W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Aureli, Malwiny, Zygfryda , 4 lipca 2020

Kluby żużlowe nie mają rezerw kapitałowych

2020-03-23

Trzy pytania do Marka Grzyba, biznesmena i prezesa truly.work Stali Gorzów

medium_news_header_27255.jpg

- Pandemia koronawirusa ma ogromny wpływ na sport. Kiedy, pana zdaniem, pojawi się szansa na wyjazd żużlowców na tor?

-Jestem może niepoprawnym optymistą, ale cały czas patrzę na chiński model. Tam sytuacja powoli się klaruje, jeżeli chodzi o epidemię, ale pamiętajmy, że przed ostatnie dwa miesiące wszystko odbywało się pod dużym reżimem. Jeżeli pójdziemy ich drogą, a warunkiem ku temu musi być wydolna służba zdrowia, to myślę w optymistycznym wariancie, że maj jest najszybszym terminem, w którym zawodnicy wyjadą na tor, choć głowy na pewno nie dam. Kwiecień nie wchodzi już w rachubę i zmiana terminarza niewiele tutaj pomoże. Jest jeszcze jedna sprawa. Wszyscy tak naprawdę jesteśmy zdani tylko na decyzje rządowe. Możemy sobie spekulować, ale to od nich tylko może popłynąć komunikat pozwalający na powrót do w miarę normalnego życia. Myślę, że stanie się to dopiero wtedy, kiedy służba zdrowia opanuje obecną sytuację, a zakażonych będzie ubywało, a nie przybywało.

- Bez względu na to kiedy ostatecznie uda się pokonać pandemię, trzeba być przygotowanym na recesję gospodarczą. Spodziewa się pan, że kryzys dotknie również żużel i to w perspektywie kilku kolejnych lat?

- Można powiedzieć, że już weszliśmy w fazę recesji, skoro część gospodarki nie pracuje i zapewne potrwa to również w kwietniu, a w niektórych branżach nawet kilka miesięcy. Obecnie, w pierwszej kolejności należy pomagać ludziom, którzy z dnia na dzień przestali pracować, żeby nie wpadli oni w spiralę dużego bezrobocia. Firmy muszą ciąć koszty, a to zawsze odbywa się poprzez zwolnienia. Już wiemy, że rynek pracy z bardzo optymistycznego do niedawna, z czasem może zamienić się w trudny, jaki był jeszcze parę lat temu. Dlatego trzeba maksymalnie temu przeciwdziałać. Natomiast żużel czeka zapewne kilka chudszych sezonów, ponieważ kluby w lepszych czasach nie zdołały wypracować nadwyżek finansowych na trudniejsze czasy. Dzisiaj brakuje tych rezerw kapitałowych.

- Pojawiły się głosy, że samorządy lokalne mogą wycofać przynajmniej część dofinansowania na sport. Do tego kłopoty będą mieli przedsiębiorcy i oni również mogą zaprzestać sponsorowania. Jak duże mogą to być straty?

- Pojawiający się już kryzys gospodarczy będzie miał wpływ na Produkt Krajowy Brutto, a więc również na budżety centralny, wojewódzkie i lokalne, ponieważ będą dużo niższe wpływy podatkowe, a dojdą nieplanowane wydatki. Z drugiej strony, i powiem to wprost, jeżeli mielibyśmy nie otrzymać od miasta ustalonych na ten sezon środków, to będzie bardzo ciężko to wszystko utrzymać. Klub praktycznie znajdzie się na skraju bankructwa. Na razie nie dotarła do mnie żadna wiadomość z magistratu, nawet nie pojawiła się przesłanka, jakoby miasto miało wstrzymać te środki. Jeżeli chodzi o sponsorów to trzeba być przygotowanym na to, że część z nich wpadnie w duże kłopoty. Nie mówię tutaj o korpo-biznesach, bo one przetrwają trudny czas, ale lokalnych przedsiębiorców. Cała dyscyplina już ponosi wymierne straty finansowe i dlatego istotne jest to, kiedy wystartujemy. Im szybciej, tym łatwiej będzie się wszystkim pozbierać, a dziura finansowa będzie mniejsza.

RB