W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Arety, Marty, Marcina , 24 października 2017

Powrót do przeszłości. Sensacyjne zwycięstwo Zgrzeblarek

2017-08-09

Przed nami 92. derby Ziemi Lubuskiej. Tym razem areną walki żużlowców w najbliższą niedzielę (13 sierpnia) będzie stadion w Zielonej Górze.

medium_news_header_19255.jpg

Przypomnijmy, że w maju w Gorzowie, po zaciętej walce, odnotowaliśmy remis 45:45. W poprzednim sezonie w grodzie Bachusa wygrali gorzowianie 46:44, a w rewanżu przy ul. Śląskiej takim samym rezultatem zwyciężył Falubaz. I choćby te trzy ostatnie spotkania pokazują, jak wyrównane są boje pomiędzy lubuskimi drużynami. Zapewne nie inaczej będzie teraz. Obie drużyny walczą o jak najwyższą pozycję przed play off. W przypadku wygranej gospodarzy zielonogórzanie na koniec rundy zasadniczej będą wyżej od gorzowian. Pozostaną jeszcze w grze o zwycięstwo w rundzie zasadniczej, gdyż ostatni mecz mają we Wrocławiu i jeżeli tam zwyciężą zajmą pierwszą pozycję. Gorzowianie z kolei mają niewielkie szansę na wygranie rundy zasadniczej, ale druga pozycja jest w ich zasięgu. Warunkiem jest wygrana w derbach oraz pokonanie w ostatniej kolejce na własnym torze Włókniarza Częstochowa.

O historii meczów derbowych w ostatnich latach piszemy bardzo często. Lubimy również przypominać niektóre pojedynki, szczególnie te, które głęboko zapadły w pamięci wielu kibiców. Jednym z takich, rozegranych w Zielonej Górze, był mecz w 1972 roku, a to dlatego, że gospodarze odnieśli pierwszą wygraną (39:38) w historii lubuskich pojedynków. W dramatycznych zresztą okolicznościach. To była zresztą sporego kalibru niespodzianka, gdyż żółto-niebiescy przystępowali do meczu jako wicemistrzowie kraju i byli zaliczani do głównych faworytów mistrzostw. Ówczesne Zgrzeblarki były beniaminkiem i postawiły przed sobą jasny cel: utrzymanie się w ekstraklasie.

Do spotkania na stadionie przy ul. Wrocławskiej doszło 30 kwietnia. Była to czwarta kolejka, przy czym zielonogórzanie w tym momencie mieli za sobą dopiero jedno, przegrane zresztą 37:39 spotkanie w Opolu. Gorzowianie odjechali dwa mecze. Najpierw wygrali ze Śląskiem w Świętochłowicach 40:37, następnie u siebie z Włókniarzem Częstochowa 45:33 i byli lepiej przygotowani do sezonu. Do tego potencjał kadrowy wyraźnie przemawiał za ekipą znad Warty. A jednak nadkomplet publiczności zebrany na stadionie w Zielonej Górze był świadkiem sportowej sensacji. Już sam tytuł w ,,Gazecie Zielonogórskiej’’ po tym wydarzeniu jednoznacznie wskazywał, że doszło do przełomu w lubuskich derbach.

,,Sensacyjne zwycięstwo Zgrzeblarek w derbowym meczu ze Stalą” – grzmiała gazeta na ostatniej stronie, a żeby wzbudzić jeszcze większe emocje tytuł został wyróżniony czerwonym kolorem. Zwycięstwo beniaminka nad wicemistrzem zauważyła też centralna prasa sportowa. Krakowskie ,,Tempo’’ pisało m.in.:

„Pojedynek beniaminka z faworytem mistrzostw był niezwykle dramatyczny. Jego losy ważyły się niemal w każdym biegu, a rozstrzygnięcie zapadło dopiero w XII wyścigu, kiedy to przy stanie 33:32 dla gospodarzy, Filipiak i Mendyka odnieśli podwójne zwycięstwo. Wprawdzie w ostatniej walce dnia gorzowianie zwyciężyli taką samą różnicą, ale nie zdołali już zapobiec porażce. W bojowym, ambitnym zespole gospodarzy szczególnie wyróżniał się Filipiak”.

