W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Laury, Leszka, Marcjana , 17 czerwca 2019

Po wygranej żużlowców, która nas nie cieszy

2019-06-11

Żużlowcy truly.work Stali Gorzów wygrywając z Gett Well Toruń 49:41 odnieśli czwarte zwycięstwo w PGE Ekstralidze i czwarte na własnym torze.

medium_news_header_25056.jpg Fot. Przemysław Dygas Mateusz Bartkowiak, w przeciwieństwie do kilku starszych kolegów, miał tym razem powody do zadowolenia

Mimo zwycięstwa kibice wychodzili ze stadionu z poczuciem niedosytu, gdyż gorzowianie nie zdobyli punktu bonusowego, a okoliczności jego utraty zaprzeczają stwierdzeniu, że uczymy się na własnych błędach. Niestety to kolejny w tym sezonie pojedynek naszych żużlowców, w którym w połowie zawodów przestają oni zdobywać seryjnie punkty, a rywale odrabiają kilka czy nawet kilkanaście oczek. Co gorsza nikt z obozu stalowców nie potrafi takiej metamorfozy racjonalnie wytłumaczyć, a kibicom pozostaje wysłuchać, po raz kolejny zresztą, usprawiedliwienia o zmieniającym się torze i pogodzie czy dopasowaniu sprzętowym przeciwnika. I o ile raz czy dwa kibice takie banalne argumenty są w stanie przyjąć do wiadomości i potraktować je jako wypadek przy pracy, to powtarzanie ich za każdym razem staje się dla fanów czymś dziwnym i niezrozumiałym. Marnym pocieszeniem dla sympatyków żółto-niebieskich są także słowa trenera Stali, po zakończonych zawodach, o sile ekipy z Torunia.

- To nie przyjechali kelnerzy, wiemy przecież, jaki potencjał mają Holderowie, Doyle czy Iversen, to nie przyjechali chłopcy z łapanki - powiedział po meczu trener Stanisław Chomski.

Wspomniani zawodnicy prezentują oczywiście wysoki poziom, ale przecież klasowi żużlowcy są w każdej drużynie PGE Ekstraligi, a dodajmy jeszcze, iż ekipa z Torunia, przed dwumeczem ze Stalą nie miała żadnych punktów w tabeli.

Z bardzo dobrej strony pokazali się w starciu z torunianami nasi juniorzy, a szczególnie Mateusz Bartkowiak, który pokonuje następne bariery punktowe i ma kolejnych seniorów na rozkładzie, tym razem braci Holderów, których pokonał podwójnie w parze z Bartoszem Zmarzlikiem w szóstym biegu.

- Początek zawodów w moim wykonaniu był ok, potem zerówka, później naniesione były korekty i było lepiej – stwierdził skromnie Mateusz Bartkowiak.

Strach pomyśleć, jaki byłby wynik końcowy spotkania z Toruniem, gdyby nie świetna i niespodziewana zarazem postawa naszych młodych zawodników.

Ze swojej dyspozycji zadowolony był Anders Thomsen, który cały czas ma jednak problem z kontuzjowaną ręką.

- Zwycięstwo cieszy, szkoda oczywiście punktu bonusowego, gdyż zabrakło naprawdę niewiele. W meczu z Toruniem moje silniki były szybkie i 9 punktów jest ok, aczkolwiek nie jestem tak szczęśliwy jak po wczorajszej wygranej w eliminacjach do Grand Prix w Żarnowicy. To już jednak za mną i myślę o kolejnych startach– powiedział Thomsen.

Duńczyk odniósł się także do kontrowersyjnej sytuacji z 13 wyścigu, gdy będąc na ostatnim miejscu zaliczył upadek bez kontaktu z rywalem.

- Bieg był bardzo szybki, wjechałem na łuku w szprycę i motor odmówił posłuszeństwa, zraniłem się także przy upadku w palec i jestem trochę poobijany- dodał krótko Thomsen.

Duńczyk doskonale spisał się w biegu nominowanym, gdzie długo szukał sposobu na Nielsa Kristiana Iversena, którego ostatecznie wyprzedził na ostatnim łuku. Rodak Thomsena, Peter Kildemand startował tylko dwa razy, gdyż nadal odczuwa skutki upadku na zawodach na Węgrzech i jego jazda przyniosła z bonusami 5 punktów, co należy uznać za przyzwoity wynik. Faktycznie widok obolałego Kildemanda w parku maszyn potwierdza, że potrzebuje on jeszcze czasu, aby dojść do pełni sił.

W lidze przed naszymi zawodnikami teraz trzy wyjazdowe spotkania, a kibice w Gorzowie zobaczą żużlowców dopiero na początku sierpnia, gdy nad Wartę przyjedzie mistrz Polski z Leszna. Patrząc na statystyki meczów wyjazdowych naszych żużlowców ciężko o optymizm; coraz mniej sympatyków Stali wierzy, że ekipa prowadzona przez trenera Chomskiego będzie walczyła w rozgrywkach PGE Ekstraligi także po wakacjach. Można jedynie mieć nadzieję, że nasi zawodnicy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, a przede wszystkim z faktu, iż nikt z ligi spaść nie zamierza, gdyż wiąże się to z ogromnymi stratami finansowymi.

Przemysław Dygas