W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Luizy, Włodzmierza, Zuzanny , 11 sierpnia 2020

Teraz będzie tylko lepiej, bo gorzej być nie może

2020-07-02

Gorzowscy żużlowcy intensywnie przygotowują się do meczu z Eltroksem Włókniarzem Częstochowa, który odbędzie się na stadionie im. Edwarda Jancarza w piątek, 3 lipca o godzinie 20.30.

medium_news_header_27994.jpg

Prezes klubu Marek Grzyb, zapytany o dotychczasową postawę zespołu powiedział wprost, że trudno jest mu ją oceniać, skoro drużyna jeszcze nie wygrała.

- Oczekiwałem od zawodników bardziej skutecznej jazdy, ale tylko niektórzy nasi żużlowcy są w dobrej dyspozycji – mówi prezes. – Żeby wygrywać w polskiej lidze, to wszyscy muszą być skuteczni. Na razie decyzją zarządu Stanisław Chomski pozostaje pierwszym trenerem, pomagać mu będzie, tak jak dotychczas, Piotr Paluch. Poszliśmy natomiast w kierunku poszerzenia kadry i zwiększenia rywalizacji w wewnątrz zespołu. Dlatego podpisaliśmy umowę z gościem, Jackiem Holderem, ale także ściągamy z Danii Markusa Birkemose, chcąc sprawdzić, czy jest w stanie wzmocnić drużynę – wyjaśnia.

Prezes Marek Grzyb mówi wprost, że przyszedł czas na wygrywanie spotkań i w tej sytuacji nie ma już miejsca na eksperymenty.

- W pierwszej kolejności należy stawiać na zawodników będących w danym momencie w najlepszej dyspozycji, dających gwarancje punktowe. Dotyczy to wszystkim, w tym juniorów, dlatego obecnie Mateusz Bartkowiak znalazł się na rezerwie. Nikt nie zamyka przed nim drogi do szybkiego powrotu do składu. Jeżeli będzie w wysokiej formie, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ponownie jeździł w lidze – dodaje.

Trener Stanisław Chomski nie chce oceniać najbliższego rywala, a już tym bardziej porównywać go do mistrzów Polski z Leszna.

- Dopiero późnym wieczorem w piątek okaże się, która z drużyn z tego duetu postawiła nam wyższe wymagania na naszym torze? – mówi. - Na pewno staramy się wyciągnąć wnioski z inauguracyjnej przegranej z mistrzami Polski, żeby nie popełnić tych samych błędów. Liczę, że będziemy mocniejsi, a przez to skuteczniejsi. Wiem, że wszystkich zmartwiła słaba postawa w Rybniku Nielsa Kristiana Iversena. W jego przypadku gorzej być już nie może, a czy udało nam się zdiagnozować przyczyny, to dopiero okaże się w trakcie kolejnych jego występów. Jestem ponadto pełen optymizmu co do dalszej jazdy naszych juniorów. Rafał Karczmarz zaskakuje dużym optymizmem, w tym gronie mamy zdrową rywalizację i spodziewam się, że z każdym kolejnym startem ich poziom będzie szedł w górę. Co do Markusa Birkemose, to zobaczymy, czy jest on przygotowany na występ w PGE Ekstralidze. Miał kilka treningów w Danii, w środę pojechał w niższej lidze i pewien etap ma już za sobą, ale pamiętajmy, że nasza liga to naprawdę duże wyzwanie. Nie można mu odmówić natomiast dużych ambicji oraz predyspozycji. Będziemy powoli wdrażać go do drużyny – zapowiada nasz szkoleniowiec.

A co powiedział 24 godziny przed meczem Anders Thomsen, do którego akurat gorzowscy kibice na razie nie muszą mieć większych pretensji za postawę w dotychczasowych meczach?

- Ciężko pracowałem przez całą zimę, żeby zbudować odpowiednią formę – mówi Duńczyk. – Pomagał mi w tym cały mój team, ale również tuner. Na obecną chwilę czuję się dobrze, choć cały czas brakuje mi odpowiedniej prędkości, a jedną z przyczyn są limitery. Ja startuję na pełnym gazie, a obecnie obroty spadły do 13,5 tysiąca i różnica jest naprawdę spora. Na dystansie tego się już nie odczuwa, wszystko jest w porządku. Cały czas pracuję razem z mechanikami nad takim ustawieniem sprzętu, żeby wszystko mi pasowało również pod taśmą. Dotychczasowe porażki jeszcze bardziej motywują mnie do cięższej pracy i liczę, że niedługo będzie tylko lepiej. Także w przypadku całej drużyny. Moim zdaniem, skoro kiepsko zaczęliśmy sezon, to na pewno dobrze go skończymy – wierzy.

Robert Borowy