W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Emila, Karoliny, Kary , 5 sierpnia 2020

Tak się zdarza i nikt nie ma na to wpływu

2020-07-04

Nie takiego święta sportowego spodziewali się kibice, którzy pierwszy raz w tym roku wybrali się na stadion im. Edwarda Jancarza.

medium_news_header_28004.jpg Tak wyglądała rozdzielnia elektryczna po ugaszeniu pożaru

Mecz z Włókniarzem Częstochowa na długo pozostanie w pamięci widzów, którzy do dziesiątego biegu wspaniale bawili się na trybunach, zwłaszcza że ich drużyna toczyła świetny bój z liderem rozgrywek z Częstochowy. Niestety, to co się wydarzyło w przerwie pomiędzy trzecią i czwartą serią zostanie zapisane w historii polskiej ligi.

Po dziesięciu biegach Stal wygrywała 32:28 i w tym momencie nad stadionem zaczęło powoli gasnąć światło. W pierwszej chwili nikt nie wiedział, dlaczego? Nagle do dziennikarzy podszedł zdenerwowany prezes Stali Marek Grzyb, który powiedział, że straż właśnie gasi pożar w warsztacie. Od razu wyjaśnił, że sytuacja jest bardzo poważna z punktu widzenia dalszego rozgrywania meczu. Po chwili okazało się, że nie ma już powietrza w bandach dmuchanych, gdyż urządzenie pompujące je przestało działać z powodu odcięcia energii. Automatycznie przekreśliło to jakiekolwiek szanse próby wznowienia spotkania. 

- Informację o tym, że z warsztatu klubowego wydobywa się dym nasi strażacy zabezpieczający spotkanie otrzymali od ochrony – mówi nam bryg. Bartłomiej Mądry, oficer prasowy PSP w Gorzowie. - Żeby dostać się do palącej rozdzielni najpierw trzeba było wyprowadzić kilka motocykli z warsztatu. Na szczęście żaden z nich nie ucierpiał. Całość akcji trwała kilkanaście minut i z punktu widzenia pożarowego nie była to jakaś poważniejsza akcja. Problem tkwił tylko w tym, że zostało zniszczone źródło zasilania – tłumaczy i zaraz dodaje, że w jego ocenie mamy do czynienia prawdopodobnie z sytuacją losową.

- Czasami tak się zdarza i nikt nie ma na to wpływu. Pech polega na tym, że miało to miejsce w trakcie widowiska sportowego. Jako straż oczywiście naszą pracę zakończyliśmy, chyba że zostanie wszczęte dochodzenie, ale w tej sprawie to już proszę pytać prokuraturę lub policję – kończy.

Sędzia Paweł Słupski, podejmując decyzję o przerwaniu meczu, powołał się na art. 732 regulaminu DMP, w którym to czytamy, że sędzia lub jury zawodów może odwołać mecz w dniu meczu lub przerwać rozpoczęty uprzednio mecz, jeśli stwierdzi na miejscu, że istnieją przyczyny lub nadzwyczajne okoliczności, dla których mecz nie może być odpowiednio rozegrany lub kontynuowany.

Głos w tej sprawie zabrały także władze ligi pisząc na twitterze, że decyzje podejmie Komisja Orzekająca Ligi. Będzie to zapewne jedna z trzech decyzji:

1) utrzymanie wyniku spotkania,

2) walkower dla gości 

3) powtórka meczu. 

Robert Borowy