W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Alfreda, Maksymiliana, Selmy , 14 sierpnia 2018

Z radości potaplali się w kałuży. Na kogo postawi trener Chomski?

2018-06-11

Cash Broker Stal kolejny raz lepsza w derbach, a Falubaz Zielona Góra była, jak to powiedział ich trener, tylko „ładnym krajobrazem”.

medium_news_header_22012.jpg

Derby bez choćby powtórzonego biegu, upadków, wykluczeń, kontrowersyjnych zdarzeń na torze, to rzadko spotykana sytuacja w historii lubuskiej rywalizacji, zwłaszcza w ostatnich latach. A tak właśnie było w meczu dwóch odwiecznych rywali, w którym Cash Broker Stal pokonała Falubaz 49:35. Mimo dużego ciężaru gatunkowego derbowego spotkania, zawodnicy obu ekip wzajemnie się szanowali, co znalazło odzwierciedlenie w słowach gorzowskiego trenera na konferencji prasowej

- Dziękuję za walkę fair obu zespołom. Ten wynik łatwo nam nie przyszedł. W poprzednich meczach trzecia seria była kiedyś naszą bolączką, a ostatnio jest naszym atutem. Nadrabiamy te punkty albo remisujemy, ale nie przegrywamy - powiedział trener Stanisław Chomski

Natomiast opiekun gości Adam Skórnicki na konferencji powiedział, że gorzowianie 

zasłużenie wygrali, a Falubaz był tylko ładnym krajobrazem do tego pojedynku.

W spotkaniu tym klasą dla siebie był wychowanek Stali Bartosz Zmarzlik, który potrafił wyprzedzać na trasie i z ogromną przewagą nad rywalami dojeżdżał do mety.

- Czułem się bardzo dobrze i dobrze mi się wszędzie jechało. Nie patrzę, z jaką przewagą wygrywam, po prostu chcę każdy wyścig wygrywać. Tor był świetnie przygotowany i był powtarzalny - stwierdził Zmarzlik.

Niezrozumiała więc się wydaje decyzja trenera Marka Cieślaka, który nie powołał zawodnika legitymującego się w ostatnich dwóch latach najlepszą średnią w lidze, a i w tym sezonie również będącego w ścisłej czołówce w tej klasyfikacji, na zawody Speedway of Nations we Wrocławiu.

Podczas jednej z przerw regulaminowych, z gorzowską publicznością przywitał się, chodzący jeszcze o kulach, Martin Vaculik, który stale pytany jest o termin powrotu do ligowej rywalizacji

- Potrzebuję jeszcze objeżdżenia i kilku dni treningów i niedługo wrócę. Teraz mocno kibicuję chłopakom - powiedział Słowak

Czy słowo ,,niedługo'' oznacza występ kapitana stalowców już za tydzień w wyjazdowym meczu w Częstochowie? Wiele wskazuje, że tak, a ktoś z dwójki Grzegorz Walasek lub Linus Sundstroem straci miejsce w składzie.

- Zmiany będą, Martin wróci na tor, kto pojedzie zobaczymy i zastanowimy się. Linus dostał dziś szansę w biegu czternastym, czy ją wykorzystał czy nie? Trochę błędów popełnił, na pewno nie jest zadowolony, pierwsze trzy biegi uważam, że były dobre, ale to są ważne punkty - dodał trener Chomski.

Trudna decyzja czeka przed naszym trenerem, który zdaje sobie sprawę, że któregoś zawodnika z podstawowego składu będzie musiał skreślić w obliczu powrotu Vaculika. Pamiętajmy, że Walasek kilka lat jeździł w Częstochowie, na tamtejszym torze wywalczył też indywidualne mistrzostwo Polski w 2004 roku.

Zwycięstwo w derbach smakuje zawsze wyjątkowo, a nasi liderzy Zmarzlik, Szymon Woźniak i Krzysztof Kasprzak, po skończonym spotkaniu mieli jeszcze na tyle w sobie energii i poczucia humoru, że taplali się w kałuży, która powstała po ulewie na łuku toru. W następnej kolejce gorzowianie pojadą do Częstochowy i czy z Vaculikiem czy bez, nie są bez szans na dobry wynik.

Przemysław Dygas

Fot. Bogusław Sacharczuk