W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Filipa, Halki, Melanii , 22 października 2019

Przed Duńczykiem jest bogata przyszłość

2019-07-10

Anders Thomsen po dwóch latach przerwy wraca do cyklu TAURON Speedway Euro Championship.

medium_news_header_25248.jpg

Duńczyk dostał od organizatorów tegorocznych indywidualnych mistrzostw Europy stałą dziką kartę i spróbuje udowodnić, że na nią zasłużył. Przed rozpoczęciem rywalizacji sygnalizuje chęć walki o pozycje medalowe.

Pierwotnie Anders Thomsen próbował samodzielnie uzyskać prawo do startu w cyklu Speedway Euro Championship, ponieważ brał udział w turnieju SEC Challenge, rozgrywanym 25 maja na torze w węgierskim Nagyhalasz. W rundzie zasadniczej uzbierał dziesięć punktów i wciąż liczył się w walce o pięć pierwszych miejsc, premiowanych startem w finałowym cyklu.

Szansę na awans stracił w biegu barażowym, kiedy sędzia wykluczył go za spowodowanie upadku Kacpra Woryny. Duńczyk walczył z Polakiem o trzecie miejsce, które gwarantowało przepustkę do europejskiego czempionatu. Na skutek wspomnianego wykluczenia, Thomsen został ostatecznie sklasyfikowany na szóstym miejscu i okazał się pierwszym z przegranych.

- Wydaje mi się, że byłem wystarczająco przygotowany, żeby znaleźć się w czołowej piątce. Tor był dość trudny, w porównaniu do innych, ale mieliśmy naprawdę dobre ściganie. Było twardo, ale jednocześnie można było znaleźć wiele linii do wyprzedzania. Moi mechanicy są z Węgier i mieszkają niedaleko stadionu, ale czy to mi pomogło? Nie wiem, chyba nie za bardzo. Wiem  jednak, że na zawodach pojawiły się ich rodziny, więc mogli się z nimi zobaczyć. Trudno powiedzieć, czego mi zabrakło do bezpośredniego awansu. W barażu przydarzyło mi się trochę dziwne wykluczenie i przez to nie miałem możliwości, żeby go przebrnąć i wyjść z niego obronną ręką – ocenia zawodnik.

Anders Thomsen nie musiał się jednak zbyt długo zamartwiać, ponieważ już po kilku dniach dostał informację, że organizatorzy przyznali mu stałą dziką kartę, uprawniającą do startu w cyklu Speedway Euro Championship w sezonie 2019. Zawodnik pojedzie zatem we wszystkich czterech finałowych rundach, które odbędą się kolejno w Gustrow, Toruniu, Holsted i Chorzowie.

- Kiedy się o tym dowiedziałem, byłem naprawdę bardzo szczęśliwy. To był jeden z moich celów na ten sezon, żeby dostać się do finałów mistrzostw Europy. Czułem się mocno rozczarowany po moim wykluczeniu w Nagyhalasz, więc niesamowicie się ucieszyłem, kiedy przekazano mi informację, że zostałem przywrócony do rywalizacji. Taki cykl daje możliwość przetestowania się w boju. Możesz się rozeznać i sprawdzić, na co będzie cię stać w przyszłości. To ma dla mnie naprawdę duże znaczenie, ponieważ  wydaje mi się, że to może być jakiś krok w kierunku Grand Prix – zdradza żużlowiec z Danii.

Dla Andersa Thomsena to nie będzie pierwsza przygoda z cyklem TAURON Speedway Euro Championship, ponieważ startował w nim już w sezonie 2016. Najlepiej poszło mu w drugiej rundzie w Daugavpils, gdzie zdobył dziewięć punktów, ale ani razu nie udało mu się zakwalifikować choćby do biegu barażowego, pozwalającego walczyć o awans do wielkiego finału. Przez cały sezon uzbierał w sumie 20 punktów i został sklasyfikowany na odległym czternastym miejscu. Rozgrywki zakończył pechowym upadkiem podczas ostatniej rundy w Rybniku, po którym był niezdolny do dalszej jazdy.

- To był paskudny wypadek. Zajęło mi trochę czasu, zanim wróciłem do pełnej sprawności. Na szczęście potem znowu wsiadłem na motocykl, zacząłem zdobywać coraz więcej punktów i radzić sobie znacznie lepiej. SEC jest niesamowity. Zapewnia świetne widowisko i często gromadzi dużo kibiców na trybunach. Kiedy startowałem w tym cyklu po raz pierwszy, to byłem trochę zdenerwowany. Teraz mam znacznie więcej pewności siebie i podchodzę do tego zupełnie inaczej. Na pewno będzie mi trochę łatwiej. Jeśli mi się uda, to chciałbym zdobyć jakiś medal. To jeden z moich celów. Czuję, że jestem w formie i mogę to zrobić. Teraz tylko musi dopisywać mi szczęście – przekonuje Duńczyk.

Kariera Andersa Thomsena stopniowo się rozwija. W tym roku Duńczyk podpisał swój pierwszy kontrakt w polskiej PGE Ekstralidze w zespole truly.work Stali Gorzów i dzięki temu regularnie ściga się z najlepszymi zawodnikami na świecie. Od dawna mówiło się, że ma spory potencjał, a teraz jest gotowy potwierdzać to także na arenie międzynarodowej. W tym roku pojedzie w mistrzostwach Europy, a pod koniec sierpnia wystartuje jeszcze w Grand Prix Challenge i spróbuje zawalczyć o przepustkę do przyszłorocznych mistrzostw świata.

- Jeżeli mogę stać się jednym z najlepszych zawodników, to zrobię wszystko, żeby tak właśnie było. Rozwijam moją karierę krok po kroku. Robię to powoli i podchodzę do tego ze spokojem. Jakiś czas temu startowałem w drugiej lidze, potem w pierwszej, a teraz jestem w ekstralidze. Polska liga jest naprawdę bardzo trudna. Zmierzyłem się tu z wieloma nowymi zasadami i poznałem mnóstwo nowych torów. To wszystko smakuje mi bardzo wyjątkowo. Nie ma sensu, żeby się śpieszyć. Mam nadzieję, że przede mną jeszcze bogata przyszłość i wiele lat ścigania – podsumował Anders Thomsen.

(red.)