W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Leoncjusza, Michała, Renaty , 23 maja 2018

Stadion Narodowy nie eksplodował. Nadal bez zwycięstwa Polaka

2018-05-12

Triumfem Taia Woffindena zakończyła się pierwsza w tym roku runda indywidualnych mistrzostw świata na żużlu.

medium_news_header_21725.jpg

Brytyjczyk w finale, po zaciętej walce, pokonał Macieja Janowskiego, Fredrika Lindgrena i Artioma Łagutę. W turnieju wystąpiło dwóch żużlowców Cash Broker Stali Gorzów. Bartosz Zmarzlik zajął ósme, a startujący z dziką kartą Krzysztof Kasprzak jedenaste miejsce. 

Na PGE Narodowym w Warszawie została zainaugurowana tegoroczna batalia o indywidualne mistrzostwo świata na żużlu. Najpiękniejszy stadion w Polsce już po raz czwarty gościł najlepszych żużlowców świata. 

Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się w 2015 roku od... falstartu, ale na szczęście kolejne turnieje już były rozgrywane na wysokim poziomie sportowym oraz organizacyjnym i każdorazowo cieszyły się ogromną popularnością. Nie inaczej było teraz. Na trybunach zasiadł komplet publiczności, w sumie blisko 55 tysięcy widzów. Żaden inny stadion, nawet legendarny w Cardiff, nie jest w stanie zgromadzić tak dużą publiczność, choć obiekt w stolicy Walii jest sporo większy. 

Zawody rozpoczęły się pechowo dla Przemysława Pawlickiego. Przy wyjściu z drugiego łuku doszło do starcia pomiędzy nim a atakującym go od wewnętrznej Jasonem Doyle'm. Polak bardzo niebezpieczne upadł, ale szybko się pozbierał i kontynuował jazdę, a Australijczyk został wykluczony. W powtórce pewnie wygrał Matej Zagar. Drugi bieg rozstrzygnął na swoją korzyść Krzysztof Kasprzak, który pokonał dwóch swoich rodaków - Patryka Dudka oraz Macieja Janowskiego. Potem upadek na wyjściu z pierwszego łuku miał Greg Hancock, ale wstał i kontynuował jazdę daleko z tyłu, za co otrzymał gromkie brawa od widzów.

Świetnie w czwartym wyścigu zachował się Bartosz Zmarzlik, który co prawda przegrał start z jadącym z pierwszego pola Emilem Sajfutdinowem, ale kapitalnie ,,przykleił'' się do krawężnika i szybko pomknął do mety. Zaskoczony Rosjanin całkowicie się pogubił i spadł na ostatnie miejsce.

Druga seria zaczęła się od atomowego startu Kasprzaka, który ponownie wygrał, uzyskując przy tym drugi w turnieju rewelacyjny czas 53,69 (wcześniej 53,84). Dopiero Artiom Łaguta w szóstym biegu zdołał szybciej pokonać cztery okrążenia. Stało się to akurat w wyścigu, w którym początkowo prowadził Zmarzlik. Tym razem gorzowianin został szybko wyprzedzony po szerokiej, nie tylko przez Łagutę, ale i Janowskiego. W siódmym biegu oglądaliśmy ciekawą walkę pomiędzy Dudkiem i Sajfutdinowem, zaś ósmy był powtórzony ze względu na ,,lotny'' start Craiga Cooka. Brytyjczyk w drugim podejściu już się nie ruszył przedwcześnie i przywiózł swój pierwszy punkt w karierze jako stały uczestnik Grand Prix. 

W dziewiątej odsłonie Janowski na własne życzenie stracił wygraną na ostatnim łuku. Fatalnie zaczął się dziesiąty wyścig. Przy wejściu w pierwszy łuk sczepiły się motocykle Kasprzaka i Sajfutdinowa, po czym obaj pełnym impetem uderzyli w bandę. Na szczęście nic im się nie stało. Sędzia podjął decyzję o wykluczeniu żużlowca Cash Broker Stali. W powtórce poobijany Rosjanin na ostatnim okrążeniu wyprzedził Hancocka.

W jedenastej gonitwie efektownym atakiem przy bandzie popisał się Zmarzlik, który jadąc z najbardziej zewnętrznego pola wyprzedził wszystkich rywali i zainkasował drugą w zawodach ,,trójkę''. Na zakończenie trzeciej serii ponownie doszło do wypadku w wejściu w pierwszy łuk. Łaguta zahaczył deflektorem przednie koło motocykla Dudka i zielonogórzanin nie opanował motocykla. W powtórce nerwów na wodzy nie utrzymał Doyle i po dotknięciu taśmy został wykluczony, a jego miejsce w kolejnej już powtórce zajął Maksym Drabik. Bieg wygrał Łaguta i po trzech seriach jako jedyny zachował miano niepokonanego. Na drugiej pozycji w tym momencie znajdował się Fredrik Lindgren, a trzeci był Zmarzlik.

W trzynastym biegu kiepsko poszło Zmarzlikowi. Wyraźnie spóźnił on start z trzeciego pola i na dystansie nic już nie mógł zdziałać. Potem za drugie ostrzeżenie wykluczony został Pawlicki i szansę pokazania się dostał Bartosz Smektała. W pełni ją wykorzystał, przyjeżdżając do mety jako drugi za Chrisem Holderem, ale przed Lindgrenem. Niespodzianką zakończył się piętnasty wyścig. Po trzech zwycięstwach Łaguta tym razem nie poradził sobie z trzeciego pola i był ostatni. 

