W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Anatola, Leszka, Tamary , 3 czerwca 2020

Nie stawiano ich w gronie faworytów

2020-03-30

Po zdobyciu pierwszego złotego medalu w 1969 roku na następny sukces żużlowcy Stali Gorzów czekali cztery lata.

medium_news_header_27318.jpg
Nasi mistrzowie Polski z 1973 roku w drodze do Soczi. Od lewej stoją: T. Jędrzejczak (wiceprezes klubu), W. Głowania (prezes klubu), M. Woźniak, B. Nowak, R. Nieścieruk (trener), E. Pilarczyk (mechanik), J. Padewski, J. Rembas i R. Siwiak (członek zarządu, znany potem sędzia). Klęczą: St. Maciejewicz (mechanik), Z. Plech, E. Jancarz, R. Fabiszewski, R. Jóźwiak - fot. archiwum

W kolejnych trzech sezonach jedynym sukcesem ligowym Stali było wicemistrzostwo Polski w 1971 roku, ale ten wynik akurat został bardzo wysoko oceniony i stał się początkiem budowy nowej drużyny. Opartej coraz mocniej na dużej grupie młodzieży, poczynając od Bogusława Nowaka, poprzez Zenona Plecha, Romana Jóźwiaka, Mieczysława Woźniaka, Ryszarda Fabiszewskiego i kończąc na Jerzym Rembasie. Po kilku latach startów zespół, w którym pierwsze skrzypce grał Edward Jancarz, a dzielnie wspomagał go jeszcze Jerzy Padewski (z krótką przerwą, bo w 1972 roku startował w Gnieźnie) w 1973 roku Stal w imponującym stylu powróciła na najwyższy stopień podium. Co ciekawe, uczyniła to akurat w czasie, kiedy niewielu spodziewało się z ich strony sukcesu.

- Drużyna jest dopiero na dorobku. Sądzę, iż trzecie miejsce jest w zasięgu naszych możliwości – powiedział dla katowickiego Sportu prezes klubu Witold Głowania.

Z zespołem przed sezonem rozstali się bowiem Andrzej Pogorzelski (odszedł do Unii Leszno) i Ryszard Dziatkowiak, który nie powrócił do pełni sił po fatalnej kontuzji. Całkowicie ze sportem rozstał się Wojciech Jurasz.

- Nie stawiano nas w gronie faworytów i dobrze. Bardzo chcieliśmy pokazać, że rzeczywiście jesteśmy najlepsi w Polsce i nawet nie dopuszczaliśmy myśli, że może być inaczej – przyznaje Zenon Plech.

Nawet on nie spodziewał się jednak, że dominacja jego i kolegów nad krajowymi konkurentami będzie tak widoczna. Zaczęło się może nie najlepiej, bo od wyjazdowej porażki w Rybniku, ale potem nie było już siły na nadwarciański zespół. Gorzowianie na czoło tabeli awansowali po czwartej kolejce i już nie oddali miejsca w fotelu lidera. Wszystkie centralne gazety sportowe zachwycały się jazdą Stali i pisano o niej w samych superlatywach. Nie brakowało tytułów podkreślających najwyższy poziom sportowy prezentowany przez młodą ekipę.

Żółto-niebiescy wygrywali mecz za meczem i już trzy kolejki przed zakończeniem rozgrywek wypracowali sobie siedmiopunktową przewagą nad drugą w tym momencie broniącą mistrzowskiego tytułu ekipą ROW-u Rybnik. To oznaczało, że stalowcy zapewnili sobie mistrzostwo kraju. Z perspektywy minionych 47 lat można dzisiaj stwierdzić, że właśnie w 1973 roku narodziła się nowa siła w polskim żużlu, która przeniosła stolicę tej dyscypliny sportu z Rybnika do Gorzowa. Przez kolejnych pięć sezonów zawodnicy Stali dominowali na krajowych torach. Ich siłą był bardzo wyrównany i ambitny skład oraz świetne zaplecze techniczno-organizacyjne.

- Dochodziło do sytuacji, że zawodnicy losowali zapałki, który ma pojechać w meczu, bo taki mieliśmy nadmiar bogactwa – mówi wieloletni kierownik zespołu Roman Bukartyk.

W końcowej tabel Stal z dorobkiem 24 punktów różnicą aż ośmiu wyprzedziła Śląsk Świętochłowice i Falubaz Zieloną Górę. Dopiero na czwartej pozycji sezon zakończyli żużlowcy ROW-u Rybnik, którzy pierwszy raz od 1962 roku nie znaleźli się na podium.

Mistrzowskimi szarfami zostali udekorowani: Zenon Plech, Edward Jancarz, Bogusław Nowak, Ryszard Fabiszewski, Jerzy Padewski, Jerzy Rembas, Mieczysław Woźniak, Roman Jóźwiak oraz kolejna grupa młodych zawodników, wchodząca dopiero do zespołu - Janusz Tarasewicz, Mirosław Ćwikła, Marek Towalski i Stanisław Wasilewski.

Robert Borowy