W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Jagienki, Kamili, Korneliusza , 16 września 2019

Zmarzlik czy Madsen? Walka nabiera rumieńców

2019-09-02

Bartosz Zmarzlik jest coraz bliżej upragnionego tytułu indywidualnego mistrza świata na żużlu.

medium_news_header_25623.jpg Fot. Robert Borowy Z takimi kibicami Bartosz Zmarzlik jest w stanie zdobyć mistrzostwo świata!

Po niedawnym turnieju w szwedzkiej Malilli wydawało się, że gorzowianin zatracił prędkość i może już nie dogonić Duńczyka Leona Madsena, do którego w Szwecji stracił sześć punktów. Okazało się, że tylko spokojną pracą oraz skupieniem można jednak przenosić góry. W Teterowie nasz zawodnik jeździł znakomicie, przede wszystkim spokojnie, szanując każdą zdobycz i przełożyło się to na pokaźny, 16-punktowy dorobek. Najważniejsze, że Zmarzlik dogonił Madsena. Obaj mają po 85 punktów i powoli uciekają reszcie stawki. Trzeci Emil Sajfutdinow traci do nich siedem punktów, a czwarty Fredrik Lindgren już trzynaście.

Taki bilans oznacza, że Zmarzlik jest już naprawdę o włos od zdobycia trzeciego w karierze medalu, w czwartym zaledwie sezonie jazdy w Grand Prix. Warto o tym wspomnieć, bo w tej chwili najważniejsze jest zapewnienie sobie miejsca na podium, ponieważ po tak ciężkim sezonie medal byłby zasłużoną nagrodą dla Bartka. Jak już to miejsce na podium będzie wywalczone, wtedy całe skupienie powinno być skierowane na walkę o złoty medal. Przez to ogromne znaczenie będzie miał następny turniej, już w najbliższą sobotę w duńskim Vojens. O ile w Teterowie Zmarzlik mógł liczyć na ogromne wsparcie swoich kibiców, bo chyba połowa stadionu to byli Polacy, w zdecydowanej większości dopingujący głównie Zmarzlika, tak w Vojens widzowie będą stać po stronie Madsena. Ale jest jeszcze jedna istotna sprawa. Tor w Vojens jest mało znany Polakowi. Pojechał on tam zaledwie w trzech turniejach Drużynowego Pucharu Świata i spisał się w nich różnie. W barażu w 2015 roku zdobył dziesięć punktów, ale w finale zaledwie trzy. Rok później w półfinale tych rozgrywek miał na koncie dziewięć punktów z jednym wykluczeniem.

Powróćmy do sobotniego turnieju w Teterowie. Bartosz Zmarzlik był bardzo zadowolony, uśmiechnięty, ale po dekoracji powiedział, że nie chce składać żadnych deklaracji, bo stanowiłoby to wywierania niepotrzebnej presji.

- Jestem bardzo zadowolony z drugiej pozycji – zaczął rozmowę z dziennikarzami. - Tym razem nie zostałem zaskoczony nawierzchnią toru w Teterowie. Spodziewałem się, że będzie twarda i taka była. Jednocześnie była bardzo dobrze przygotowana i mam nadzieję, że kibicom zawody się podobały. Muszę tutaj podziękować mojej ekipie, która ciężko pracowała na ten wynik. Miałem nowy silnik, który działał naprawdę dobrze. Rywalizacja o mistrzostwo świata zaczyna się od początku, zobaczymy co przyniesie – dodał.

Po turnieju w Niemczech obecny bilans Zmarzlika w Grand Prix to 45 startów, 21 finałów i 17 miejsc na podium. Znakomite statystyki.

Triumfator turnieju Maciej Janowski stwierdził, że każdorazowe wygranie turnieju Grand Prix stanowi niesamowite uczucie. Uczynił on to po raz szósty, przy czym ostatni raz było to w lipcu zeszłego roku w Hallstavik. W sumie jest to piętnaste podium wrocławianina w turniejach Grand Prix.

- Całe zawody były bardzo trudne, ciężko pracowaliśmy w trakcie turnieju w naszym teamie. Wiedziałem, że finał z udziałem Bartka Zmarzlika, Mateja Zagara i Nielsa-Kristiana Iversena będzie dla mnie ciężki, ale od samego początku turnieju czułem się bardzo dobrze. W finale udało mi się idealnie wystartować, co zdecydowanie pomogło mi w zwycięstwie – podkreślił.

Po rocznej przerwie na podium powrócił Matej Zagar, dla którego to już osiemnaste podium w Grand Prix. Do Teterowa przybył on nieco później niż planował, gdyż ze względu na opóźniony lot musiał skorzystać z innej opcji. Najważniejsze, że zdążył na trening i wygrał kwalifikacje. W sobotę zaś stanął na najniższym stopniu podium.

- To był dla mnie gorączkowy tydzień – mówi. - Miałem problemy z podróżą i nie miałem zbyt wielu okazji do jazdy w ostatnich dniach. Najważniejsze, że przed tygodniem zapewniłem sobie awans do przyszłorocznego cyklu Grand Prix, a teraz stanąłem pierwszy raz w tym sezonie na podium. Jestem bardzo zadowolony z osiągniętego wyniku – powiedział.

Robert Borowy

Klasyfikacja IMŚ po siedmiu rundach: 1. Bartosz Zmarzlik 85, 2. Leon Madsen 85, 3. Emil Sajfutdinow 78, 4. Fredrik Lindgren 72, 5. Martin Vaculik 72, 6. Patryk Dudek 69, 7. Maciej Janowski 67, 8. Artiom Łaguta 58, 9. Niels-Kristian Iversen 54, 10. Matej Zagar 52, 11. Janusz Kołodziej 50, 12. Jason Doyle 48, 13. Antonio Lindback 38, 14. Max Fricke 36, 15. Tai Woffinden 35, 16. Robert Lambert 28, 17. Bartosz Smektała 10, 18. Mikkel Michelsen 9, 19. Oliver Berntzon 7, 20. Vaclav Milik 4, 21. Maksym Drabik 4, 22. Matic Ivacic 2, 23. Jacob Thorsell 2, 24. Martin Smolinski 1.