W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
Jesteś tutaj » Home » Sport - żużel »
Libuszy, Wacławy, Wacława , 28 września 2020

W drodze do finału na Stal czeka trudny rywal

2020-09-15

Zakończyła się runda zasadnicza w żużlowej PGE Ekstralidze. Znamy więc tegorocznych półfinalistów, wśród których jest zespół Moje Bermudy Stali Gorzów.

medium_news_header_28560.jpg

Ostatnim meczem, który zamknął bilans 64 spotkań w fazie zasadniczej był pojedynek PGG ROW Rybnik z Betard Spartą Wrocław. Tylko zdobycie przez gospodarzy przynajmniej jednego punktu mogło jeszcze zachwiać ligową tabelą, ale wrocławianie nie wypuścili szansy z rąk i po wygranej 51:39 zapewnili sobie trzecie miejsce w tabeli. Oznacza to, że w półfinałach pojadą:

Fogo Unia Leszno - RM Solar Falubaz Zielona Góra

Betard Sparta Wrocław – Moje Bermudy Stal Gorzów

Pierwsze mecze już w najbliższą niedzielę, 20 września. Wszystkie dotychczasowe wyniki nie mają praktycznie znaczenia. Jedynie przy remisie w dwumeczu o awansie zadecyduje wyższe miejsce w tabeli po fazie zasadniczej. W półfinałach premiuje to leszczyński i gorzowski zespół. Kto jest faworytem do awansu do finału?

W pierwszej parze więcej atutów jest po stronie Fogo Unii Leszno, ale – jak zauważył prezes tego klubu Paweł Rusiecki – Falubaz jest jedynym zespołem, który w tym sezonie wyrwał jego ekipie punkt bonusowy. Zielonogórzanie najpierw na leszczyńskim torze stoczyli bardzo wyrównany bój, nieznacznie przegrany 43:47, natomiast w rewanżu zwyciężyli 52:38.

Gorzowskich kibiców bardziej interesuje jednak druga para, w której to naprawdę ciężko jest wskazać faworyta. Były prezes Stali Jerzy Synowiec stwierdził w rozmowie z nami, że o wszystkim będzie decydowała dyspozycja dnia i sportowy łut szczęścia. W fazie zasadniczej stalowcy nie mieli problemów z rywalem, ale trzeba przyznać, że akurat przeciw wrocławskiej ekipie pojechali dwa najlepsze spotkania w sezonie. Najpierw na własnym torze, gdzie pokonali ich 55:35, potem w rewanżu, pomimo, że jeszcze po 11 biegu przegrywali 28:38 zdołali ostatecznie zwyciężyć 46:44. Obecnie nie ma to jednak żadnego znaczenia, ponieważ Sparta przed sezonem była uważana za jednego z najpoważniejszych kandydatów do sięgnięcia po mistrzostwo Polski i zapewne dalej ma takie aspiracje.

- Nie nakładamy na siebie presji, chcemy w każdym kolejnym meczu pojechać jak najlepiej dla kibiców, sponsorów i samych siebie. Chcemy dać wszystkim dużo radości i zabawy.  My tak naprawdę nic nie musimy, raczej chcemy – mówi prezes Stali, Marek Grzyb.

W dotychczasowej historii play off gorzowianie ze Spartą pojechali dwukrotnie, a było to w latach 2016-17. Za pierwszym podejściem, kiedy wrocławianie startowali na poznańskim torze (swój stadion mieli w remoncie) Stal nie miała żadnych kłopotów z wyeliminowaniem rywali. Najpierw w Poznaniu w deszczowych warunkach zwyciężyli 49:29 (mecz przerwano po 13 biegach), a w rewanżu wygrali 56:33. Zdecydowanie więcej emocji mieliśmy w półfinale w 2017 roku. Najpierw we Wrocławiu mieliśmy 47:43 dla gospodarzy, potem na ,,Jancarzu’’ doszło do sportowego trzęsienia ziemi. Po 11 biegach Stal prowadziła 39:27 i wystarczyło jej zdobycie dziewięciu punktów w ostatnich czterech biegach. Podopieczni trenera Stanisława Chomskiego zdołali uciułał jedynie sześć (końcówkę przegrali 6:18) i ku rozczarowaniu publiczności jedynie zremisowali 45:45, co oznaczało odpadnięcie z walki o złoty medal.

Jak będzie teraz?

Robert Borowy

Fot. Bogusław Sacharczuk