Mecz od początku był wyrównany. Do 12 wyścigu żadnej z drużyn nie udało się osiągnąć wyższej niż trzy punkty różnicy. Do tego aż czterokrotnie zmieniało się prowadzenie. Istotnym wydarzeniem dla losów pojedynku było wykluczenie z czwartego biegu dwóch zawodników gości. Wrocławski sędzia Ryszard Mączka wysłał do parkingu Mieczysława Woźniaka i Ryszarda Dziatkowiaka za niebezpieczną jazdę. W efekcie Ludwik Jaskulski i Kazimierz Tyliński wygrali 5:0. Jak czas pokazał, strata punktów w tym momencie (a przynamniej jednego, który był w zasięgu) spowodowała, że na koniec meczu zabrakło ich do wywalczenia przez gości przynamniej remisu.

Radość miejscowych fanów była ogromna. Zielonogórscy kibice już po przedostatnim wyścigu obejmowali się, całowali i głośno wyrażali wdzięczność wobec własnych zawodników, doceniając przy tym postawę gości. Zadowolenie było tym większe, że miejscowi nie pojechali w najsilniejszym składzie. We wspomnianym już inauguracyjnym meczu w Opolu ciężkiej kontuzji złamania kości udowych obu nóg doznał Jan Ratajczyk, dla którego w tym momencie zakończył się sezon ligowy.

W zespole beniaminka wszyscy pojechali ambitnie i choć mieli problemy z wygrywaniem wyścigów indywidualnie (tylko cztery), to dzięki zespołowej postawie potrafili zneutralizować drugą linię rywali. Ciekawostką tego pojedynku było to, że po raz pierwszy w derbowych pojedynkach zielonogórzanie zdobyli więcej punktów bonusowych od rywali zza miedzy. Stalowcy już przed wyjazdem na tor sprawiali wrażenie pewnych siebie. Poza może Edwardem Jancarzem, który przystąpił do walki w pełni skoncentrowany i nie znalazł wśród miejscowych pogromców. Kiedy jego koledzy w trakcie spotkania poczuli, że nie mają do czynienia z przestraszonym przeciwnikiem, a z twardo jeżdżącymi żużlowcami, zaczęli się trochę gubić, jeździli dosyć nerwowo, czego efektem było sporo wykluczeń. Gospodarze mieli sporo uwag zwłaszcza do żywiołowo walczącego Zenona Plecha. Młody gorzowianin sam się ukarał w dziewiątym biegu, kiedy to w wyniku upadku został wykluczony. Do tego w jednym z wyścigów Andrzejowi Pogorzelskiemu przytrafił się defekt sprzętu i sensacja stała się faktem…

A oto przypomnienie zdobyczy punktowych: Zgrzeblarki: Mieczysław Mendyka 7+1 (2,2,1,2), Kazimierz Tyliński 6+2 (1,2,1,2), Zbigniew Marcinkowski 5 (3,t,2,0), Romuald Łoś 5+1 (u,2,2,1), Zbigniew Filipiak 8+1 (2,1,2,3), Paweł Protasiewicz 4 (0,0,3,1), Ludwik Jaskulski 4 (3,0,1), Jan Grabowski ns.

Stal: Edward Jancarz 11+1 (3,3,3,2), Mieczysław Woźniak 0 (0,w,-,-), Andrzej Pogorzelski 6 (2,3,d,1), Wojciech Jurasz 2 (1,0,w,1), Zenon Plech 9 (3,3,w,3), Bogusław Nowak 5 (1,1,3,0), Ryszard Dziatkowiak 5+1 (w,2,3,0), Roman Jóźwiak ns.

Robert Borowy

Fot. archiwum