Smutno swój start w Warszawie zakończył Nicki Pedersen. Duńczyk przez całe zawody mocno męczył się z kontuzjowaną dłonią. Kiedy wygrał start do szesnastego biegu wydawało się, że powalczy, ale szybko został minięty przez Sajfutdinowa, a po chwili nie poradził sobie na trzecim łuku i już na prostej przeciwległej startowej wywinął koziołka. Dobrze, że nic poważnego mu się nie stało. Powtórka należała do Janowskiego.

W osiemnastym biegu pojechało aż trzech Polaków, bo za Pedersena ujrzeliśmy Drabika. Pierwsze zwycięstwo w turnieju odniósł Dudek i pewnie awansował do półfinału. Odpadł za to Pawlicki. Po chwili awans do fazy półfinałowej wywalczył Janowski, zaś w ostatnim biegu awans zapewnił sobie Zmarzlik, a odpadł Kasprzak. W ogóle był to emocjonujący wyścig, w którym Zmarzlik najpierw popisał się kapitalnym atakiem, po którym prowadził, ale potem został wywieziony przez Lindgrena i został wyprzedzony jeszcze przez Doyle'a.

W pierwszym półfinale pewnie wygrał Lindgren, natomiast Janowski szybko uporał się z Holderem i także wjechał do wielkiego finału. Sztuka ta nie udała się Zmarzlikowi, choć walczył do samego końca. Jego desperacka pogoń za Łagutą i Woffindenem zakończyła się upadkiem już za metą. Młody gorzowianin wstał i jeszcze zdołał przejechać jedno okrążenie, chcąc podziękować publiczności za doping.

Dużo emocji dostarczył wyścig finałowy. Początkowo prowadził Łaguta, ale potem do przodu wysforowali się Woffinden i Janowski. Ostatecznie wygrał Anglik, co oznacza, że polscy kibice nadal muszą czekać przynajmniej kolejny rok na pierwsze zwycięstwo Polaka na warszawskim stadionie.

Robert Borowy

Fot. BSI

Wyniki:

1. Tai Woffinden 15 (2, 0, 2, 3, 3, 2, 3), 

2. Maciej Janowski 13 (1, 2, 2, 3, 1, 2, 2), 

3. Fredrik Lindgren 16 (2, 3, 3, 1, 3, 3, 1), 

4. Artiom Łaguta 13 (3, 3, 3, 0, 1, 3, 0), 

5. Patryk Dudek 10 (2, 2, 1, 2, 3, 0), 

6. Chris Holder 10 (2, 2, 2, 3, 0, 1), 

7. Matej Žagar 9 (3, 0, 0, 3, 3, 0), 

8. Bartosz Zmarzlik 9 (3, 1, 3, 0, 1, 1), 

9. Emil Sajfutdinow 8 (0, 1, 3, 2, 2), 

10. Greg Hancock 8 (0, 3, 2, 1, 2), 

11. Krzysztof Kasprzak 7 (3, 3, w, 1, 0),

12. Jason Doyle 5 (w, 2, t, 1, 2), 

13. Niels Kristian Iversen 4 (1, 0, 1, 2, 0), 

14. Przemysław Pawlicki 3 (1, 0, 1, w, 1), 

15. Maksym Drabik 2 (0, 2), 

16. Bartosz Smektala 2 (2), 

17. Craig Cook 2 (0, 1, 1, 0, 0)

18. Nicki Pedersen 2 (1, 1, d, w)

Bieg po biegu:

I. Žagar, Woffinden, Pawlicki, Doyle (w)

II. Kasprzak, Dudek, Janowski, Cook

III. Łaguta, Lindgren, Pedersen, Hancock

IV. Zmarzlik, Holder, Iversen, Sajfutdinow

V. Kasprzak, Holder, Pedersen, Žagar

VI. Łaguta, Janowski, Zmarzlik, Pawlicki

VII. Lindgren, Dudek, Sajfutdinow, Woffinden

VIII. Hancock, Doyle, Cook, Iversen

IX. Lindgren, Janowski, Iversen, Žagar

X. Sajfutdinow, Hancock, Pawlicki, Kasprzak (w)

XI. Zmarzlik, Woffinden, Cook, Pedersen (d)

XII. A. Łaguta, Holder, Dudek, Drabik, Doyle (t)

XIII. Žagar, Dudek, Hancock, Zmarzlik

XIV. Holder, Smektała, Lindgren, Cook, Pawlicki (w)

XV. Woffinden, Iversen, Kasprzak, Łaguta

XVI. Janowski, Sajfutdinow, Doyle, Pedersen (w)

XVII. Žagar, Sajfutdinow, Łaguta, Cook

XVIII. Dudek, Drabik, Pawlicki, Iversen

XIX. Woffinden, Hancock, Janowski, Holder

XX. Lindgren, Doyle, Zmarzlik, Kasprzak

Półfinał 1. Lindgren, Janowski, Dudek, Holder

Półfinał 2. Łaguta, Woffinden, Zmarzlik, Žagar

Finał. Woffinden, Janowski, Lindgren, Łaguta