości żużlowych ośrodków nadal nie są sprzyjające. Czy grozi nam odwołanie całej weekendowej kolejki?

Władze PGE Ekstraligi podjęły pierwszą ważną decyzję. Uznano, że odwoływanie meczów będzie następowało nie wcześniej niż 24 godziny przed planowanym ich rozegraniem. Znaczy to, że w najbliższy piątek zapadną decyzje odnośnie planowanych na sobotę spotkań ROW-u z Betardem Spartą Wrocław i Ekantoru.pl Falubazu Zielona Góra z Get Well Toruń. Natomiast w niedzielę mają odbyć się pojedynki Włókniarza Częstochowa z Fogo Unią Leszno i MrGarden GKM Grudziądz z Cash Broker Stal Gorzów. Decyzję o ich rozegraniu poznamy w sobotę. Na obecną chwilę najbardziej zagrożone są mecze w Rybniku i Częstochowie, bo najpierw musi tam stopnieć śnieg.

Gorzowskich kibiców najbardziej interesuje, czy mistrzowie Polski wybiorą się w niedzielę do Grudziądza? Kiedy spojrzymy na prognozy pogody to nie są one aż tak pesymistyczne, żeby już pogodzić się z myślą o przełożeniu spotkania. Oczywiście, przy obecnych anomaliach pogodowych każdy dzień może przynieść zmianę prognoz.

Problemem w tym przypadku może być coś innego. Od lat wiadomo, że grudziądzanie przygotowują najbardziej twardy i suchy tor w kraju, a przy obecnych warunkach pogodowych nie da się zrobić takiej nawierzchni. Niskie temperatury nie pozwalają na szybkie odparowanie wody i gospodarze zbliżającego się meczu mogą czynić wszystko, żeby do niego nie doszło. Zwłaszcza, że mają przykład z Torunia. Kilkudniowe opady zacinającego deszczu i niskie temperatury spowodowały, że trochę tej wody dostało się na tor, a w powietrzu było jeszcze mnóstwo wilgoci. Nawierzchnia na Motoarenie stała się dużo bardziej przyczepniejsza niż zazwyczaj. Gospodarze mieli z tym kłopoty, stalowcy czuli się na niej dużo lepiej.

To są oczywiście jedynie przypuszczenia, ale kibice planujący się wybrać do Grudziądza muszą być przygotowani na każde rozwiązanie. Na razie skupmy się na śledzeniu prognoz i czekajmy na oficjalną decyzję władz PGE Ekstraligi.

Robert Borowy