W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Emila, Laury, Rogera , 14 listopada 2018

Czy Pająk zarzuci w Gorzowie sieć? Czeka go sporo ciężkiej pracy

2018-11-07

Jeszcze w tym tygodniu działacze Cash Broker Stali Gorzów powinni sfinalizować umowy z dwoma duńskimi seniorami, którzy zamkną skład wicemistrzów Polski.

medium_news_header_23234.jpg

Po odejściu z Gorzowa Martina Vaculika (przeszedł do Falubazu Zielona Góra), Linusa Sundstroema (podpisał umowę w Rzeszowie) i Grzegorza Walaska (szuka klubu) stało się jasne, że potrzebnych będzie przynajmniej dwóch nowych żużlowców. Wybór, jak słyszymy nieoficjalnie, padł na Duńczyków – Petera Kildemanda oraz Andersa Thomsena. Warto przybliżyć sylwetki obu zawodników. Dzisiaj prezentujemy popularnego ,,Pająka’’.

Peter Kildemand urodził się 1 września 1989 roku i pochodzi z Odense, podobnie jak jeden z najsłynniejszych duńskich żużlowców Nicki Pedersen. Jako junior Kildemand wcale nie błyszczał na żużlowych torach. Jego największym indywidualnym sukcesem było wywalczenie brązowego medalu mistrzostw Danii do 21 lat. Był ponadto dwukrotnym medalistą drużynowych mistrzostw świata juniorów (złotym w 2010 roku i srebrnym w 2008 roku), ale generalnie niczym specjalnym w tym czasie się nie wyróżnił.

Przełom u tego zawodnika nastąpił w 2013 roku, kiedy to w rozgrywkach pierwszej ligi polskiej reprezentował barwy łódzkiego Orła i był jednym z najlepszych zawodników w całej lidze. To zaowocowało przejściem do polskiej ekstraligi. W 2014 roku startował we Włókniarzu Częstochowa i wyróżnił się przede wszystkim bardzo widowiskową jazdą. Nie zawsze jeszcze w pełni skuteczną, często przytrafiały mu się upadki, ale zdołał osiągnąć średnią biegowa ponad 1,8 pkt. Do tego wyróżniał się na arenach międzynarodowych. Zaliczył dwa świetne występy w duńskich rundach Grand Prix, startując w nich z dzikimi kartami. W Kopenhadze był czwarty, w Vojens drugi. Razem z kolegami z reprezentacji na torze w Bydgoszczy wywalczył ostatni złoty medal w Drużynowym Pucharze Świata dla Danii. Został również wicemistrzem Europy i wicemistrzem Danii.

W 2015 roku przeniósł się do Rzeszowa i w rozgrywkach polskiej ligi jeździł jeszcze skuteczniej, uzyskując średnią dwóch punktów na wyścig. Został pierwszy rezerwowym w Grand Prix, ale w obliczu kontuzji Jarosława Hampela dostał szansę startu aż w dziewięciu rundach (nie pojechał tylko pierwszych trzech). I zabrakło mu zaledwie trzech punktów, żeby uplasować się w czołowej ósemce mistrzostw, ale dzięki świetnej jeździe dostał na następny rok stałą dziką kartę. W 2015 roku aż czterokrotnie stanął na podium w Grand Prix, raz wygrywając na torze w Horsens. W tym momencie żużlowy świat otworzył się przed Peterem Kildemandem w całej okazałości.

Niestety, w 2016 roku Duńczyk poszedł do Leszna i coś się zacięło w jego jeździe. Jeszcze miał dobry początek sezonu, co zaowocowało zwycięstwem w Grand Prix Słowenii w Krsko, ale potem było już tylko gorzej. W żadnym następnym turnieju Grand Prix nie zdobył więcej niż dziewięć punktów. W lidze prezentował się kiepsko, a jego średnia 1,40 pkt. pozwoliła zająć mu dopiero 36 miejsce na liście klasyfikacyjnej PGE Ekstraligi. Wszystkim wydawało się, że jest to chwilowy u niego spadek formy. Dlatego Kildemand otrzymał zaufanie u włodarzy Fogo Unii, dostał także pierwszy numer rezerwowego w Grand Prix. 2017 rok niewiele jednak zmienił w jego postawie. Dalej był mocno przeciętnym zawodnikiem. Do tego nabawił się kontuzji, po której miał kłopoty z ustabilizowaniem formy choćby na przyzwoitym poziomie. Owszem, przytrafiały mu się lepsze występy (w Grand Prix trzykrotnie wywalczył po 10 punktów), ale w lidze nie przekroczył bariery półtora punktu na wyścig.

W tym roku Duńczyk reprezentował barwy Grupy Azoty Unii Tarnów i było jeszcze gorzej niż w poprzednich dwóch sezonach. Średnia 1,35 pkt. dała mu zaledwie 40 miejsce wśród 51 sklasyfikowanych żużlowców PGE Ekstraligi. Co ciekawe, tuż za nim znaleźli się Grzegorz Walasek i Linus Sundstroem. Kildemand nieźle za to radził sobie w mistrzostwach Europy. Ostatecznie zajął siódme miejsce, co na jego dyspozycję sportową należało ocenić jako pozytywny rezultat.

Czy po trzech przeciętnych, by nie rzec słabych sezonach, stać Petera Kildemanda na odbudowanie formy w Gorzowie? Na pewno jest to żużlowiec o sporych umiejętnościach, jeżdżący widowiskowo, ale posiadający przeciętne starty. Nie zawsze potrafi także wynajdywać optymalne ścieżki do jazdy. Dlatego bardzo ważne przy odbudowywaniu potencjału tego zawodnika będzie także przygotowywanie nawierzchni toru. Przynajmniej w Gorzowie.

Robert Borowy

Występy Kildemanda na gorzowskim torze:

Mecze ligowe:

2014: 8 (2, 3, w, 2, 0, 1)

2015: 7+1 (2, 1, 1, 1, 2)

2016: 3+1 (1, 1, , -, 1)

2017: 4+1 (2, 1, 1*, 0)

2018: 6 (2, 2, 0, 1, 1, w)

Grand Prix:

2015: 9 (1, 2, 2, 2, 2, 0)

2016: 3 (1, 0, 0, 2, t)

Memoriał Jancarza:

2016: 4 (1, 2, 1, w, -)